Białoruś. Reżimowe media milczą o 2. rocznicy „zwycięstwa wyborczego” Łukaszenki

Druga rocznica wyborów prezydenckich na Białorusi i pacyfikacje protestów to temat dla ekspertów, a nie dla władz w Mińsku. Te zajmują się codzienną pracą na rzecz dobrobytu zwykłych Białorusinów, a miejsce oponentów reżimu jest w klatce w sądzie albo za granicą. Taki przynajmniej obraz przedstawiają dziś białoruskie media reżimowe.

Alaksander Łukaszenka zajmuje się dzisiaj kwestiami gospodarczymi, nie wspomina o tym, że dwa lata temu „wygrał” wybory. Bierze udział w posiedzeniu rządu poświęconemu „funkcjonowaniu gospodarki w warunkach sankcji i środkom ich pokonania”.

– Zadanie jest jedno – żeby było nie gorzej niż w zeszłym roku. Umrzeć, ale wytrzymać. Jeśli nie chcemy walczyć (każdy ma dzieci), jeśli nie chcecie, aby nasze dzieci z bronią broniły waszej suwerenności i niepodległości, to musimy mieć silną gospodarkę – motywował kadry.

Podobnej linii trzymała się białoruska propaganda dwa lata temu, gdy na ulicach masowo zatrzymywano demonstrantów, katowano ich w aresztach bądź zabijano: państwo funkcjonuje, jak zazwyczaj, a małe grupki marginesu się buntują.

Czynnik rosyjski. Dlaczego Białorusinom nie udało się obalić Łukaszenki

Mimo to Łukaszenka mobilizuje społeczeństwo i urzędników.

– Sytuacja jest bardzo poważna, bardzo poważna. Wszyscy jesteśmy nakarmieni, napojeni, ubrani, jak to się mówi, wszystko jest na miejscu. Ale to się za chwilę zawali, jeśli się rozluźnimy – powiedział.

A premier Raman Hałouczanka zapewnia, że z gospodarką jest wszystko w porządku demonstrując ekonomiczną nowomowę.

– Gospodarka skurczyła się, ale naszym zdaniem demonstruje historycznie wysokie jakościowe wskaźniki równowagi. Podkreśla to wysoką zdolność adaptacyjną gospodarki do szoków zewnętrznych oraz adekwatność i skuteczność podjętych działań – mówi.

Problemy ma za to gospodarka na Zachodzie, o czym chętnie pisze państwowy portal SB.by. Niemcy są zmuszani do oszczędności, jak w III Rzeszy – pisze czołowy publicysta Andrej Mukawozczyk. Tam też są niepokoje społeczne, szczególnie w państwach nadbałtyckich. Inny komentator Alaksandr Szpakouski też straszy faszyzmem w Europie.

– Najbardziej agresywne reżimy polityczne są w Wilnie, Rydze, Kijowie i Warszawie. Oni właściwie „siedli na amerykańskiego konia” i na nim jeżdżą. Skończy się to źle, tak jak kolaboracja z hitlerowskimi Niemcami w latach 30-40 ubiegłego wieku skończyła się źle dla reżimów wschodnioeuropejskich – podkreśla.

I nie ma tu na myśli bynajmniej Związku Radzieckiego, który współpracował z III Rzeszą przez pierwsze dwa lata II wojny światowej.

Pokonać system czy podzielić media? Białoruska opozycja w poszukiwaniu strategii

Na Białorusi trwają procesy polityczne ponieważ miejsce tych, którzy nie zgadzają się z władzą, według reżimu, jest na ławie oskarżonych, ostatecznie za granicą. Alaksandr Szpakouski krytykuje „opozycję w ucieczce”.

– Ci, którzy próbowali podpalić pokojowe niebo nad naszym krajem, ci, którzy próbowali obalić porządek konstytucyjny i pogrążyć kraj w chaosie i anarchii, ci, którzy przyjęli brudne technologie zastraszania, szantażu, obelg, sabotażu, aktów terrorystycznych i gróźb, zeszli na margines polityki i na margines historii. Samozwańcza „nowa szlachta”, inicjatorzy ruchu protestu, żebrzą w sąsiednich stolicach i w zasadzie nie mogą nawet znaleźć ze sobą wspólnego języka, rywalizując o skórę niezabitego niedźwiedzia. To jest ich zasłużony finał; nie ma tam dla nikogo litości – oburza się.

Media państwowe szeroko opisują przy tym proces politologa Alaksandra Fiaduty, prawnika Juryja Ziankowicza i innych, oskarżonych o przygotowywanie zamachu stanu. Mieli oni prosić o finansową pomoc białoruską opozycjonistkę Swiatłanę Cichanouską.

– Ziankowicz po raz kolejny mówił też o konieczności gwałtownego przejęcia władzy i tzw. dialogu narodowego, który obejmował trzy punkty: rezygnację urzędującego prezydenta, nowe wybory i uwolnienie „więźniów politycznych” – oburza się portal SB.

Kim jest piątka oskarżonych o próbę zabicia Łukaszenki i zamach stanu

Na straży porządku konstytucyjnego stoją dzielni funkcjonariusze organów ścigania, a szczególnie Głównego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji (HUBAZiK) MSW znanego z brutalności wobec oponentów reżimu. Portal SB publikuje rozmowę, w której jego wiceszef Michaił Bedunkewycz opowiada o tym, jak walczą z opozycją.

– Funkcjonariusze HUBAZiK codziennie prowadzą działania śledcze i prewencyjne mające na celu zapobieganie działaniom terrorystycznym i innym ekstremistycznym oraz monitorują grupy destrukcyjne i zasoby internetowe, aby w odpowiednim czasie reagować i neutralizować ich działania i zamiary – zapewnia.

Portal SB zorganizował nawet okrągły stół, na którym rozmawiano o „zwycięstwie” sprzed dwóch lat. Oczywiście protesty, według jego uczestników – proreżimowych komentatorów i działaczy, nie były spontaniczne, a sterowane przez Zachód.

– W 2020 roku podjęto próbę destabilizacji sytuacji na Białorusi z późniejszym przeniesieniem chaosu do Rosji. Jednocześnie trwało niszczenie Ukrainy [przez Zachód – Biełsat], które obecnie jest w ostrej fazie. Dlatego to, co się działo, nie było przypadkowe: wszystkie procesy zostały zaplanowane i przygotowane – przekonuje przewodniczący organizacji Biełaja Rus’ Aleh Ramanau.

Cichanouskaja spodziewa się oporu Białorusinów wobec większego udziału w wojnie na Ukrainie

Podsumowując wydarzenia sprzed dwóch lat komentują na Białorusi tylko proreżimowi publicyści i członkowie państwowych organizacji „pozarządowych”. W obrazie budowanym przez media opozycja jest w rozsypce, ci którzy krytykują władze zasłużenie siedzą w więzieniach bądź przed sądami albo za granicą, a rządzący budują dobrobyt Białorusinów.

pp/belsat.eu 

Wiadomości