Aleś Bialacki: To zwyczajny, współczesny faszyzm

Białoruscy obrońcy praw człowieka odnotowują nową falę przemocy w aresztach i więzieniach, do których trafiają „polityczni”.

W ostatnich dniach pojawiło się wiele nowych informacji na temat świadomego znęcania się nad zatrzymanymi, przetrzymywanymi w mińskim areszcie przy ul. Akreścina i w więzieniu w Żodzinie. Cele na Akreścina są zalewane wodą z duszącym chlorem, który również mocno podrażnia skórę i błony śluzowe. W Żodzinie strażnicy biją więźniów pałkami. Cele są przepełnione, część aresztantów śpi na podłodze. Nie są im wydawane materace i pościel, nie przekazuje się im paczek.

O sytuacji w aresztach i więzieniach belsat.eu rozmawiał z Alesiem Bialackim, szefem Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna”.

Prezes „Wiasny”, Aleś Bialacki. Zdjęcie: belsat.eu

– Czy można mówić o nowej fali przemocy?

– Według mnie, jest to nowa fala. Jest to związane z zatrzymaniami 25 i 27 marca [w trakcie niezależnych obchodów Dnia Wolności zatrzymano łącznie ok. 450 osób – belsat.eu]. Widać, że był rozkaz z góry: ukarać ich poprzez nieludzkie traktowanie, urządzić im w miejscach izolacji warunki nie do wytrzymania. Wynika to z relacji ludzi, którzy zaczęli wychodzić na wolność po tych zatrzymaniach.

Czyli to nie jest inicjatywa sadystów-wykonawców, ale właśnie ich dowódców. Żeby maksymalnie surowo i brutalnie ukarać ludzi, którzy zamierzali wziąć udział (lub zdaniem władz brali udział) w tych akcjach, które prawie się nie odbyły.

Mikałaj: “Usłyszałem, że dopóki służą dzielni milicjanci, nie będzie żadnych zmian”. Historia nr 19 z cyklu “Miałem szczęście”

– Co spowodowało taką niewspółmierną reakcję ze strony władz? Przecież te akcje rzeczywiście prawie się nie odbyły.

– Można powiedzieć, że z punktu widzenia normalnego człowieka, zaczynając od lata 2020 r., działania władz są jedną wielką niewspółmierną reakcją. Ci ludzie uczepili się władzy mimo nielegalności ubiegłorocznych wyborów. Wywierają nielegalnymi metodami presję na społeczeństwo. To są przestępstwa. I jestem przekonany, że wkrótce nadejdzie czas, kiedy ci ludzie odpowiedzą przed prawem.

– A czy wykonawcy rozumieją, że popełniają przestępstwa? Czy ulegli propagandowej narracji i nawet o tym nie myślą?

– Trudno powiedzieć. Nie wiem, co siedzi im w głowach… Ale myślę, że ci, którzy wydają rozkazy, świetnie uświadamiają sobie, że popełniają przestępstwa. A ci, którzy wykonują? Trudno jest ocenić potencjał intelektualny tych ludzi.

„Nikt nie odejdzie, to jest niewola”. Rozmowa z byłym funkcjonariuszem białoruskich wojsk wewnętrznych

– Obecna sytuacja różni się jakoś od tego, co widzieliśmy latem i jesienią?

– Latem 2020 r. widzieliśmy masowe zbrodnie przeciwko ludzkości. I ślad tych zbrodni ciągnie się do dziś. To, co działo się 9-12 sierpnia trudno jest z czymkolwiek porównać. W naszej historii – chyba tylko z faszystowskimi pacyfikacjami podczas wojny, kiedy masowo katowano, okaleczano i zabijano ludzi. Teraz trwa celowa zemsta – na aktywistach i ludziach, których po prostu zatrzymywano na tych planowanych akcjach.

Moim zdaniem ta linia, zgodnie z którą w sadystyczny sposób traktuje się zatrzymanych, będzie kontynuowana. Ktoś bezprawnie zatrzymuje, ktoś fałszuje protokoły, kogoś bezprawnie sądzą, a ktoś potem zaczyna katować ludzi, którzy do niego trafili. Wskutek tego nasze organy spraw wewnętrznych przekształcają się w system na pół faszystowski.

BYPOL: dowódca w sierpniu wydał rozkaz strzelania do demonstrantów

– Dlaczego władze konsekwentnie stawiają właśnie na bezgraniczną przemoc?

– W pojęciu pozbawionego legitymacji prawnej prezydenta, jego otoczenia i przedstawicieli organów siłowych, to jedyny język, którym mogą oni rozmawiać z ludźmi. Uważają, że przemoc to jedyne, co może zagwarantować im dalszą władzę.

– Co wobec tego ma robić społeczeństwo? Co mają robić ludzie, którzy spotykają się z takimi prześladowaniem i taką przemocą w więzieniach?

– Nie można milczeć. Trzeba protestować na wszelkie możliwe sposoby, robić to masowo. Bo to, co dzieje się dziś na Białorusi – to zwyczajny, współczesny faszyzm.

Na Białorusi torturowano wolontariusza rejestrującego tortury

Rozmawiał Ihar Iliasz/belsat.eu

Wiadomości