Belavia szykuje „apel pracowników” o cofnięcie sankcji

Po tym, jak 23 maja Alaksandr Łukaszenka zmusił do lądowania samolot linii Ryanair, aby aresztować dziennikarza Ramana Pratasiewicza, na białoruskich przewoźników, w tym Belavię, nałożono sankcje, obejmujące zakaz lotów, między innymi, do UE i na Ukrainę.

Radio Swaboda poinformowało, że jeden z pracowników Belavii, przekazał redakcji zdjęcie listu. Napisano w nim, że firma zawsze przestrzegała prawa międzynarodowego.

– Dyskryminacyjne działania UE to ukaranie niewinnych, zarówno firmy, jako takiej, jak i kolektywu wykwalifikowanych specjalistów – zaznaczono.

Czy sankcje są skuteczne? O ograniczeniach nakładanych na reżim Łukaszenki i ich efektach

W piśmie podkreślono też, że sankcje pogarszają stan ekonomiczny pracowników Belavii oraz stoją w sprzeczności z unijnymi swobodami ponieważ utrudniają przemieszczanie się obywateli Wspólnoty oraz Białorusi i krajów byłego ZSRR.

W liście zaznaczono też, że jest to dobrowolna oddolna inicjatywa samych pracowników i nie było żadnych nacisków ze strony kierownictwa. Rozmówca Radia Swaboda z Belavii podkreślił, że pracownicy są obdzwaniani przez kierownictwo, które grozi zwolnieniem „na następny dzień”, jeśli ktoś nie podpisze listu.

Białoruś w odpowiedzi na zachodnie sankcje zwróci się w stronę Azji

pp/belsat.eu wg Swaboda

Wiadomości