Białoruska firma IT w stanie likwidacji, jej manager siedzi w areszcie. W tle polityka

Założyciele firmy Panda DOC latem stworzyli fundusz wypłacający odszkodowania milicjantom odchodzącym ze służby w proteście przeciwko represjonowaniu protestujących. Firma od razu trafiła na celownik władz i musiała ostatecznie wynieść się do Kijowa.

Panda DOC to firma IT operująca na całym świecie i zajmuje się zarządzaniem chmurą obliczeniową i obsługą oprogramowania zapewniającego obrót dokumentacji w firmach. W wyniku nacisków władz przedsiębiorstwo zatrudniające setki białoruskich specjalistów postawiło się w stan likwidacji. Do stolicy sąsiedniej Ukrainy, gdzie firma przeniosła swoje główne biuro, przeprowadziło się już 60 pracowników firmy. Mieli się czego obawiać, bo we wrześniu funkcjonariusze Departamentu Śledztw Finansowych przeprowadzili przesłuchanie ponad 100 osób pracujących w mińskim biurze.

We wrześniu protestujący solidaryzowali się z zatrzymanymi pracownikami Panda DOC. Zdj. Belsat.eu

Za stworzeniem funduszu pomocy byłym mundurowym stali założyciele firmy Mikita Mikada i Siarhiej Barysiuk, przybywający w USA. Podkreślali, że jest to ich prywatna inicjatywa. Do aresztu trafiły jednak cztery inne osoby z kierownictwa firmy oskarżone o finansowe matactwa: dyrektor Dzmityj Rabcewicz, księgowa Julia Szadyka, szef HR Uładzisłau Michałapa oraz product mananger Wiktar Kułszynau. Grozi im kara od 3 do 10 lat więzienia.

Szef PandaDoc tłumaczy, dlaczego wstrzymuje pomoc dla byłych funkcjonariuszy

W październiku Rabcewicz został przeniesiony do aresztu domowego. Szadyka i Michałapa wrócili do domów. W areszcie dalej przebywa Kułszynau, który w ogóle nie miał do czynienia z finansami Panda DOC. Manager został już wcześniej skazany na 11 dni aresztu już w lipcu, gdy zatrzymano go przed budynkiem CKW, gdzie wraz z setkami innych osób składał protest przeciwko niezarejestrowaniu głównego oponenta Łukaszenki Wiktara Babryki. Po jego zatrzymaniu we wrześniu w białoruskiej TV ukazał się materiał, w którym powiązano współfinansowanie przez Panda DOC Centrum Obrony Praw Kobiet z organizacją protestów. Z centrum współpracowała też żona Kułszynawa Alaksadnra Dzikan. W rozmowie z portalem Svaboda.org stwierdziła, że właśnie jej współpraca z centrum mogła stać się pretekstem dla władz do uznania jej męża za głównego podejrzanego.

Białoruś: koniec państwa IT?

jb/ belsat.eu

Wiadomości