„Białoruś cofnęła się o 20 lat”. Jak wybory zmieniły Białorusinów i czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie

Minął rok od ostatnich wyborów prezydenckich na Białorusi i protestów, które wybuchły po ogłoszeniu ich wyników. Tłumne pokojowe demonstracje, morze biało-czerwono-białych flag na ulicach, podniosłe nastroje i nadzieje ustąpiły miejsca bezprecedensowym represjom, a także masowej emigracji Białorusinów. Dlaczego nie udało się wygrać? Jakie błędy popełniono? Co robić i czego można się spodziewać? Wraz z ekspertami staramy się znaleźć odpowiedzi na te pytania.

Marsz Kobiet. 19 września 2020 r. Zdj. Belsat.eu

Z filozofem i publicystą Uładzimirem Mackiewiczem udało nam się porozmawiać przed jego zatrzymaniem. Został aresztowany 4 sierpnia, obecnie przebywa w areszcie przy ul. Akreścina.

“Była szansa w ciągu tych dwóch, trzech tygodni w sierpniu. Straciliśmy ją”

– To, czego jesteśmy świadkami od roku, przewidywałem jeszcze przed wyborami. I moje przewidywania się sprawdziły – zarówno to, że masowy protest doprowadzi do kryzysu politycznego, jak i to, że sposób działania, który wybrali liderzy tzw. nowej opozycji, nie doprowadzi do zwycięstwa.

Białoruskie KGB przeszukało m.in. mieszkania filozofa i socjolog. Zostali zatrzymani

By zwiększyć szanse na zwycięstwo, grupa negocjacyjna powinna była powstać już 10 sierpnia ubr. Z poparciem protestujących powinni oni zmusić reżim do negocjacji. Grupa negocjacyjna mogłaby koordynować masowe protesty i wyciszać je, jeśli władze wyszłyby z inicjatywą, lub przeciwnie, nasilać protesty i w ten sposób doprowadzić do dialogu. Ale nieprzygotowany sztab, który nie przygotował strategii ani planów na protesty uliczne, zamiast grupy negocjacyjnej stworzył Radę Koordynacyjną o niejasnej roli.

Uładzimir Mackiewicz. Zdj. Belsat.eu

Przegapiliśmy ten krótki okres dwóch czy trzech tygodni w sierpniu. A po tym klęska naszej rewolucji była przesądzona. Przeciągnęła się ona prawie do grudnia, ale wynik był przesądzony od samego początku.

Do końca 2020 roku można było jeszcze poprawić sytuację. Od grudnia, a szczególnie w styczniu, było to już bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. Reżim nasilił swoje działania i przeszedł do ofensywy, począwszy od tajnej inauguracji, której nawet nie próbowaliśmy zakłócić, po tak zwane Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe. A dziś ma miejsce całkowita czystka w sferze publicznej i w polityce opozycyjnej.

“Zrozumieliśmy, że możemy i to zostanie w naszej pamięci”

– Do udziału w protestach można było zmobilizować więcej osób, gdyby miały one jasny cel – po co wychodzić? Nie tylko po to, żeby demonstrować, ale żeby coś osiągnąć, na przykład uwolnienie więźniów politycznych – mówi Mackiewicz. – Ale nie było takiego celu. Po prostu chodziliśmy po ulicach. W lutym i marcu Cichanouskaja zaczęła mówić o negocjacjach, ale było już za późno, klamka zapadła. Reżim stał się na tyle silny, że nie potrzebował żadnych negocjacji, aby poradzić sobie z sytuacją.

Bilans pozytywnych i negatywnych wyników tego roku zobaczymy później. Nie wszystko jest teraz jasne, nie wszystkie czynniki można wziąć pod uwagę już dziś. Wiadomo jednak, że nasze społeczeństwo i białoruska gospodarka cofnęły się 20 lat, gdzieś do początku XXI wieku. W polityce mamy gorszą sytuację niż na początku 2020 roku. Jest to stan polityczny i społeczny lat 2015-2016 – bierność, brak możliwości bycia aktywnym. I z zlikwidowanymi organizacjami, które mogły rozpocząć pracę mobilizacyjną.

