Białoruś: jechał uzbrojony na protest – spędzi 7 lat w łagrze

Alaksiej Mielnikau na sali sądu. Zdjęcie: belsat.eu

W domu Alaksieja Mielnikawa znaleziono broń palną domowej produkcji, petardy i butelki z benzyną. Następne siedem lat spędzi w ciężkiej kolonii karnej za “przygotowania do masowych zamieszek z pogromami i podpaleniami” oraz “wyrób i posiadanie broni”.

Proces Alaksieja Mielnikawa odbył się za zamkniętymi drzwiami i bez adwokata, z którego zrezygnował sam oskarżony. Dziennikarzy wpuszczono na salę na samo ogłoszenie wyroku. Po jego usłyszeniu skazany odpowiedział na pytania korespondenta Biełsatu.

– Swojej winy nie uznaję. To, co mi zarzucili, jest nieprawdą. Śledczy zwyczajnie polują na czarownice, sami to dobrze rozumiecie. Dlaczego proces był za zamkniętymi drzwiami nie wiem, ale nie było to na mój wniosek. Ogłoszony wyrok odpowiadał żądaniom prokuratora. A broniłem się sam, bo obrona z urzędu u na nie działa, a na prawdziwego adwokata mnie nie stać – powiedział Mielnikau.

Alaksiej Mielnikau w sądzie. Zdjęcie: belsat.eu

Młody mężczyzna został zatrzymany 9 sierpnia 2020 roku, jeszcze zanim dojechał na protesty po sfałszowaniu wyborów prezydenckich na korzyść Alaksandra Łukaszenki. Znaleziono przy nim petardy, trzy ładunki zapalające i nóż. Według oskarżenia, przedmioty te chciał przewieźć z Mohylewa do Mińska, “by wziąć udział w masowych zamieszkach”.

W jego domu śledczy mieli znaleźć “wykonaną przez niego i zdolną do oddania strzałów dwulufową gładkolufową ręczn broń palną” – pisze TUT.by. Prokuratura twierdzi też, że wykonał on “co najmniej pięć ładunków zapalających”.

Kacia: “Wszyscy myśleli, że to nasza ostania noc”. Historia nr 2 z cyklu „Miałem szczęście”

sk,pj/belsat.eu

Wiadomości