Reżim w Mińsku odrzuca odpowiedzialność za kryzys na granicy. Oskarża Warszawę

Białoruskie ministerstwa i instytucje wydały serię oświadczeń, w których za kryzys na granicy oskarżają Polskę. W żadnym z komunikatów nie ma mowy o tym, jak migranci znaleźli są na Białorusi.

Minister spraw wewnętrznych Iwan Kurbakou oświadczył, że migranci nie naruszają prawa.

– Oni przylatują do naszego kraju, mając wizy, idą do hoteli. Ci ludzie uciekają od wojny, chcą dostać się do Unii Europejskiej. My, jako gościnny kraj, jesteśmy gotowi przyjąć wszystkich – zaznaczył.

Jego zdaniem, nie ma żadnych problemów z migrantami, zachowują się oni dobrze, a funkcjonariusze przeprowadzają z nimi, jeśli trzeba, rozmowy profilaktyczne. Mieszkańcy przygranicznych regionów nie zgłaszają skarg „a jeśli już, to tylko ogólne”.

Białoruskie media niezależne zwracają uwagę, że białoruski reżim nie karze migrantów za działania, za które zwykli Białorusini są zatrzymywani, bici, a czasem torturowani, jak nielegalne zgromadzenia, zajęcie pasa ruchu, czy niszczenie infrastruktury granicznej lub wyrąb lasu.

Sytuacja na granicy. Relacja

Z kolei Ministerstwo Obrony Białorusi oświadczyło, że rozmieszczenie 10 tysięcy polskich żołnierzy przy granicy z Białorusią, jest „poważną działalnością wojskową”, o której Warszawa powinna powiadomić Mińsk. Próby nawiązania kontaktów, według strony białoruskiej, są ignorowane.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych twierdzi, że zaostrzenie sytuacji na granicy to wina polskiej strony, a próby przełożenia odpowiedzialności na stronę białoruską są „niezdarne”.

– Swobodna interpretacja i wybiórcze przestrzeganie praw człowieka stały się już firmowym stylem zwolenników przymusowej demokratyzacji poszczególnych krajów i całych regionów, co właśnie prowokuje takie fale migracji – podkreśliła służba prasowa.

Strona białoruska ostrzega także polską przed próbami prowokacji, które miałyby uzasadnić „bezprawne siłowe działania w stosunku do pokrzywdzonych bezbronnych ludzi”.

Szefowa Komisji Europejskiej apeluje o nowe sankcje na Białoruś

Z kolei białoruski Komitet Graniczny (odpowiednik Straży Granicznej) twierdzi, że migranci „nie podejmują żadnych agresywnych działań”, a sytuacja w obozie jest bardzo zła ponieważ nie ma tam, ani wody, ani jedzenia, nie mówiąc o toaletach. Mińsk nie wspomina jednak, jak ma zamiar pomóc migrantom.

pp/belsat.eu wg Zerkało, NN, Biełta

Wiadomości