„Areszt KGB poprawia pamięć”. Mowa sądowa Babaryki

Sztab niedoszłego kandydata na prezydenta Białorusi opublikował nagranie jego wczorajszego, pierwszego przemówienia w Sądzie Najwyższym. Wiktar Babaryka przebaczył zeznającym przeciwko niemu byłym podwładnym, uznał wszystkich oskarżonych za niewinne ofiary i odmówił składania dalszych zeznań.

Wiktar Babaryka, były prezes Biełgazprombanku i niedoszły kandydat na prezydenta Białorusi jest oskarżony o przyjęcie łapówki od dużej wartości i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się “praniem pieniędzy”. Grozi mu do 15 lat więzienia, od 9 miesięcy jest przetrzymywany w areszcie śledczym KGB.

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami. Wszyscy uczestnicy wczorajszej rozprawy zostali przeszukani wykrywaczami metali i musiemi oddać telefony. Nie wiadomo więc, w jaki sposób i kto nagrał przemówienie oskarżonego. Całej mowy można wysłuchać poniżej. Przedstawiamy jej najważniejsze fragmenty.

Na początku rozprawy Wiktar Babaryka poprosił o dwie godziny przerwy na dyskretną rozmowę z adwokatami – “by realizować swoje prawo do obrony”. Jednak sędzia odrzucił wniosek. Wtedy oskarżony zapytał, czy może zadać sądowi pytanie, na co usłyszał, że “pytań się sądowi nie zadaje”.

Rozpoczynając swoją mowę polityk oświadczył, że kategorycznie nie zgadza się na przedstawione oskarżenia. Sprawę przeciwko sobie, swojemu synowi i współpracownikom nazwał “absolutnie bezpodstawną” i “politycznie motywowaną”.

– Oni nie prowadzą śledztwa w celu ustalenia winy, udowodnienia winy. Cel procesu jest tylko jeden – odsunięcie mnie od procesu politycznego, a dokładniej od wyborów prezydenckich. O tym mówiłem od samego początku – powiedział Babaryka.

Nowa wizja rozwoju państwa

Wiktar Babaryka w sądzie 6 kwietnia 2021 r. Zdjęcie: viktarbabarykaofficial / Telegram

Oskarżony wykorzystał rozprawę do przedstawienia swojej kariery w Biełgazprombanku. Przypomniał, że w 1995 roku został przyjęty na posadę głównego eksperta, a pięć lat później został prezesem zarządu instytucji. W ciągu 20 lat przekształcił on Biełgazprombank z niewielkiej instytucji finansowej w jeden z największych banków na Białorusi, który wykazywał 50 milionów dolarów przychodu.

Babaryka stwierdził, że 12 maja ogłosił swoje starania o udział w wyborach prezydenckich, bo uznał, że jego doświadczenie może się przydać krajowi.

– Zaproponowałem inne warianty rozwoju Białorusi, odmienne od obecnego systemu, przestarzałego, quasi-socjalistycznego i quasi-sowieckiego – powiedział bankier.

Sędzia zażądał wtedy, by polityk odpowiadał za postawione mu zarzuty. Babaryka poprosił, żeby mu nie przerywano.

Według bankiera, jego propozycja została zauważona przez dużą część społeczeństwa, ale też samego Alaksandra Łukaszenkę.

– Wtedy uruchomiono machinę prześladowania nas i ludzi, którzy ze mną pracowali – stwierdził.

Po 9 miesiącach aresztu przestał być “tłustym burżujem”

Polityk odtworzył chronologię wydarzeń, które doprowadziły do aresztowania go i postawienia przed sądem. Według niego wszystko zaczęło się 12 maja, gdy ogłosił zamiar kandydowania w wyborach. Po tygodniu jego sztab zarejestrował największą grupę wolontariuszy – ponad 10 tysięcy osób. 29 maja Łukaszenka ogłosił, że Babarykę finansuje “ręka Kremla” – mówiono o firmie PrivateLeasing.

– Publicznie mówiłem wtedy o niedopuszczalności takich działań i niedopuszczalności zastraszania Białorusinów. Zacząłem też objeżdżać regiony Białorusi – zauważa Babaryka.

Sztab bankiera szybko pobił białoruski rekord zebranych podpisów poparcia potrzebnych, by wystartować w wyborach prezydenckich. W ciągu pierwszych czterech dni zgromadził ich 150 tysięcy, o do 10 czerwca około 300 tysięcy.

– Właśnie wtedy pan Łukaszenka rozkazał docisnąć tłustych burżujów.

Oskarżony zażartował, że po 9 miesiącach w areszcie z pewnością przestał już być tłustym burżujem, co rozbawiło zgromadzonych na widowni. Sędzia zagroził wydaleniem z sali wszystkich obecnych.

Babaryka przypomniał, że 11 maja Departament Dochodzeń Finansowych MSW aresztował 15 jego byłych podwładnych z Biełgazprombanku, ale jego pozostawiono na wolności. Nie usłyszał też zarzutów we wszczętej sprawie karnej.

