Skazane dziennikarki Biełsatu laureatkami nagrody Axel-Springer-Preis

Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, które za kratami przebywają od 15 listopada, otrzymały nagrodę specjalną im. George’a Weidenfelda w ramach niemieckiej nagrody dziennikarskiej Axel-Springer-Preis.

Nagroda ta jest od 1991 roku wręczana przez niemieckie wydawnictwo Axel-Springer, a zwycięzców wybiera niemiecka Akademia Dziennikarska. Nominowani są odznaczani w kilku kategoriach – ta nosząca imię wydawcy George’a Weidenfelda wręczana jest za wybitne osiągnięcia w dziannikarstwie śledczym, odważną i ryzykowną pracę reporterską. Jest to jedyna kategoria Axel-Springer-Preis, którą mogą otrzymać zagraniczni dziennikarze. Jako pierwszy tą nagrodę specjalną otrzymał pośmiertnie słowacki dziennikarz śledczy Jan Kuciak.

Ryzykowały wszystkim, by pokazać światu, co dzieje się na Białorusi”

Daria Czulcowa i Kaciaryna Andrejewa pokazują znak V z sądowej klatki. Mińsk, 18.02.2021 r. Zdjęcie: belsat.eu

– Nagrodę specjalną George’a Weidenfelda otrzymują Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowan, które ryzykowały wszystkim, by pokazać światu, co dzieje się na Białorusi – powiedział podczas ceremonii członek jury Paul Ranzheimer.

Zwrócił się też do nich osobiście:

– Na waszym ostatnim zdjęciu, które widział świat, jesteście za kratami na sali sądowej. Zrobiłyście to, czego białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka, najpewniej boi się najbardziej: uśmiechałyście się pokazując znak Wiktorii. Sam byłem latem na Białorusi, prowadziłem reportaże o odważnych mińskich kobietach. Dla mnie, dla nas wszystkich, wy obie jesteście wielkim przykładem godnym naśladowania. W wieku 27 i 23 lat zostałyście wtrącone za kraty, niesprawiedliwie, bo władze się was boją.

Jak podkreśliło jury, gdy jesienią 2020 roku wielu reporterów opuściło już Białoruś, Kaciaryna i Dari pracowały dalej, “przekazując nam dokładny i niepokojący obraz wydarzeń”.

– I tego listopadowego dnia, który zakończył się dla was uwięzieniem, kontynuowałyście swoją ważną pracę – dodał Ranzheimer.

Członek jury niemieckiej nagrody nazwał absurdalnymi zarzuty postawione dziennikarkom.

– Wszystkich światowych dyktatorów łączy pragnienie ciemiężenia ludzi i niszczenia wolności słowa. Oni zwalczają tych, którzy bronią wolności. Wy, Kaciaryno i Dario, walczycie o wolność, walczycie o wolne dziennikarstwo, które wymaga niewiarygodnej odwagi. Każdego dnia, gdy prowadziłyście reportaże z ulic Białorusi, groziło wam aresztowanie. Ale mimo wszystko kroczyłyście do przodu. I nawet gdy sąd skazał was na dwa lata kolonii karnej, nie opuściła was odwaga i szczerość – podkreślił.

“Niech żyje wolność słowa! Niech żyje Białoruś!”

Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa w sądowej klatce. Mińsk, 9.02.2021 r. Zdjęcie: belsat.eu

Daria Czulcowa nie wie jeszcze, że została laureatką niemieckiej nagrody. Kaciarynę Andrejewą zdążył już o tym poinformować jej adwokat. Nasza koleżanka przekazała podziękowania jury “za wsparcie dla wolnego białoruskiego dziennikarstwa”.

– Ja i moi koledzy zapłaciliśmy wysoką cenę za możliwość przekazywania społeczeństwu prawdziwych informacji. Wierzę jednak, że to wszystko nie było na marne. Po uwolnieniu planują dalej pracować jako dziennikarka na Białorusi.

Kaciaryna podkreśliła, że nagroda jest dla niej świadectwem międzynarodowego wsparcia i solidarności, pomaga z uśmiechem przechodzić kolejne próby.

– Ponad wszystko chciałabym, by moi koledzy i wszyscy więźniowie polityczni jak najszybciej znaleźli się na wolności i zostali zrehabilitowani. Niech żyje wolność słowa! Niech żyje Białoruś!

Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa zostały zatrzymane, gdy 15 listopada 2020 r. relacjonowały na żywo pacyfikowanie przez OMON pokojowej akcji pamięci na tzw. Placu Zmian. W nocy 11 listopada w tym miejscu milicjanci w cywilu zakatowali na śmierć zwolennika opozycji Ramana Bandarenkę. Dziennikarki oskarżono o kierowanie masowymi protestami, które doprowadziły do paraliżu komunikacyjnego i wyrządziły straty mińskiemu przedsiębiorstwu transportowemu. Mimo tego, że zeznania świadków nie dowodziły ich winy, zostały skazane na dwa lata kolonii karnej. Sąd apelacyjny podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji.

W kajdankach z żółtą naszywką. Jak dziennikarka Biełsatu trafiła do kolonii karnej RELACJA

ii,pj/belsat.eu

Wiadomości