Sojusz od morza do morza. Arestowycz o szansie na polsko-ukraińską potęgę

Doradca szefa biura ukraińskiego prezydenta przyznał, że gdyby nie Polska, Ukraina by już nie istniała. Według niego, jeśli nasze państwa unikną dwustronnego konfliktu, staniemy przed szansą stworzenia sojuszu, który będzie dyktował zasady gry w regionie. 

Relacje polsko-ukraińskie zajęły większą część długiej rozmowy Ołeksija Arestowycza z rosyjską dziennikarką niezależną i pisarką Juliją Łatyniną.

– Gdyby nie Polska, nie byłoby nas już wśród żywych. Pod każdym względem: humanitarnym, politycznym, wojskowym. Polska de facto uratowała Ukrainę.

Według niego w samym tylko aspekcie militarnym pokazała to chociażby liczba przekazanych czołgów. 

– Polska przekazała nam ponad 300 czołgów. Dywizję pancerną – powiedział doradca szefa kancelarii Wołodymyra Zełenskiego.

Zauważył, że w momencie, gdy nikt nie przekazywał Ukrainie sprzętu pancernego, „Polacy dawali wszystko, co mogli.”

– Wyrywali sobie i dawali nam. Mam wrażenie, że dali nam więcej, niż zostawili sobie. Nie brali pod uwagę własnych możliwości obronnych. 

Dodał, że w aspekcie politycznym większego wsparcia, niż Polska okazała Ukrainie w organizacjach międzynarodowych jak NATO i ONZ nie można sobie wyobrazić.

– Oni walczą o nas bardziej niż my sami – twierdził Arestowycz.

W jego odczuciu drugą istotną sprawą są uchodźcy. Przyznał, że już przed wojną Ukraińców było w Polsce bardzo dużo, jednak po rosyjskiej inwazji polskie władze zrobiły coś niesłychanego – nadały uchodźcom prawa praktycznie równe z prawami obywateli, poza prawem do udziału w wyborach. Zwrócił uwagę, że ukraińskim przedsiębiorcom w przyspieszonym trybie nadawano NIP.

– Obecnie w Polsce [jako Ukrainiec] możesz prowadzić dowolną działalność – podkreślił.

Nowe otwarcie Polska-Ukraina. Oczami Białorusinki

Doradca szefa kancelarii prezydenta zauważa, że nie chodzi tylko o wysiłki państwa, ale także o relacje na najniższym poziomie – międzyludzkim. Wspomniał, że wiele osób pisało mu, jak przez pierwszy tydzień inwazji, po 25, 26 lutego, w Polsce nie pozwalano im nigdzie zapłacić. Na stacjach nalewano im pełne baki, karmiono bezpłatnie w każdej restauracji, sklepy oddawały produkty prawie za darmo, z ogromnymi rabatami. Dzieci były obdarowywane i wszystkie przyjęto do szkół. 

– To było zachowanie całego narodu. Tego nie da się podrobić – podkreślił.

Dodał, że często gołosłownie używa się pojęcia „bratnich narodów”. Jednak w jego odczuciu Polska zachowała się jak najlepsza, kochająca, prawdziwa siostra Ukrainy.

– Wszystkim Polakom, Polonii, narodowi, przekazuję najniższy ukłon. Bo gdyby nie wy, nas by już fizycznie nie było. Polska dała nam wszystko i osłoniła wszystkim, czym mogła. Nie biorąc pod uwagę strat własnych zdolności obronnych itd. Inne państwa mówiły, że nie mogą wspierać Ukrainy za cenę zmniejszenia własnego potencjału obronnego. Polacy to zrobili. 

