Powstanie w Kazachstanie i wnioski dla rosyjskiej opozycji

Spalony samochód przed płonącym akimatem w Ałmaty. 5.01.2022 r. Zdjęcie: Valery Sharifulin / TASS / Forum

W ciągu ostatnich kilku lat powstania na całym świecie kończyły się porażkami, wydaje się, że cała planeta osunęła się w mroczną otchłań. Tłumy na ulicach Caracas, Mińska, Hongkongu i Rangunu dodały nam otuchy, jednak za każdym razem, gdy wraz z tymi miastami przeżywaliśmy chwile ekscytacji, dzieliliśmy z nimi też gorycz porażki.

Protesty w Wenezueli zostały stłumione. Białoruś zmieniono w kolonię karną o zaostrzonym rygorze. Hongkong jest okupowany. W Mjanmie powstanie nie zdołało przekształcić się w rewolucję, zmieniło się w tlącą się wojnę partyzancką. Nastała wilcza godzina tyranii. Światła ognisk ukraińskiego Majdanu – ostatniego triumfu – odchodzą w przeszłość, coraz szybciej gasną.

Rewolucja bez baloników i serduszek

Protesty w Kazachstanie wybuchły niespodziewanie. Było to chyba najbardziej nieoczekiwane dla postronnych obserwatorów powstanie. Na przykład o nieuniknionej konfrontacji reżimu w Mińsku z kryzysem politycznym na dużą skalę mówiono już wiosną 2020 roku, na kilka miesięcy przed rozpoczęciem protestów. A jeszcze w grudniu ubiegłego roku, w trzydziestą rocznicę istnienia, sułtanat Nursułtana Nazarbajewa wydawał się być niezniszczalny. W wyborach parlamentarnych według narysowanych przez władzę wyników, partia rządząca Nur Otan otrzymała 71 proc. głosów przy (również narysowanej) frekwencji 63 proc.

A teraz lokalny protest ekonomiczny z powodu podwyżki cen gazu przerodził się w gwałtowne powstanie narodowe. Kazachowie natychmiast odrzucili nieudane technologie kolorowych rewolucji” z balonikami, serduszkami i innymi miłymi drobiazgami, w stylu Mińska z 2020 roku czy Moskwy z 2011 roku. Zahartowany naród żyjący na surowej ziemi zdawał sobie sprawę: jeśli przegrają, to i tak czeka ich wszystkich więzienie i terror.

Tokajew: „Wydałem rozkaz, by strzelać bez ostrzeżenia”

Zemsta systemu spadłaby na ich głowy, niezależnie od tego, czy ściągaliby buty przed wejściem na ławkę czy demontowaliby tę ławkę, by zrobić z niej barykadę. A jeśli i tak grozi im 12 lat więzienia, to sensowniej jest dostać taki wyrok za uliczną walkę niż za plakat i życzliwy uśmiech. Walka przynajmniej daje szansę na wygraną, podczas gdy uśmiechy i złośliwe plakaty z pewnością nie pozostawiają szans.

Teraz wszyscy będą analizować, co się stało, będą to robić również Rosjanie. Tragiczne doświadczenie białoruskiego protestu stało się ciężarem na szali brutalnego scenariusza rewolucji, a stłumienie kazachskiego powstania będzie argumentem dla zwolenników pokojowych protestów rodem z książki Gene’a Sharpa.

Prawda jest taka, że zwycięstwo jest niemożliwe bez silnej i odważnej ulicy (doświadczenie Białorusi), ale zwycięstwo jest również niemożliwe bez struktur politycznych i wyrazistych, popularnych liderów, którzy mogą stworzyć alternatywne organy władzy już w pierwszych godzinach rewolucji (doświadczenie Kazachstanu). Jednak mimo wszystko wydarzenia z Kazachstanu trzeba będzie zbadać, przeanalizować krok po kroku wszystkie działania protestujących i struktur władzy.

Putin postrzega Kazachstan jako operację przeciwko sobie

Uzbrojeni żołnierze dystrybuują wodę i żywność mieszkańcom miasta Aktau, gdzie protesty rozpoczęły się jako pierwsze. 6.01.2022 r. Zdjęcie: Isa Tazhenbayev / TASS / Forum

Temat powstania w Kazachstanie pozostawia wiele niewiadomych. Ale niektóre rzeczy są dla nas jasne już teraz. Nie o Kazachstanie, ale o Rosji. Już wcześniej nie było wątpliwości, że Władimir Putin nie wierzy w podmiotowość ludzi i narodów. Nie wierzy też w podmiotowość narodu rosyjskiego, a tym bardziej w podmiotowość Ukraińców, Białorusinów, Kazachów. Dla Putina Majdan, Swiatłana Cichanouskaja, Aleksiej Nawalny, obecne powstanie w Kazachstanie – to wszystko są operacje specjalne Ameryki wymierzone w niego samego. Putin patrzył na płonący Kazachstan przez pryzmat takich teorii spiskowych.

Rosyjska interwencja w Kazachstanie groźna dla Ukrainy i Europy

Nowością jest to, że ODKB (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym) zakończyła właśnie transformację z organizacji wojskowo-politycznej w policyjno-karną. Jest to obecnie wulgarny odpowiednik „Świętego Przymierza” europejskich monarchów z XIX wieku, tyle że teraz armie strzegą nie królów i cesarzy, ale postsowieckiej gerontokracji i kleptokracji.

Możliwość kolejnej aneksji

Jeszcze kilka dni temu, na początku powstania, na rosyjskich prorządowych kanałach w Telegramie zaczęły pojawiać się wpisy o tym, że protesty rzekomo nie obejmują rosyjskich regionów” Kazachstanu, że jest to powstanie mające podłoże w kazachskiej etniczności.

Okazji nie przepuścili również entuzjaści, „państwowcy” – już teraz zaczynają krzyczeć o dogodnej okazji „odzyskania rosyjskiej północy Kazachstanu”. Wśród nich znaleźć można nawet „niesystemowych opozycjonistów”, którym sprzyjają obecnie obrońcy praw człowieka. W 2014 roku biegli prosto z moskiewskich protestów na Krym i do Donbasu – by pomóc Putinowi ukarać Ukrainę za rewolucję. Znaleźli się tam w tych samych szeregach co putinowscy służbiści, aktywiści prokremlowskich młodzieżówek i pismacy propagandowych szmatławców.

Swego czasu próba wojny ukraińskiej dla rosyjskiej opozycji była niczym więzienie. Każdy decydował, w którą stronę zrobi krok: w stronę „oprawców” czy porządnych ludzi. Możliwe, że Kazachstan-2022 okaże się kolejnym testem.

Pacyfikacja buntu w Kazachstanie. Najważniejsze wydarzenia 7 stycznia

Roman Popkow dla vot-tak.tv/belsat.eu

Wiadomości