„Brak apetytu i bezsenność”. Milicjanci z Pińska domagają się gigantycznego odszkodowania od protestujących

W Brześciu trwa proces 14 więźniów politycznych z Pińska oskarżonych o udział masowych zamieszkach. Świadkami jest ponad 100 milicjantów, którzy skarżą się na moralne cierpienia, jakich jakoby doświadczyli w czasie rozpraszania protestów.

Sędzia Jauhien Brehan przesłuchał już 72 ze 109 milicjantów, którzy pełnili służbę w nocy z 9 na 10 sierpnia w Pińsku, gdy po kraju rozlały się powyborcze protesty. Według zeznań, praca w te dni wywołała poważne straty moralne u funkcjonariuszy. Skarżyli się, że „doświadczyli strachu, poniżenia bólu i wstydu”.

Białoruskie władze spanikowane wydarzeniami w Pińsku 9 i 10 sierpnia miały przerzucić dodatkowe siły bezpieczeństwa helikopterami. Zdj. media-polesye.by

– Z powodu przeżytych wydarzeń stracili sen, spokój i apetyt, odczuwali i nadal odczuwają lęk – twierdzili.

Jeden z „poszkodowanych” Arciom Siaredzicz zarzucił oskarżonym, że pod jego adresem kierowane są groźby w sieciach społecznościowych. Na uwagę oskarżonego Ihara Saławieja, że oskarżenia są mało wiarygodne zważywszy, że przebywa on ponad 7 miesięcy w areszcie, milicjant stwierdził, że nie wyklucza, że ma on z nimi związek.

Obserwujący proces obrońca praw człowieka Alaksandr Wajcieszyk podkreślił, że podczas zeznań milicjanci przyznali się mimowolnie, że otrzymali rozkaz brutalnego ataku na protestujących, w czasie, gdy ci już spokojnie opuszczali plac w centrum miasta.

Łącznie za swoje domniemane cierpienia domagają się od oskarżonych rekompensaty w wysokości 382500 rubli, czyli ponad 568 tys. złotych w przeliczeniu. Podczas zdalnych przesłuchań tylko jeden z milicjantów – śledczy centralnego komisariatu Pińska Alaksandr Babiniec stwierdził, że nie oczekuje rekompensaty. Publiczność zareagowała na to stwierdzenie oklaskami. Pozostali milicjanci domagają się zadośćuczynienia w wysokości od w przeliczeniu 3 tys. zł do ponad 22 tys. zł.

9 sierpnia pogonili milicję. Ruszył proces demonstrantów z Pińska

W odpowiedzi mieszkańcy obwodu pińskiego utworzyli petycję, w której zwracają się do Obwodowego Komitetu Wykonawczego w Brześciu o przeprowadzenie nadzwyczajnej weryfikacji wszystkich milicjantów rzekomo poszkodowanych psychicznie podczas protestów.

– Wyrażamy poważne zaniepokojenie: czy stan moralny i psychiczny tych pracowników pozwala im wykonywać zadania mające na celu ochronę obywateli Republiki Białoruś – napisano w petycji.

Mieszkańcy Pińska również uważają rozwiązanie opisanego problemu za niezwykle istotne, ponieważ „za bezpieczeństwo obywateli powinni odpowiadać stróże prawa o stabilnej psychice”.

W nocy z 9 na 10 sierpnia oburzony tłum zablokował budynek władz miejskich i domagał się ogłoszenia prawdziwych wyników wyborów prezydenckich. W związku z tym, że większość milicjantów skierowano wcześniej do większych miast, pozostawieni na miejscu funkcjonariusze nie mogli rozpędzić zgromadzenia.

Do mieszkańców wyszedł przewodniczący władz miasta. Przedstawiciele ok. 2 tys. osób zgromadzonych w centralnym punkcie miasta – na placu Lenina – zażądali od niego przyznania się do sfałszowania wyborów. Jak podaje Euroradio, urzędnik proponował przeniesienie rozmów na następny dzień, na co ludzie się nie zgodzili.

Pińsk to też prawdopodobnie jedno z niewielu miejsc, gdzie przeciwnicy reżimu Alaksandra Łukaszenki rzeczywiście starli się z milicją. Do internetu trafiły nagrania, na których grupa młodych mężczyzn rzuca się na usiłujących ich przegonić funkcjonariuszy, zmuszając ich do odwrotu.

jb/ belsat.eu wg spring96.org

Wiadomości