Białoruscy śledczy nie umieli przesłuchać Bialackiego po białorusku

Prezes centrum obrony praw człowieka “Wiasna” miał być dziś przesłuchany w Komitecie Śledczym. Na przeszkodzie stanęły zaskakujące “problemy techniczne”.

Aleś Bialacki zażądał, by zgodnie z białoruskim prawem przesłuchanie było prowadzone w języku białoruskim. Ustawa o językach zakłada bowiem równouprawnienie białoruskiego i rosyjskiego oraz, że to interesant wybiera, w jakim języku będzie rozmawiał z nim urzędnik państwowy.

Prezes „Wiasny”, były więzień polityczny Aleś Bialacki w programie Biełsatu „Mowa na nowa”

Spełnienie tego prostego warunku okazało się dla Komitetu Śledczego przeszkodą nie do pokonania. W związku z tym, że nie udało się szybko znaleźć oficera mówiącego i piszącego po białorusku, przesłuchanie przełożono na 9 kwietnia.

Obecnie celownik białoruskiego reżimu wymierzony jest w obrońców praw człowieka. Działacze “Wiasny” i innych organizacji byli dziś przesłuchiwani w całym kraju. Niektórzy aktywiści zostali zatrzymani, a w ich mieszkaniach i biurach odbyły się przeszukania. Reżim zarzuca im “przygotowywanie osób do udziału w zamieszkach” (art. 342.2 KK) za co grozi do dwóch lat więzienia.

Wcześniej białoruskie władze zdelegalizowały działalność “Wiasny”.

Lider “Wiasny”: mniejszość polska jest represjonowana za sprzeciw wobec reżimu

pj/belsat.eu wg Euroradio

Wiadomości