MSW o skargach na warunki w aresztach: „To wrzutka”

W pierwszych dniach ubiegłorocznych protestów pod aresztem na ul. Akreścina oczekiwali bliscy setek zatrzymanych. Potem okazało się, że za murami więźniowie byli torturowani. Zdj. belsat.eu

Przeprowadzona kontrola wewnętrzna miała wykazać, że aresztanci na nic się nie uskarżają, a doniesienia o „dezynfekowaniu” cel stężonym roztworem chloru to nieprawda.

– Pretensje okazały się kolejną, masową wrzutką. Potwierdzeniem tego jest przepytanie współwięźniów tych, który skarżyli się na „tortury” chlorem – oznajmiła rzeczniczka MSW Wolha Czamadanawa. – Jeszcze jeden wiarygodny fakt: u żadnego z pensjonariuszy nie ma oparzeń oczu, problemów z oddychaniem i innych objawów zatrucia tą substancją. Nie odnotowano też faktów zgłaszania się po pomoc medyczną z takich powodów.

Zdaniem oficjalnej przedstawicielki resortu, rzeczywiście wszystkie pomieszczenie są dezynfekowane środkami na bazie chloru (ale w odpowiednich proporcjach) i robi się to, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się Covid-19. I jak twierdzi Czamadanawa, w związku z tym „sytuacja epidemiologiczna w tych placówkach już się poprawiła”.

Areszt Śledczy. To tam białoruscy więźniowie polityczni czekają miesiącami na proces

Jak informowali nasi korespondenci z Mińska, w ostatnich dniach pojawiło się wiele relacji na temat świadomego znęcania się nad zatrzymanymi, przetrzymywanymi w mińskim areszcie przy ul. Akreścina i w więzieniu w Żodzinie. Według nich cele na Akreścina były zalewane wodą z duszącym chlorem, który również mocno podrażnia skórę i błony śluzowe.

Aleś Bialacki: To zwyczajny, współczesny faszyzm

cez/belsat.eu

Wiadomości