„Tej rocznicy nie świętowano”. Mielnikau o znaczeniu 17 września 1939 r. dla Białorusinów

Białoruski przywódca Alaksandr Łukaszenka podpisał wczoraj dekret o nowym święcie państwowym – Dniu Jedności Narodowej. Będzie ono obchodzone 17 września, na pamiątkę zajęcia przez Armię Czerwoną obszarów II RP zamieszkanych przez Białorusinów. O znaczeniu tej daty dla mieszkańców współczesnej Białorusi rozmawiamy z ekspertem ds. II wojny światowej tym obszarze, doktorem Iharem Mielnikawem.

– Czy rocznica wkroczenia Armii Czerwonej w granice II Rzeczypospolitej była wcześniej świętowana w ZSRR lub Białorusi?

– Dzień wkroczenia Armii Czerwonej na tereny zachodniobiałoruskie i zachodnioukraińskie, czy też tereny wschodniej Rzeczypospolitej pamiętano za czasów radzieckich do lat 60-tych. Potem przeszło to do pamięci narodowej, ale żadnych dużych uroczystości z okazji tego “wyzwolenia” nie przypominam sobie. Oczywiście wydawano poświęcone temu książki, ale nie świętowano tych wydarzeń. Między innymi dlatego, że Polska była w obozie socjalistycznym i ZSRR unikało działań, które mogłyby ten obóz skłócić. Stawiano wtedy na takie wydarzenia, jak Lenino, wspólne walki przeciwko Niemcom i wojna polsko-bolszewicka, ale w kontekście bolszewickim.

Natomiast już w niepodległej Białorusi zwracano uwagę na tę datę jedynie w przy okazji jubileuszy. W 2009 roku wydano na ten temat kilka książek, przeważnie pokazując wydarzenia przez pryzmat radziecki. Ale też istniała już wtedy współpraca z Polakami w sferze historycznej i choć punkt widzenia państwa był radziecki, to historycy już zwracali uwagę, że nie wszystko było w 1939 roku tak jednoznaczne.

Pamiętam, że wyszły wtedy artykuły o powstaniu w Skidlu, ale też materiał o deportacji leśników. Opisana była w nim historia Białorusinki, której ojciec został zesłany. Próbowano więc jednak pokazać, że nie było to wydarzenie jednoznaczne. Jednak poza jubileuszami, na tę datę nie zwracano szczególnej uwagi poza konferencjami historycznymi. Nawet w prezydenckiej gazecie Sowieckaja Biełaruś pisano, że tego dnia “Front Białoruski przekroczył granicę” i tyle.

Rocznica 17 września 1939 r. nowym świętem narodowym Białorusi

W 2019 roku zorganizowałem wystawę w Narodowym Muzeum Literatury im. Janki Kupały z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej 1 września. No i oczywiście 17 września mieliśmy 80. rocznicę zjednoczenia Białorusi, czyli przekroczenia przez Armię Czerwoną granicy. Oprócz państwowej agencji BiełTA nikt o tej wystawie początkowo nie napisał, choć informowałem media. Nie były wcale zainteresowane 17 września. A teraz nagle, w roku 2021, który nie jest jubileuszowy, gdy nie ma nowych odkryć archiwalnych lub historycznych, tematyka ta stała się bardzo popularna ze względów politycznych.

Jeszcze siły prorosyjskie, imperialistyczne, usiłowały nam podrzucić ten 17 września. Ale wtedy to nie przechodziło, bo było rozumienie, że to zepsuje nasze stosunki z Polską i Zachodem. Teraz wydarzenie to może znów być wykorzystywane przez Rosję.

– Alaksandr Łukaszenka ogłosił, że “nie da się sądzić potomkom nazistów”, a jego prokuratura chce ścigać polskich i litewskich partyzantów jako “nazistowskich zbrodniarzy”. Dlaczego więc za Dzień Jedności Narodowej uznał moment kolaboracji ZSRR z III Rzeszą?

– Brak wiedzy historycznej powoduje u nas błędy historyczne. Kolaboranci nazistów zostali już wyłapani w czasach ZSRR, szczególnie ci, którzy brali udział w zbrodniach wojennych. Tych ludzi sądzono, a potem nawet rozstrzeliwano. Na przykład Ukraińca Wasiurę, uczestniczącego w masakrze w Chatyniu, w latach 80. sądzono w Mińsku.

Także hitlerowscy kolaboranci zostali już rozliczeni, a teraz ten temat wraca ze względów politycznych. Przy czym należy podkreślić, że zarzuty wobec polskiego podziemia muszą zostać zbadane.

Jedną rzeczą są zarzuty wobec “Burego”, a czym innym jest nazwanie Armii Krajowej “formacją nazistwowską”. To jest bzdura, bo AK podlegała rządowi w Londynie i była częścią koalicji antyhitlerowskiej.

