Białoruscy pogranicznicy: „Migranci sami się zorganizowali”

Państwowy Komitet Pograniczny Białorusi skomentował dzisiejszy marsz migrantów w kierunku polsko-białoruskiej granicy, który zakończył się jej szturmem. Strona białoruska nie przyznaje się do zorganizowania tych działań, chociaż kolumnie towarzyszyli żołnierze białoruskiej armii.

Od rana białoruscy internauci i media informowały o grupach migrantów spędzanych przez służby w wielką kolumnę na trasie M6, prowadzącej do przejścia granicznego Kuźnica Białostocka – Bruzgi. Na nagraniach widać towarzyszących im białoruskich mundurowych bez znaków przynależności.

Według byłego białoruskiego pogranicznika, z którym rozmawiał Biełsat, są to żołnierze kontraktowi sił zbrojnych.

Jak wyglądały przygotowania do szturmu granicy przez migrantów RAPORT WIDEO

Udziałowi służb w organizacji marszu na granicę zaprzeczył Państwowy Komitet Pograniczny Białorusi.

– Według relacji samych uchodźców, oni sami się zorganizowali w taką liczną grupę, by zapobiec siłowemu wypychaniu ich przez polską stronę, a także zwrócić uwagę społeczności międzynarodowej na działania Polski w kwestii łamania praw człowieka – podał w komunikacie Komitet, cytowany przez Zerkalo.io.

Białoruscy pogranicznicy zapewniają, że migranci nie są agresywni i nie stanowią zagrożenia. Zarzucają przy tym Polsce koncentrację dużych sił przy granicy, co według strony białoruskiej może się zakończyć “prowokacją mającą na celu uzasadnienie użycia siły fizycznej i środków specjalnych wobec uchodźców”.

– Pododdziały organów służby pogranicznej w obecnej sytuacji działają stosowanie do warunków i prowadzą służbę we wzmocnionym trybie. Prowadzone działania mają na celu przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa w rejonie przebywania grupy uchodźców, niedopuszczenie do prowokacji i sytuacji kryzysowych – oświadczył Państwowy Komitet Pograniczny zapewniając, że ruch przez przejście graniczne odbywa się w zwyczajnym porządku.

Biełsat relacjonuje dzisiejsze wydarzenia na granicy na bieżąco:

Wielka grupa migrantów przy granicy z Polską. Odprowadzali ją uzbrojeni funkcjonariusze

pj/belsat.eu

Wiadomości