W czwartek i w piątek – VI Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe

Poprzednie Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe w 2016 r., zdj.: president.gov.by

W czwartek i piątek w Mińsku odbywa się VI Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe. Czym jest to wydarzenie i po co organizuje je Alaksandr Łukaszenka?

Zgromadzenie to ogromne przedsięwzięcie, w którym bierze udział w tym roku 2700 delegatów. Tegorocznym hasłem jest: „Jedność! Rozwój! Niepodległość!”.

Ta przypominająca, zdaniem krytyków, zjazdy Partii Komunistycznej Związku Radzieckiego, impreza to według Alaksandra Łukaszenki „najwyższa forma demokracji”.

Alaksandr Łukaszenka chętnie nawiązuje do radzieckich tradycji. Na zdjęciu XXVII zjazd KPZR, 1986 r., zdj.: kprf.ru

Zgromadzenie nie ma jednak ani umocowania prawnego, ani nic wspólnego z demokracją – uczestniczą w niej tylko wyselekcjonowani i oddelegowani na forum zwolennicy reżimu w Mińsku, którzy po prostu wyrażają poparcie dla programu władz na kolejną pięciolatkę.

Jak często jest organizowane Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie?

Co 5 lat – zazwyczaj przed wyborami prezydenckimi. W zeszłym roku Alaksandr Łukaszenka odstąpił jednak od tej tradycji. Podobnie było w 1996 roku, kiedy to ówczesny prezydent zorganizował zjazd przed referendum konstytucyjnym, które umacniało jego władzę.

Pierwsze Zgromadzenie w 1996 roku, zdj.: vsebel.by

Kto bierze udział w OZL?

W tegorocznym Zgromadzeniu weźmie udział 2700 osób. Zazwyczaj było to 2500 delegatów, 400 z Mińska i po 350 z każdego obwodu. Tym razem jest to 370 ze stolicy i po 310 z obwodów. Skąd się weźmie 470 pozostałych osób, władze nie tłumaczą. Oficjalnie ogółem ma być 2400 delegatów, a pozostali to „goście wydarzenia”.

Najwięcej delegatów było tylko w 1996 roku – 4740, gdy Alaksandr Łukaszenka potrzebował społecznej legitymizacji swoich zmian do konstytucji.

Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe tylko dla wybranych

W Zgromadzeniu biorą udział: przedstawiciele zakładów pracy, kolektywów pracowniczych, działacze nauki i kultury, pracownicy mediów, biznesmeni oraz przedstawiciele lokalnych władz, robotnicy i inżynierowi. Łączy ich jedno – delegaci są lojalni w stosunku do reżimu w Mińsku i tylko tacy mogą na to forum trafić.

Nikomu, kto krytycznie wypowiadał się o działaniach Alaksandra Łukaszenki nie udało się trafić na tegoroczne. Dotyczy to także osób niezaangażowanych politycznie, ale niemających wsparcia reżimu, na którymkolwiek poziomie władz.

Tegoroczna delegatka Ałła Kobiatko, operatorka automatycznej dojarki, zdj.: vsebel.by

System wyboru delegatów jest całkowicie nieprzejrzysty. Według prawa „O zebraniach republikańskich (czyli ogólnokrajowych – belsat.eu) i lokalnych”, delegatów na tego rodzaju imprezy może wybierać pełne spektrum różnego rodzaju organizacji, od związków zawodowych, do Kościołów, partii politycznych, itp. To, że w tym roku zostało to ograniczone dekretem Alaksandra Łukaszenki do władz lokalnych (których nie ma w ustawie) i największych organizacji społecznych, oznacza, że organizatorzy nie życzyli sobie jakichkolwiek niespodzianek i postawili na instytucje stuprocentowo lojalne wobec władz.

Media państwowe chętnie przedstawiały delegatów, skrzętnie przemilczając przy tym system ich wyboru.

Nic dziwnego… Zdarzały się nawet przypadki, że delegat o tym, że został wybrany, dowiadywał się właśnie od dziennikarzy.

Jakie umocowanie prawne ma Zgromadzenie?

Jedynym umocowaniem jest wymieniona wyżej ustawa „O zebraniach republikańskich i lokalnych”. O czymś takim jak Zgromadzenie Ludowe – w przeciwieństwie do Zgromadzenia Narodowego (czyli białoruskiego parlamentu) – nie ma jednak mowy w konstytucji Białorusi, a tym samym owo forum nie ma żadnych formalnych pełnomocnictw.

Jakie decyzje podejmuje Zgromadzenie?

Dotychczasowe Zgromadzenie nie podejmowały żadnych ważnych decyzji. Po prostu zatwierdzały przez aklamację program, który ogłaszał w ich trakcie Alaksandr Łukaszenka.

Politolog: Zgromadzenie Ludowe będzie seansem psychoterapii dla Łukaszenki

Ten zjazd miał być jednak inny – przynajmniej tak mówił o nim rządzący w Mińsku jeszcze jesienią i na początku zimy. Wtedy, żeby uspokoić nastroje społeczne w kraju i pośrednio odpowiedzieć na żądania Moskwy, która była coraz bardziej zirytowana ciągłymi protestami u sąsiada, Alaksandr Łukaszenka zapowiadał, że Zgromadzenie powinno mieć oficjalne pełnomocnictwa, a na tegorocznym spotkaniu deputowani będą mieli zaproponować zmiany do Konstytucji.

Irina Jelenska, delegatka z Witebska, pracuje w tamtejszym młodzieżowym domu kultury, zdj.: vsebel.by

Później jednak powoli zaczął się wycofywać z tych zapowiedzi. W ostatnim czasie władze mówiły jedynie, że Zgromadzenie ma wyznaczyć kierunki rozwoju kraju, a rząd i inni przedstawiciele władz będą je realizować.

Niektórzy oponenci tegorocznego Zgromadzenia obawiają się jednak, że Alaksandr Łukaszenka spełni swoje obietnice i jednak zwiększy pełnomocnictwa tego zgromadzenia.

Łukaszenka: projekt nowej konstytucji powstanie do końca roku

Jeśli spojrzeć na poprzednie Zgromadzenia, to kończyły się one bardzo ogólnymi uchwałami. Na przykład w 2016 roku jako główny cel na 5-latkę 2016-20 wyznaczono „podniesienie jakości życia społeczeństwa na podstawie wzrostu konkurencyjności gospodarki”. Krytycy Zgromadzenia zwracają też uwagę, że często obietnice, szczególnie dotyczące wskaźników gospodarczych, nie są realizowane.

Ile kosztuje tego rodzaju impreza?

Trudno to dokładnie policzyć. Delegaci w zorganizowany sposób są dowożeni do Mińska i kwaterowani za darmo w stołecznych hotelach. Oznacza to, że zapłaci za nich państwo. Ceny różnią się w zależności od liczby gwiazdek – od równowartości 70 złotych do tysiąca złotych i wyżej.

Delegaci będą także karmieni na koszt państwa, a w czwartek przygotowano dla nich koncert. Uczestnicy dostaną także prezenty: skórzane teczki, notesy, długopisy oraz komplet masek i antyseptyk.

Prezenty dla tegorocznych delegatów, zdj.: TG VI WNS

Piotr Pogorzelski/belsat.eu

Wiadomości