MSZ o polityce historycznej władz Białorusi: „Znamiona realizacji planu, który nie powstał w Mińsku”

Do do paktu Ribbentrop-Mołotow, to tematyka ta nie została jeszcze przez białoruskie społeczeństwo dostatecznie przeanalizowana, bo zawsze pojawiała się w cieniu Moskwy. Rosja tłumaczy to porozumienie tak, że skoro Zachód jej nie chciał, to znalazła sobie partnera, z którym uzgodniła podział tej części świata.

Dla Stalina Białoruś, jak i Ukraina, nie były czymś ważnym. Nie chodziło mu o odebranie ziemi polskim panom po to, by oddać ją Białorusinom lub Ukraińcom. Należy podkreślić, że wbrew temu, co mówiła sowiecka propaganda, to nie był “akt sprawiedliwości historycznej”. Moskwa tak o tym nie myślała. Myślała o podziale Europy. Faktem jest jednak, że Białorusini na tym skorzystali i na tych terenach wyrosła niepodległa Białoruś.

Co do współpracy ZSRR z III Rzeszą, to była ona faktem. Na przykład sygnałem radiowym z Mińska naprowadzano Luftwaffe bombardujące Lidę, Grodno, Brześć i Baranowicze. W swojej książce “Wrzesień 1939 roku” opisuję te przykłady współpracy, o których mówią dokumenty niemieckie, a nawet radzieckie. Trzeba więc pamiętać, że Stalin pomagał nazistom zabijać zachodnich Białorusinów. I to nie jest jakaś polska propaganda, tylko fakt historyczny.

Obrońca Twierdzy Brzeskiej to nasz wspólny bohater. Wywiad z białoruskim historykiem

– Czy to, co nastąpiło po 17 września, można rzeczywiście nazywać zjednoczeniem Białorusi?

– Było to zjednoczenie, bo te tereny zostały przyłączone do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej w listopadzie 1939 roku. Pojawiły się nowe obwody: piński, brzeski, grodzieński, białostocki i inne (reformy administracyjne trwały jeszcze po wojnie).

A jednocześnie do czerwca 1941 istniały równolegle dwie Białorusie. Wydaję teraz swoją książkę “Czerwiec 1941. Zatrzymać na starej granicy” i w większości dokumentów radzieckich, które tam przytaczam, czytamy “podczas przekroczenia granicy Zachodniej Białorusi i BSRR”, “przy wejściu na terytorium sowieckie”, “przekraczając starą granicę”. Tak w roku 1941 pisali oficerowie Armii Czerwonej – niby nie było już “pańskiej Polski”, a jednak podział pozostał.

No i faktem jest, że sowieci zachowali do czerwca 1941 roku tę granicę. Musieli bowiem najpierw te obszary zachodnie dostosować gospodarczo do reszty państwa, bo ekonomicznie, a głównie politycznie, bardzo się one różniły. Istnienie granicy ułatwiało też walkę z “elementami polskimi” (podziemiem, partyzantką), ale też “elementami nieradzieckimi”, które nie chciały się podporządkować zmianom systemu gospodarczego.

Przekroczenie tej wewnętrznej granicy było możliwe jedynie za pozwoleniem NKWD, co zmienia nasz sposób patrzenia na to zjednoczenie. Okazuje się bowiem, że przez dwa lata istniała granica białorusko-białoruska. Tragedia 1941 roku, o czym piszę w swojej książce, w dużym stopniu była spowodowana istnieniem tej granicy. To właśnie przez nią ofiarami Holocaustu padło wielu Żydów zamieszkujących tereny odebrane II RP. Zostali zamordowani, bo nie mogli uciec na wschód. Usiłowali, ale byli zawracani przez sowieckich pograniczników, bo w większości mieli przedwojenne polskie obywatelstwo.

Mielnikau: Granica polsko-sowiecka zniknęła dopiero w 1941 r.

– Czy terror stalinowski na terenach przyłączonych do ZSRR rozpoczął się zaraz po 17 września i czy jego ofiarami padli jedynie Polacy, czy także Białorusini?

– To temat na odrębny wywiad, bo historia represji stalinowskich jest jedną z czarnych kart tego zjednoczenia. Na przykład zadaniem pierwszych jednostek NKWD, które weszły na te tereny, było wyłapywanie zbiegów z ZSRR. Ci ludzie myśleli, że ocalili się uciekając z “radzieckiego raju”, ale jednak karząca ręka NKWD przyszła po nich jesienią 1939 roku.

We wrześniu tego roku nastał krótki, ale straszny okres braku władzy. W historii wszystkich wojen jest to czas, gdy w ludziach budzą się najgorsze cechy.

Od zimy 1940 do czerwca 1941 roku miały miejsce cztery fale deportacji z tych terenów. Ich ofiarą padli nie tylko Polacy, przedstawiciele klasy rządzącej, ale też wielu Białorusinów. W jednej ze swoich książek opisałem historię andersowca Pawła Niczyporuka, który został aresztowany przez przypadek. Jego ojciec dostał Nagana od działaczy Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, ten rewolwer znalazła milicja i zesłała syna do Gułagu. Uratowało go to, że mógł wstąpić do Armii Andersa.

