Cimanouskaja w Polsce: teraz nie będę mogła stać z boku

Białoruska lekkoatletka, która uciekła białoruskim władzom „jest gotowa” zostać symbolem wsparcia dla swoich rodaków.

Kryścina Cimanouskaja podczas konferencji prasowej w Warszawie. 5 sierpnia 2021 r. Zdj. WS/belsat.eu

– Nie brałam udziału w protestach. Oczywiście wypowiadałam się przeciwko przemocy, bo to był bardzo trudny czas dla całego kraju – powiedziała Kryścina Cimanouskaja wczoraj wieczorem w TVN24.

Przyznała, że chociaż bardzo się martwiła tym, co się dzieje w kraju i było jej bardzo trudno na to patrzeć, to sama nie brała udziału w żadnych mityngach i protestach oraz nie wypowiadała się nigdy przeciwko rządowi.

– Z założenia nie uczestniczyłam w polityce. Szykowałam się do mojej pierwszej olimpiady, interesował mnie tylko sport – mówiła.

Pytana o gotowość do zaangażowania się po stronie przeciwników reżimu, zadeklarowała: „Myślę, że jestem gotowa zostać symbolem wsparcia dla Białorusinów, dla tych ludzi, którzy chcą mówić, co myślą, którzy są pod presją. Jestem gotowa pomagać, dawać wsparcie psychologiczne i inne, dzielić się radami”.

– Tak czy inaczej nie będę już mogła stać z boku. Będę wspierać wszystkich, którzy takiego wsparcia będą potrzebować – oświadczyła. – To symboliczne gesty, ale na pewno bardzo ważne – ocenił białoruski opozycjonista, były ambasador Białorusi w Polsce Paweł Łatuszka.

Według niego, deklaracja Cimanouskiej będzie motywować wielu Białorusinów do walki, aby Białoruś stała się krajem demokratycznym, w którym można przedstawiać swój punkt widzenia.

Paweł Łatuszka i Kryścina Cimanouskaja podczas konferencji prasowej w Warszawie. 5 sierpnia 2021 r. Zdj. WO/belsat.eu

Wcześniej, podczas wspólnej konferencji prasowej olimpijka przypomniała, że ma trenera w Austrii i chciałaby kontynuować z nim pracę, jeśli będzie to możliwe. Drugim trenerem pomagającym jej w Mińsku był jej mąż.

– Jako że przyjedzie tutaj, sądzę, że postaramy się szkolić razem z mężem – powiedziała. Zaznaczyła, że jeszcze nie wie, czy będzie występować w klubie, czy reprezentacji.

Mąż, Arseń Zdaniewicz, który uciekł z Białorusi i przez Ukrainę przedostał się do Polski, dołączył do żony wieczorem. O tym, że też już jest w Warszawie, poinformował Łatuszka, który towarzyszył sportsmence w stolicy i brał z nią udział w konferencji prasowej.

Mąż Cimanouskiej także z polską wizą humanitarną

Podczas spotkania z dziennikarzami podkreślono, że polski resort kultury, dziedzictwa narodowego i sportu zaprosił zawodniczkę na spotkanie w piątek, żeby porozmawiać o możliwej pomocy ze strony polskich władz dla rozwoju jej kariery i działalności sportowej. Jednak są to propozycje, które Białorusinka dopiero będzie rozważać i podejmie w tej sprawie samodzielną decyzję – zaznaczono.

– Cieszy, że Kryścina Cimanouskaja dotarła bezpiecznie do Polski – napisał wczoraj na Twitterze wysoki przedstawiciel Unii ds. zagranicznych Josep Borrell. – Jeszcze jedna dumna Białorusinka została jednak zmuszona do ucieczki z własnego kraju z powodu działań reżimu Łukaszenki i złamania rozejmu olimpijskiego.

– To była trudna operacja nie ukrywam – ze względu na różne ryzyka po drodze. To była operacja rzeczywiście niełatwa – nie ukrywał z kolei wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

cez/belsat.eu wg PAP

Wiadomości