„Białoruś nie jest dla UE priorytetem”. Rozmowa z politologiem Wojciechem Konończukiem

W oczach Alaksandra Łukaszenki Polska jest głównym zewnętrznym wrogiem Białorusi. Skąd wzięło się takie nastawienie? Jak Warszawa zareaguje na represje czołowych postaci mniejszości polskiej na Białorusi? Czy samozwańczy prezydent Białorusi podzieli się władzą, czy dojdzie do reformy konstytucyjnej? Dlaczego negocjacje między reżimem a siłami demokratycznymi są niemożliwe? Dlaczego reakcja Stanów Zjednoczonych na wydarzenia na Białorusi jest łagodna i jaką pozycję na liście priorytetów Zachodu zajmuje kwestia białoruska? O tym wszystkim w rozmowie Aliny Kouszyk z politologiem Wojciechem Konończukiem, wicedyrektorem Ośrodka Studiów Wschodnich.

– Czy Polska jest teraz głównym wrogiem zewnętrznym Alaksandra Łukaszenki?

– Niestety tak. Ta retoryka nie pojawiła się jednak w ciągu ostatnich kilku dni lub tygodni. Zaczęło się to w sierpniu ubiegłego roku, ale trzeba sięgnąć głębiej, ponieważ walka reżimu Łukaszenki z Polakami na Białorusi trwa nieprzerwanie od 2005 roku.

Reżim Łukaszenki potrzebuje zewnętrznego wroga. Polska jest krajem, który idealnie nadaje się do tego celu.

Jest to jeden z niewielu krajów w UE, który od samego początku wspiera białoruskie społeczeństwo obywatelskie. Ta kwestia pozostaje ważna dla Polski niezależnie od tego, kto zajmuje stanowisko premiera i jaka partia tworzy rząd. Widać tu konsekwentne stanowisko państwa polskiego, które z oczywistych względów nie podoba się Łukaszence. Nie podoba mu się, że Polska wspiera niezależne media, w tym Biełsat, społeczeństwo obywatelskie i programy studenckie. Do tego dochodzi fakt, że bloger Sciapan Puciła, który także jest jednym z głównych wrogów reżimu, mieszka i pracuje w Polsce. Tego ciosu, niestety, należało się spodziewać.

„To nasi Polacy”. Łukaszenka odpowiada Warszawie

– Co Polska może odpowiedzieć na ten cios ze strony Łukaszenki? Obecnie zakładnikami jest pięcioro liderów polskiej mniejszości. Czekamy na sąd w ich sprawie. Co może zrobić Polska, aby pomóc mniejszości polskiej, ale także wszystkim Białorusinom? Zdajemy sobie przecież sprawę, że represje wobec białoruskich Polaków są tylko częścią całej machiny represji działającej obecnie na Białorusi.

– Zgadzam się, że nie należy patrzeć na sytuację na Białorusi tylko przez pryzmat Polaków na Białorusi, bo są oni częścią społeczeństwa tego kraju.

Mniejszość polska cierpi, nie tylko dlatego, że są to Polacy, ale także dlatego, że stanowią oni część społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi.

„Po prostu przyszła kolej na nas”. Szefowa Związku Polaków o najnowszych represjach władz WIDEO

Trzeba patrzeć na wszystko w szerszym kontekście. Chodzi tu o reakcję UE na wydarzenia na Białorusi, które miały miejsce w sierpniu ubiegłego roku. Niestety, mimo że UE przyjęła pewne sankcje, nazwałbym je mini-sankcjami. Mamy listę obywateli Białorusi objętych zakazem wjazdu do UE, w sumie 88 osób i siedem małych firm, które blisko współpracują z reżimem. To portfele reżimu.

Taka reakcja jest jednak zdecydowanie zbyt łagodna i zupełnie niewystarczająca, zważywszy na powagę sytuacji na Białorusi. Swiatłana Cichanouskaja w jednym z wywiadów nazwała to kpiną. Zgadzam się, jest to kpina, biorąc pod uwagę skalę represji. Tutaj oczywiście istnieje możliwość działania i ze strony UE, i Polski.

– Co może zrobić Polska? Wiemy, że do tej pory była bardzo zaangażowana w pomoc społeczeństwu obywatelskiemu, w pomoc uchodźcom. Nie nałożyła jednak na reżim własnych sankcji. Czy w odpowiedzi na te represje Polska jest gotowa do szybkiego nałożenia znaczących sankcji na Alaksandra Łukaszenkę i jego współpracowników?