– Z punktu widzenia logiki, było to “chińskie” ostrzeżenie. Chodziło o to, bym wyjechał z kraju lub zrezygnował z udziału w życiu politycznym – powiedział Babaryka.

Polityk miał być ostrzegany przez przyjaciół o konieczności ucieczki z Białorusi i groźbie aresztu. Oświadczył wtedy, że jest gotowy zeznawać i uznaje prześladowanie swoich przyjaciół za nielegalne. Ówczesny przewodniczący Komitetu Kontroli Państwowej, a obecnie szef KGB Iwan Tertel oświadczył wtedy, że Babaryka jest podejrzanym w sprawie karnej Biełgazprombanku.

– Bez względu na bezpośrednie oskarżenia, nie zrobiłem nic, by uciec z kraju, by wpłynąć na świadków czy wykonać inne nielegalne działania, które utrudniałyby uczciwy proces sądowy – powiedział opozycjonista.

Aresztowany i odsunięty od wyborów

Bankier stwierdził w sądzie, że 17 czerwca służby bezpodstawnie zablokowały konta bankowe jego kampanii wyborczej. Do tego czasu jego sztab wyborczy przekazał Centralnej Komisji Wyborczej 120 tysięcy podpisów – wystarczająco, by zarejestrować go jako kandydata na prezydenta.

18 czerwca Babaryka zostaje aresztowany przez Departament Dochodzeń Finansowych MSW i umieszczony w areszcie śledczym KGB. Służby zignorowały adwokata zatrzymanego i nie przyjęły jego protestu. Prawnicy Babaryki usiłują zarejestrować go jako kandydata na prezydenta, ale CKW odmawia z powodu listu od Komitetu Kontroli Państwowej. Procedura taka jest sprzeczna z białoruskim prawem. Tego samego dnia zatrzymano syna polityka – Eduarda Babarykę, który wciąż pozostaje w areszcie KGB.

– Jego wina polega na tym, że jest moim synem i szefem mojego sztabu – stwierdził polityk.

Babaryka oświadczył, że aresztowanie go było absolutnie bezpodstawne. Przypomniał, że państwowe media zaczęły wtedy mówić o jego winie, choć śledztwo w sprawie Biełgazprombanku dopiero się zaczęło.

Babaryka: “Trzeba pozbyć się raka strachu”. Uwięziony konkurent Łukaszenki chce założyć partię

Oskarżony zauważył, że bankowość na Białorusi jest ściśle regulowana i kontrolowana. Dodał, że przez 20 lat jego prezesury w Biełgazprombanku nie wykryto żadnego naruszenia, które mogłoby doprowadzić do sprawy karnej.

– W ten sposób, ogłaszając zarzuty, śledczy podważyli profesjonalizm całego systemu kontroli bankowości na Białorusi – powiedział Babaryka.

Polityk kategorycznie odrzucił zasadność wszystkich oskarżeń. Stwierdził, że śledztwo ma na celu zdyskredytowanie go jako konkurenta obecnego białoruskiego przywódcy.

– Do mojego wejścia w białoruską politykę, do 18 czerwca żadnych zastrzeżeń do mnie nie było. Nie było żadnych spraw karnych przeciwko ludziom siedzącym w tej klatce. Ta sprawa karna jest oparta wyłącznie na zeznaniach składanych w areszcie śledczym KGB. Rozumiem, że areszt KGB sprzyja rozjaśnianiu pamięci, ale nigdy nie myślałem, że lata trzydzieste [czasy terroru stalinowskiego] mogą wrócić.

Babaryka podkreślił, że w banku nie istniała żadna grupa przestępcza, a wszystkie działania podejmowano w interesie Biełgazprombanku.

– Nie byłem inicjatorem założenia żadnych zagranicznych firm i nie wydawałem żadnym zagranicznym firmom poleceń sprzecznych z prawem. Nie jestem właścicielem pieniędzy, o których mowa w akcie oskarżenia. Nigdy nie nawiązywałem nielegalnych umów z podmiotami gospodarczymi lub osobami – zapewnił Babaryka. – Nigdy nie przyjąłem łapówki.

Bankier wyraził zdziwienie, że jego byli podwładni zeznają przeciwko niemu i sobie samym. Wytłumaczył to presją KGB na aresztowanych i ich rodziny.

– To nie najlepsza historia, wiedzieć, że twoje dziecko jest w areszcie KGB – powiedział.

Oskarżony podważył też obiektywność sądu. Stwierdził, że podlega on naciskom władz.

– Nie będę więc dalej odpowiadać na żadne pytania, składać dodatkowych zeznań – oświadczył.

Babaryka podkreślił, że jego współpracownicy są niewinni.

– Długo nie mogłem odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dobrze zrobiłem 12 maja. Mogę za to zapłacić 25 latami życia, mogą za to zapłacić inni ludzie. 12 maja miałem tylko jeden motyw: chcę mieszkać w państwie prawa.

Wiktar Babaryka: junta toczy wojnę z częścią narodu

pj/belsat.eu wg Radio Swaboda

Wiadomości