Zdj. Belsat.eu

– Jakie pozytywne skutki można zauważyć? Społeczeństwo w 2020 roku poczuło swoją siłę i to pozostanie w pamięci. Pamiętamy, że możemy. To nie znaczy, że możemy już dziś. Ale gdy tylko pozwolą nam na to okoliczności, znowu będziemy mogli. Chciałbym, aby zarówno naród, jak i politycy podeszli do tej kwestii mądrzej. Jak na razie tego nie widzę.

“Reżim prowadzi przeciwko nam wojnę informacyjną, a my przeciwko niemu – nie”

– Kiedy ludzie pytają mnie, co robić dalej, odpowiadam – “A kto coś zrobi?”. Teraz trzeba opracować strategię, plan działania, tak aby w momencie, gdy pewne czynniki się połączą, można było je od razu wykorzystać. Tego nie ma – twierdzi Mackiewicz.

A co jest? Informowanie, praca dyplomatyczna z przywódcami świata. Opozycja nowego pokolenia wzięła to, co najgorsze, od starej opozycji, która potrafiła tylko wzywać, czekać na reakcję społeczeństwa i kierować procesami. I raz za razem podczas wyborów i robiła dokładnie to, co reżim jej przypisywał.

Media nie przeszły na stronę rewolucji. Działają one nadal zgodnie ze standardami mediów obowiązującymi w demokracjach, podczas gdy my żyjemy w warunkach terroru. Reżim prowadzi przeciwko nam wojnę informacyjną, a my przeciw niemu nie. Nawet się nie bronimy. Informujemy. I za dużo się namyślamy.

Uczestnik procesu dziennikarek Biełsatu zasłania obiektyw kamery państwowej TV. 9 lutego 2021 r. Zdj. Belsat.eu

– Najbardziej pozytywną rzeczą w tej chwili jest praca internetowych partyzantów. To zdecydowanie zasługuje na ogromną pochwałę.

“Proponowane przez władze referendum to przestępstwo”

– Protesty znów wybuchną. Prędzej czy później zostanie przekroczona pewna granica i dojdzie do eksplozji. Trudno powiedzieć, co dokładnie będzie tego powodem. Przed nami zapowiadane przez władze referendum, do którego musimy się przygotować: ćwiczyć, testować różne działania. Powinniśmy jednak wszyscy się dogadać i zrozumieć, że to referendum jest przestępstwem. Jeżeli jest to przestępstwo, to co powinniśmy zrobić? Nie pozwolić na to. A jeśli zamierzamy w nim uczestniczyć, głosować, to jak można to nazwać?

Rok po wyborach prezydenckich. Białoruskie władze świętują zwycięstwo nad „buntem”

Nie będzie miejsca na głosowanie w ramach protestu. Pytania będą skonstruowane w taki sposób, że jeśli przyjdziesz, zostaniesz zmuszony do głosowania za reżimem. Naszym głównym zadaniem jest teraz dopilnowanie, aby referendum się nie odbyło. Można to osiągnąć jedynie poprzez kampanię informacyjną, dającą do zrozumienia, że przygotowywane jest przestępstwo. Reżim nie zdecyduje się na referendum, jeśli całe społeczeństwo będzie temu przeciwne. Ale jeśli pozwolimy na to, tak jak pozwoliliśmy na potajemną inaugurację, to przyjmą oni nową konstytucję, która pozwoli Rosji nas wchłonąć.

OMON podczas Dnia Narodowej Inauguracji 23 września 2020 r. Odpowiedzi opozycji na inaugurację Alaksandra Łukaszenki. Zdj. Belsat.eu

Warto się zastanowić – czy to, co robimy, prowadzi nas do zwycięstwa, czy też wszystko na próżno. Jeśli będziemy oczekiwać, że to wszystko jakoś samo się zmieni, może się to ciągnąć w nieskończoność. Łukaszenka umrze, ale struktury przez niego stworzone będą nadal naciskać na społeczeństwo. Tymczasem cała strategia naszej opozycji polega na oczekiwaniu, aż reżim upadnie sam z siebie lub aż zniszczą go zachodnie sankcje.