– Polska dysponuje kilkoma narzędziami działania. Pierwszym z nich jest zakaz wjazdu na teren kraju. Uważam, że należy taki wprowadzić. Przykładem są tu kraje bałtyckie. Ich lista osób z zakazem wjazdu jest o wiele dłuższa niż lista Unii Europejskiej. Pierwsza możliwość to właśnie jak najdłuższa lista sankcji personalnych, na której znajdą się wszyscy urzędnicy odpowiedzialni za represje wobec społeczeństwa białoruskiego, w tym białoruskich Polaków.

Rodziny aresztowanych działaczy ZPB spotkały się z polskimi dyplomatami

Druga możliwość będzie dużo bardziej dotkliwa dla reżimu – sankcje gospodarcze. W Polsce i w UE trwa dość długa debata, czy sankcje gospodarcze są skuteczne i czy należy je nakładać. Uważam, że sytuacja już dawno jest na tyle poważna, że należałoby ukarać reżim. Niektórzy twierdzą, że nie wpłynie to na białoruskie władze, a jedynie popchnie Łukaszenkę w jeszcze ciaśniejsze objęcia Rosji.

Jeżeli przyjrzymy się oświadczeniom białoruskiej opozycji, w szczególności wypowiedziom Cichanouskiej, to od dawna apelują oni do UE o nałożenie również sankcji gospodarczych. Takich przykładów było dość dużo.

Można odnieść wrażenie, że białoruska opozycja znacznie lepiej rozumie sytuację i jest gotowa działać bardziej zdecydowanie niż UE.

Działania Polski będą zależały od sytuacji na Białorusi. Wydaje mi się, że od dawna istnieje powód do zastosowania poważnych środków.

Morawiecki chce, by władze Białorusi odczuły gospodarczo skutki prześladowania Polaków

– Dowiedzieliśmy się, że Maria Tiszkowska [dyrektorka polskiej szkoły w Wołkowysku – belsat.eu] została oskarżona z art. 130 białoruskiego KK o „rehabilitację nazizmu i podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym”. Jak skomentuje Pan te zarzuty?

– Jeśli autorytarny reżim chce kogoś ukarać, zrobi to. Zawsze znajdzie się jakiś powód. Działania, jakie władze stosują wobec Polaków na Białorusi i białoruskiego społeczeństwa, to bezprawie – bezprecedensowe represje, które można porównać tylko z tymi, z czasów sowieckich. Ta nadzwyczajna sytuacja na granicach UE wymaga nadzwyczajnej reakcji ze strony UE.

Próżne obietnice Łukaszenki, naciski i wrogie przejęcie. Historia Związku Polaków na Białorusi

– Czy w Polsce przygotowywane są jakieś listy sankcji, które miałyby być znacznie większe niż te przyjęte wspólnie przez UE?

– Nie jestem pracownikiem MSZ, więc nie mam takich informacji, ale biorąc pod uwagę to, co w ostatnich dniach mówił premier i inni polscy politycy, można się domyślać, że trwają przygotowania do takich działań.

– Zapowiedź dosyć dotkliwych amerykańskich sankcji wobec Białorusi to w pewnym stopniu także zasługa listu prezydenta Andrzeja Dudy, który zwrócił się do Amerykanów o pomoc w rozwiązaniu sytuacji z białoruskimi Polakami.

Prezydent Duda napisał do Joe Bidena w sprawie Polaków na Białorusi

– Z zainteresowaniem śledzę poczynania władz USA wobec Białorusi, ponieważ są one nadal bardzo ostrożne. Szczególnie, jeśli porównamy je z reakcją Stanów Zjednoczonych na wybory na Białorusi w 2010 roku, kiedy to USA dość szybko nałożyło nie tylko sankcje wizowe, ale i gospodarcze. Przez długi czas utrzymywano sankcje na eksport białoruskich produktów naftowych, ale w ostatnich miesiącach reakcja Stanów była dość łagodna. Nasuwa się pytanie, gdzie leży przyczyna tak łagodnej pozycji Waszyngtonu? Należy wziąć pod uwagę kontekst wewnętrzny w USA.

Niedawno odbyły się tam wybory, nowa administracja dopiero się formuje, a to zawsze trwa kilka miesięcy. Mianowano co prawda amerykańskiego ambasadora, nie przybył on jednak jeszcze do Mińska, to może w ogóle nie nastąpić.

Mianowana ambasador USA na Białorusi odwiedziła Biełsat

Biorąc pod uwagę nieprzyjemne komentarze białoruskiego MSZ do wypowiedzi amerykańskich dyplomatów, powiedziałbym, że amerykańska dyplomacja może planować poważniejsze działania w stosunku do reżimu. Nie wiem tego, ale mogę się domyślać.