Nowi, zimowi uchodźcy z Ukrainy będą potrzebowali szczególnego wsparcia

W rozmowie z rosyjską pisarką Arestowycz przywołał doświadczenia przeszłości, gdy w wyniku ugody perejesławskiej, a potem rozbiorów prawosławna część Ukrainy znalazła się pod wpływem carskiej Rosji. Nazwał on te wydarzenia jednym z najważniejszych geopolitycznych zwrotów w historii Europy Środkowo-Wschodniej. Zasugerował przy tym, że obecna pomoc może wynikać z tego, że polskie elity wyciągnęły wnioski z wydarzeń XVII i XVIII wieku.

– Albo to ludzie dojrzeli, stając twarzą w twarz z niebezpieczeństwem, i zrozumieli, że są następni. 

Podkreślił przy tym, że obecnie między Polską i Ukrainą są najcieplejsze stosunki w dziejach. Jako ich przykład pokazał braterskie relacje prezydentów Andrzeja Dudy i Wołodymyra Zełenskiego. 

Braterstwo i intensywna współpraca. Prezydent Duda o nowym traktacie polsko-ukraińskim

Doradca biura ukraińskiego prezydenta podkreślił, że zadaniem na przyszłość jest znalezienie środków, które pozwolą uniknąć dwóch bardzo niebezpiecznych dla Ukrainy i Polski scenariuszy.

– Pierwszym scenariuszem jest konflikt Polski i Ukrainy w przyszłości. Będziemy dwiema największymi siłami Wschodniej Europy i staniemy przed bardzo ważnym pytaniem: kto będzie liderem, Polacy czy my. De facto, de iure. 

Według niego drugi szkodliwy wariant jest taki, że nie ma między naszymi narodami wrogości, ale nie ma też współpracy pozwalającej na symbiozę.

– Chciałbym, żebyśmy nawiązali z Polską bliskie relacje, pozwalające na komunikację i kooperację. Możemy unikać słowa „bratnie”, niech one będą bliskie. Wtedy zyskujemy szansę, której w historii nie mieliśmy praktycznie nigdy: cała Europa aż po Azję jest spięta sojuszem Polski i Ukrainy od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego. Coś podobnego postulował Światosław Chrobry [kniaź Rusi Kijowskiej 945–972 – przyp. red.], który chciał stworzyć wspólną przestrzeń pomiędzy imperium Karola Wielkiego i Bizancjum. Planował czerpać z tranzytu między potęgami i samemu rosnąć w siłę. To wielka szansa, która zdarza się raz na tysiąc lat i byłoby wielkim błędem ją zmarnować.

Arestowycz podkreślił, że odpowiednie formaty współpracy już istnieją. Jest nim m.in. Trójkąt Lubelski Litwy, Polski i Ukrainy, w którym mile widziana byłaby też Białoruś. Dodał, że potrzebna jest nowa sieć umów z państwami sąsiednimi, które działają szybciej, niż organizacje międzynarodowe. 

Premierzy krajów Trójkąta Lubelskiego wzywają Rosję do zaprzestania wojny

Według niego Polacy wykonali już pierwszy krok w tym kierunku, podkreślił przy tym, że Ukraińcy ze względu na wojnę, nie mieli szansy na takie gesty. Arestowycz uważa, że tym ruchem w stronę pojednania było przejście przez władze polskie nad kwestią rzezi wołyńskiej.

– To bardzo duży krok, bo dla pamięci historycznej narodu polskiego była to bardzo bolesna strona w historii. I nie tak łatwo było z niej zrezygnować – powiedział doradca szefa sztabu Zełenskiego, nazywając to „dalekowzrocznością polskich władz”. 

Stwierdził, że takie zachowania obu stron pozwolą stworzyć ścisły sojusz Polski i Ukrainy, do którego należy rozumnie włączyć państwa bałtyckie i Białoruś.

– A wtedy będziemy mogli ustalać zasady gry w Europie Wschodniej i Europie. To będzie naprawdę gra wytrawnych graczy. I taka jest nasza droga.

Historyczna wizyta: przyjaźń i szansa na sojusz

pj/belsat.eu 

Wiadomości