Białoruski politolog uciekł na Ukrainę. Wspomniano o nim w „wywiadzie” z Pratasiewiczem

Politolog Arciom Szrajbman poinformował, że w trybie nagłym wyjechał na Ukrainę. Do podjęcia tego kroku skłonił go fakt, że w swojej rozmowie na państwowej białoruskiej TV jego nazwisko wymienił Raman Pratasiewicz, nazywając go doradcą w „sztabie koordynacyjnym rewolucji”.

– Jak na ironię, rankiem 3 czerwca wyszedł kolejny odcinek projektu „Redakcja”, który kończył się moimi słowami, że nie czuję bezpośredniego zagrożenia i dlatego nie wyjeżdżam z Białorusi, a wieczorem w pośpiechu pakuje moje rzeczy i wyjeżdżam z kraju – napisał na swoim profilu komunikatora Telegram.

Pratasiewicz w “wywiadzie” dla białoruskiej propagandowej TV: krytycznie o opozycji, Litwie i Polsce

W propagandowym „wywiadzie” opublikowanym przez kanał telewizyjny ONT aresztowany Raman Pratasiewicz powiedział, że Arciom Szrajbman był jednym z tych, którzy doradzali w „sztabie koordynacyjnym rewolucji”. Analityk wyjaśnia, że wprawdzie był członkiem czatu, grupującego przedstawicieli opozycji do końca 2020 roku, ale jego rola została przesadzona i ograniczała się do obserwowania przebiegu dyskusji.

– Obiektem moich zainteresowań było obserwowanie na żywo, jak komunikują się ci, których przed sierpniem zaczęto nazywać koordynatorami białoruskiej rewolucji – wyjaśnił.

Jego zdaniem na dzisiejszej Białorusi „nawet niezaangażowanie się w to, co władze uważają za przestępstwo, nie jest już wystarczającym zabezpieczeniem”. Szrajbman podkreślił, że nie jest pewny, czy interesują się nimi białoruskie służby specjalne.

– Krążą pogłoski, że przygotowywana jest sprawa karna, ale jak dotąd trudno je potwierdzić – stwierdził analityk.

Szrajbman zauważył, że jego nazwisko w negatywnym świetle pojawiało się w propagandowych materiałach w białoruskich państwowych mediach już w grudniu, ale jak dotąd nie miało to żadnych konsekwencji.

– Nie wiem, czy groziło mi aresztowanie. Nie zostałem zatrzymany przed wyemitowaniem wywiadu z Ramanem, chociaż się nie ukrywałem. Może teraz wszystko skończyłoby się jak sześć miesięcy temu, czyli niczym. Ale w takich warunkach trudno byłoby żyć i pracować spokojnie w kraju. Dlatego musiałem podjąć bardzo niewygodną decyzję i wyjechać.

Jak stwierdził: „alternatywa – areszt śledczy lub codzienne oczekiwanie na areszt śledczy” – były jeszcze gorsze, dla niego i jego bliskich.

– Nadal pracuję tak, jak wcześniej. Zrobię co w mojej mocy, aby zachować moje zwykłe podejście do analityki, pomimo prób zrobienia ze mnie czyjegoś konsultanta. Nikomu nie doradzałem i nie zamierzam – dodał.

Na swoim kanale w serwisie Telegram Szrajbman napisał, że nie żywi do Pratasiewicza urazy.

– Nie wiemy, jaką piwnicę w ŁRL (separatystycznej tzw. Ługańskiej Republice Ludowej w Donbasie na Ukrainie – Belsat.eu) i jaki los dla jego dziewczyny mu przedstawiono w przypadku odmowy udzielenia tego wywiadu. Zakładników się nie osądza – zauważył.

23 maja białoruskie służby zmusiły do lądowania w Mińsku samolot linii Ryanair z Aten do Wilna. Na jego pokładzie miała być bomba, której jednak nie znaleziono. Służby specjalne wyprowadziły za to Pratasiewicza i Sapiegę, których oskarżono m.in. o organizację zamieszek. Pratasiewicz był współzałożycielem największego opozycyjnego kanału w sieciach społecznościowych NEXTA. Przez KGB został wpisany na listę osób “zaangażowanych w terroryzm”.

W ostatni czwartek białoruska państwowa TV ONT wyemitowała 1,5-godzinny „wywiad”, w którym Pratasiewicz krytykował i potępiał białoruską opozycję na emigracji i wspierające ją Litwę i Polskę oraz kanał NEXTA i swoich byłych współpracowników. Białoruska opozycja uważa, że został do niego zmuszony torturami.

Złamać człowieka jest łatwiej, niż pokonać ideę

jb/ belsat.eu wg PAP

Wiadomości