“Wewnętrzny białoruski kryzys staje się zagrożeniem dla bezpieczeństwa w regionie”

– Kryzys polityczny, który rozpoczął się w zeszłym roku, nie został rozwiązany – mówi politolog i dziennikarz Waler Karabalewicz. – Władze spróbują rozwiązać ten problem tylko jednym sposobem – brutalną przemocą. Jednak kryzysu zaufania nie da się rozwiązać w ten sposób i reżim zdaje sobie z tego sprawę – nie będzie w stanie utrzymać władzy, stosując stare metody. Dlatego, aby się utrzymać, musi zwiększyć skalę represji, musi stać się bardzo mocno represyjnym, militarystycznym. Nie prowadzi to jednak do rozwiązania kryzysu politycznego. Co więcej, ten wewnętrzny białoruski kryzys polityczny zaczyna rozlewać się poza Białoruś i staje się zagrożeniem dla bezpieczeństwa w regionie. I jak na razie na horyzoncie nie widać żadnych rozwiązań tej kwestii.

„Wyraźcie solidarność z nami!” Cichanouskaja przypomina światu o nadchodzącej 1. rocznicy sfałszowanych wyborów

Trudno jest na razie snuć prognozy. Jeśli pojawi się jakaś jasność co do referendum w sprawie konstytucji, to będzie można precyzyjniej sformułować pewne warianty zmian. A tymczasem widzimy, że kryzys się pogłębia, zwłaszcza w relacjach z sąsiadami.

Waler Karbalewicz. Zdj. liberalclubbelarus / Facebook

Samo referendum, jak i nowa konstytucja niewiele znaczą. Ważne jest to, co stanie się po referendum. Jeśli odbędą się przedterminowe wybory prezydenckie, a Łukaszenka nie weźmie w nich udziału i nie wymyśli dla siebie jakiegoś nowego stanowiska, np. przewodniczącego Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego o bardzo dużym zakresie uprawnień, to możliwy jest jakiś wariant ewolucji tego reżimu w kierunku liberalizacji, co w obecnych warunkach byłoby wyjściem z martwego punktu.

“Przeciwnicy reżimu nie będą mogli teraz narzucić władzom swojego programu”

– Co powinni robić przeciwnicy reżimu podczas referendum? Dopiero teraz rozpoczęła się dyskusja na ten temat. Bardzo dziwne, że nie było jej wcześniej. Nie ma dobrych wariantów dla opozycji. Wszystkie są złe i trzeba wybrać najmniejsze zło. Dopóki jednak nie ma dokładnych informacji o referendum i dalszych planach Łukaszenki, trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski czy cokolwiek przewidzieć.

W obecnych warunkach nie widzę żadnej możliwości narzucenia swojego programu przez przeciwników reżimu. Jedyne, co im pozostaje, to próbować wykorzystać scenariusze proponowane przez władze na swoją korzyść. Zeszłoroczne wybory prezydenckie, podczas których przeciwnicy reżimu wpasowali się w kampanię wyborczą, zaproponowali swój program i ostatecznie doprowadziło to do protestów, które udowodniły, że jest to realne i może dać dobre wyniki. Ten scenariusz powinien być również wykorzystywany podczas innych kampanii, które ten rząd będzie próbował zorganizować.

Zamazany napis „Żywie Biełaruś”. Zdj. Belsat.eu

Nie widzę możliwości, aby w najbliższym czasie wybuchły kolejne protesty. Wpływ na to mają zarówno brutalne represje, jak i masowa emigracja polityczna. Brak praktycznych rezultatów protestu, zanik tych czynników, które były obecne w zeszłym roku. Protest jest jednak splotem pewnych faktorów i jak na razie nie widzę warunków koniecznych do jego przeprowadzenia.

HH, ksz/ belsat.eu

Wiadomości