To, że polski prezydent stara się zmobilizować naszych amerykańskich przyjaciół do wspólnego działania, uważam za słuszne.

Myślę, że musimy działać solidarnie, aby chronić wszystkich, którzy cierpią z powodu reżimu.

– Spójrzmy na Kreml. Jak twierdzi Siamaszka [Uładzimir Siamaszka, białoruski ambasador w Moskwie – belsat.eu], do końca kwietnia powinny zostać podpisane wszystkie mapy drogowe integracji, nawet te, których Łukaszenka długo nie chciał podpisać. Czy to oznacza, że nadchodząca aneksja nie zostanie zatrzymana?

– Nie jestem pewien, czy te dokumenty będą podpisane. W ostatnich latach ze strony władz białoruskich pojawiało się wiele oświadczeń, w których twierdzono, że wszystko jest gotowe. Słyszymy to już od dłuższego czasu. Poczekajmy.

Zrozumiałe jest, że Rosja chce jeszcze mocniej uzależnić Białoruś od siebie. Nie zaskakuje również fakt tworzenia wspólnych instytucji. Jest to polityka, którą obserwujemy od co najmniej 20 lat. Cel rosyjskiej dyplomacji w stosunku do Białorusi jest zupełnie jasny.

Białoruś zapowiada, że do końca kwietnia uzgodni zasady integracji z Rosją

Wiemy jednak, że Łukaszenka nie jest gotowy do podpisania map drogowych, przede wszystkim tej ostatniej, zakładającej integrację instytucjonalną. Myślę, że będzie próbował się opierać, ale z drugiej strony jego karty są słabe. Zawsze starał się grać z Rosją „na poważnie”. Udawało mu się to, ale w ostatnich miesiącach jego pozycja jest coraz słabsza, nie ma możliwości manewru w polityce zagranicznej, stosunki na linii Zachód-Białoruś są zamrożone. Nie należy liczyć na żaden nowy dialog.

Oczywiste jest, że Rosja będzie starała się wciągnąć Białoruś w różne procesy integracyjne. Nie ulega również wątpliwości, że Łukaszenka będzie stawiał opór.

– Wierzy Pan w słowa Łukaszenki o tym, że jest gotowy podzielić się władzą, że zrezygnuje z części uprawnień, że odbędzie się reforma konstytucyjna? Jak to interpretować? Czy jest to wywołana obecną sytuacją bez wyjścia realna chęć do zmian w kraju, czy też mamy do czynienia z kolejną demagogią?

– To kolejna demagogia, kolejny blef. Nie zamierza on wcale oddawać części uprawnień parlamentowi ani rządowi. Ma jeden cel – utrzymać się przy władzy za wszelką cenę. Tak zwana reforma konstytucyjna od samego początku była blefem Łukaszenki, próbował on grać na czas, oszukać społeczeństwo. Nie jest gotów podzielić się swoimi prezydenckimi uprawnieniami.

Łukaszenka zaproponował przekazanie części swoich uprawnień Zgromadzeniu Ludowemu

– Angela Merkel, Emmanuel Macron i Władimir Putin odbyli niedawno rozmowę telefoniczną. Jedną z poruszonych kwestii była Białoruś. Zachodni przywódcy próbowali przekonać Putina, że istnieje konieczność rozmów na ten temat, Putin stwierdził jednak, że jest przeciwny ingerencji z zewnątrz w sprawy Białorusi. Czy wierzy Pan, że wkrótce w tej dyskusji może nastąpić przełom?

– Nie wydaje mi się. Nie jest to pierwszy apel zachodnich przywódców do Putina. Rosji z pewnością podoba się, że zachodni przywódcy rozmawiają z Putinem o Białorusi. Nie sądzę, aby ktokolwiek był gotowy do poważnych rozmów ani w Rosji, ani tym bardziej na Białorusi. Nie uważam też, że kwestia Białorusi jest priorytetem dla UE.

Premierzy państw bałtyckich: kwestia białoruska powinna być priorytetem w agendzie UE

Jakkolwiek przerażająco by to brzmiało, UE ma tak wiele poważnych problemów wewnętrznych i zewnętrznych, że niestety Białoruś pozostaje gdzieś na końcu tej długiej listy.

To pesymistyczna, ale realistyczna wizja. Na ten temat nie będzie żadnych negocjacji.

Wywiad ukazał się w programie „PraSwiet” (biał. „O świecie”) 01.04.2021 r.

cez/belsat.eu

Wiadomości