„Sprawa Cichanouskiego” trafiła do Sądu Najwyższego

Dotyczy ona 6 osób, w tym znanego blogera Siarhieja Cichanouskiego – niedoszłego kandydata w wyborach prezydenckich i męża liderki opozycji Swiatłany Cichanouskiej.

W oświadczeniu Prokuratury Generalnej czytamy, że -zgodnie ze sprawą karną- Siarhiej Cichanouski, współpracownik jego żony Arciom Sakaw oraz moderator portali społecznościowych Dzmitryj Papow mieli organizować zamieszki, podżegać do społecznej nienawiści do przedstawicieli władzy i organów ścigania, grozić szefowej Centralnej Komisji Wyborczej. Działacz opozycji Mikoła Statkiewicz miał organizować zamieszki, a administrator opozycyjnego kanału w komunikatorze Telegram Ihar Łosik oraz bloger Uładzimir Cyhanowicz mieli zarówno podżegać do nienawiści, jak i organizować zamieszki, którym jakoby towarzyszyły pogromy, podpalenia, niszczenie mienia i opór zbrojny wobec przedstawicieli władz.

Komitet Śledczy zakończył badanie sprawy karnej dotyczącej “grupy Cichanouskiego”

W oświadczeniu Prokuratury Generalnej napisano także, że działania oskarżonych oznaczały straty dla państwa w wysokości 3 milionów rubli, czyli 4,5 miliona złotych. Prokuratura chce, aby pokryli oni te koszty.

Prokuratura twierdzi, że oskarżenie jest odpowiednio udowodnione, a śledztwo zostało przeprowadzone obiektywnie i bez naruszeń. Teraz Sąd Najwyższy ma podjąć decyzję, do którego sądu skierować sprawę.

Do trzech razy sztuka? Śledczy meldują, że znaleźli u oponenta Łukaszenki prawie milion dolarów

Wszyscy zostali zatrzymani do wyborów prezydenckich 9 sierpnia, które były sfałszowane przez reżim Alaksandra Łukaszenki, a pokojowe demonstracje brutalnie pacyfikowane. Grozi im od 3 do 15 lat więzienia. Wszyscy zostali uznani za więźniów politycznych.

pp/belsat.eu wg tut.by

Wiadomości