Dr Ihar Melnikau: Polski we wrześniu 1939 r. broniło 70 tys. Białorusinów

Jedna fala deportacji objęła leśników, a wśród nich było wielu Białorusinów, tak samo jak wśród wojskowych i urzędników niższego szczebla. Nie można więc powiedzieć, że represje dotknęły jedynie Polaków, choć tak twierdziła zarówno sowiecka propaganda, jak i do niedawna historiografia polska. To byli obywatele polscy, ale przecież nie zawsze etniczni Polacy.

– Trudno się oprzeć wrażeniu, że Dzień Jedności Narodowej Białorusi i Dzień Jedności Narodowej Rosji, upamiętniający wydarzenia 1612, mają wspólny pierwiastek antypolski.

– Nawet nie zastanawiałem się nad tym wątkiem rosyjskim, bo Rosjanie do tej pory nie mogą zrozumieć, o co chodzi z ich listopadowym świętem. Natomiast Białorusinom jest łatwiej. Jak pisałem na swoim Facebooku, każdy medal ma dwie strony. Jedna jest negatywna, bo uderza w stosunki polsko-białoruskie. Dla Polaków 17 września był bezsprzecznie tragedią narodową.

Jednak wśród Białorusinów nie ma powszechnego zrozumienia, czym był ten dzień. Z pewnością wielu odpowie słowami z podręcznika, że doszło wtedy do zjednoczenia ziem Zachodniej i Wschodniej Białorusi. Jednak mało kto wie, że to była operacja wojskowa, w czasie której ginęli żołnierze Armii Czerwonej i Wojska Polskiego, że był szturm Grodna, obrona Twierdzy Brzeskiej i Kobrynia. Wcześniej w białoruskiej sferze publicznej było bardzo mało wiadomości o tych wydarzeniach. A obecnie sytuacja niewiele się zmieniła.

Obecnie radzieckie próby manipulacji historią niewiele już zmieniają, bo w okresie swobodnego dostępu do internetu i książek, nie da się w całości zakłamać historii.

W tym wczorajszym wydarzeniu informacyjnym widzę taką korzyść, że Białorusini wreszcie zwrócą uwagę na wydarzenia września 1939 roku. Oczywiście oficjalna narracja będzie radziecka, ale to nie wyklucza możliwości dyskusji, w tym społecznej.

Ihar Mielnikau: W 1939 r. Białorusini i witali, i strzelali do Sowietów

– Rocznice jakich jeszcze wydarzeń Białorusini mogliby obchodzić jako święto jedności narodowej?

– To trudne pytanie. Jedynym, co mogłoby zjednoczyć nasz naród to narodowe podejście do naszej historii. Na wszystkie wydarzenia, jak wrzesień 1939 czy czerwiec 1941 roku, musimy patrzeć nie z radzieckiego, nie z polskiego, ale z białoruskiego punktu widzenia. Oficjalna białoruska historiografia miała wcześniej problem z takim podejściem i obecnie się to nie zmienia. Można się kłócić o politykę i sprawy współczesne, jednak Białorusini mają duża potrzebę poznawania swojej prawdziwej historii.

Co do daty, która jednoczyłaby wszystkich Białorusinów, mamy duży problem. Nawet święta dla mnie data 9 maja jest dziś podważana. Na Zachodzie podejście jest inne, jednak na Białorusi ta data nie powinna dzielić ludzi. Zwycięstwo w II wojnie światowej jest faktem, a jego świętowanie przejmujemy z mlekiem matki. Inne kluczowe wydarzenia, jak powstanie Białoruskiej Republiki Ludowej w 1918 i Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej w 1919 też dzielą ludzi – jedni chcą barw biało-czerwono-białych, inni czerwono-zielonych.

– A dlaczego święto nie upamiętnia powstania niepodległej Republiki Białoruś w 1991 roku. Przecież w tym roku mija 30 lat niepodległości państwa.

– Białoruś, jak inne państwa postsowieckie, uzyskała niepodległość w 1991 roku, choć często słyszymy, że nasze państwo liczy się od 1994 roku. Rok 1991 jest nie do przyjęcia przez obecne władze, bo nasza niepodległość rozpoczęła się wtedy pod narodowymi barwami.

Dla mnie jedynym wyjściem z tej trudnej sytuacji jest szczegółowe badanie historii z narodowego punktu widzenia. I to muszą robić nie tyle specjaliści, ale same społeczeństwo białoruskie. I jest to często bardziej korzystne, niż walki polityczne.

IPN: 17 września 1939 to “Święto Jedności Dwóch Totalitaryzmów”

Z Iharem Mielnikawem rozmawiał Piotr Jaworski, belsat.eu

Wiadomości