Kazachski opozycjonista Ajdos Sadykow: „Wszyscy oczekują, że tym razem uda się zmienić reżim”

W Kazachstanie od niedzieli trwają antyrządowe protesty, władze wprowadziły stan nadzwyczajny i wyprowadziły wojsko na ulice. Kazachstański bloger i aktywista opozycji Ajdos Sadykow w programie “Studiu Biełsat” przedstawił swoje prognozy dalszego rozwoju wypadków w kraju.

Według blogera, władze Kazachstanu przestały kontrolować sytuację w państwie. By ratować swoją sytuację, dokonują prowokacji.

– Odbyła się próba zajęcia akimatu [siedziby władz obwodowych] w Aktobe, Atyrau oraz pogromy w Ałmaty. Wczoraj były tam palone samochody, dziś trwają pogromy. To wszystko jest zorganizowane przez służby służby, by sprowokować wymianę ognia, do czego doszło w Atyrau. Rozmawiałem z wieloma aktywistami w Mandystau, Aktobe i Żangaözen. Wszyscy twierdzą to samo: prowokatorzy usiłowali wstąpić w ich szeregi już we wtorek, jednak im się to nie udało. A w środę zorganizowali szturm akimatu w Ałmaty, co pokazało wiele kanałów. Wszyscy twierdzą jednoznacznie, że to byli prowokatorzy.

Kazachstan: służby pacyfikują protest. W Ałmaty wybuchy i grabieże

Opozycjonista twierdzi, że mimo informacji o pierwszych ofiarach nastrój demonstrantów jest podniosły.

– Wszyscy oczekują, że tym razem uda się zmienić reżim. Nie po prostu zamienić jedną osobę na drugą, ale wymienić całkowicie reżim, który rządzi od ponad 30 lat. Wszyscy są bardzo natchnieni. jest wiele nagrań wideo i bezpośrednich wiadomości od aktywistów o policjantach i żołnierzach, którzy przechodzą na stronę narodu. To oznacza, że odmówili wykonywania rozkazów. To świadczy o tym, że reżim się chwieje.

Według blogera, nawet jeśli reżim nie ma wystarczająco dużo wiernych sił, by powszechnie strzelać do demonstrantów.

– Nawet jeśli do tego dojdzie, to wątpię, by we wszystkich obwodach i miastach doszło do strzelania do protestujących.

Ajdos Sadykow zwraca uwagę na ogromną różnicę między obecnymi wydarzeniami w Kazachstanie i na Białorusi po wyborach w 2020 roku. Dlatego, według aktywisty, wynik protestów też może być inny.

– Na Białorusi sytuacja była mniej więcej koordynowana z jednego centrum, przez pewne kanały w Telegramie. Na Białorusi był też jeden lider. W Kazachstanie tego nie ma. W każdym obwodzie, każdym mieście, każdej wsi i mieście rejonowym demonstranci działają autonomicznie. Nawet jeśli władze porozumieją się z jakimś liderem, albo go zastraszą, to nie ugaszą w ten sposób całkowicie protestu. To trochę inna sytuacja, w której grupy działają autonomicznie, nie zależąc od siebie wzajemnie. Powstrzymać je jest bardzo trudno. I to jest największa różnica między Kazachstanem i Białorusią

Rozmowa z kazachskim opozycjonistą była częścią programu „Studio Biełsat”.

wk,pj/belsat.eu

Wiadomości