„Rodzina Nazarbajewa kontroluje ropę i gaz”. Dlaczego Kazachowie zaczęli protestować?

Masowe protesty w kilku miastach Kazachstanu trwają już czwarty dzień.

Początkowo mieszkańcy wyszli na ulice w proteście przeciwko podniesieniu ceny gazu skroplonego prawie dwukrotnie – z 60 do 120 tenge za litr (0,56 – 1,11 zł), ale stopniowo ich żądania ewoluowały w kierunku żądań politycznych. Obywatele wezwali do wykorzenienia korupcji i nepotyzmu, rozpoczęcia budowy fabryk i zakładów, zmniejszenia bezrobocia. Ludzie skandują także „Starcze, odejdź!”: to hasło często słyszy się na wiecach przeciwko Nursułtanowi Nazarbajewowi. Pojawiły się też transparenty „Bez Nazarbajewów!”

Próbując wygasić protesty, władze zapowiedziały już obniżkę cen gazu o ponad połowę, a rząd podał się do dymisji. Prezydent Kasym-Żomart odwołał nawet z funkcji szefa Rady Bezpieczeństwa samego Nazarbajewa, chociaż jednocześnie wzywał protestujących, aby „nie słuchali apeli destrukcyjnych elementów”, rzekomo zainteresowanych „podważeniem stabilności i jedności społeczeństwa”.

Kazachstan: od rosyjskiego protektoratu do autorytarnej niepodległości

Za gwałtownym wzrostem cen gazu stoją interesy elit rządzących Kazachstanem, a zwłaszcza rodziny pierwszego prezydenta kraj – podkreśla szef Fundacji Wolności Gałym Ageleułow. W rozmowie z TV Nastojaszczeje Wriemia zwrócił on uwagę, że wyczerpani dwuletnim kryzysem gospodarczym konsumenci nie mogą i nie chcą płacić więcej za gaz (w Kazachstanie służy on nie tylko do ogrzewania, ale także wykorzystywany jest jako paliwo w samochodach).

– Naród Kazachstanu jest zmęczony autorytarnymi rządami, które nie biorą pod uwagę praw społeczeństwa obywatelskiego, nie pozwalają obywatelom kraju na korzystanie z ich prawa do rządzenia państwem. Po prostu tłumi się tu inicjatywy obywatelskie – wyjaśnia Ageleułow. – Bo obecny rząd nie potrzebuje społeczeństwa obywatelskiego. Potrzebuje zależnych obywateli, którzy po prostu pracują dla ich firm naftowych i służą elicie.

Kazachstan: demonstranci zajmują budynki władz i rozbrajają wojsko RELACJA

Zauważa przy tym, że tak naprawdę obecne władze są w stanie obniżyć ceny gazu (i tak się zresztą stało – belsat.eu), bo przecież wszystko jest w ich rękach.

– Kontrola nad ropą i gazem w Kazachstanie należy do rodziny Nursułtana Nazarbajewa: męża jego średniej córki Timura Kulibajewa, i domniemanego męża najstarszej córki Nazarbajewa, DarigiKajrata Szaripa – podkreśla politolog.

Kazachstan czci byłego prezydenta kolejnym pomnikiem

Ageleułow uważa, że wzrost cen gazu dla konsumentów w Kazachstanie jest prawdopodobnie spowodowany tym, że kontrolujące rynek firmy Szaripbajewa i Kulibajewa sprzedają ten surowiec za gotówkę rafinerii gazu w Orenburgu w Rosji, a od jego sprzedaży nie płaci w kraju żadnych podatków.

– Suma wynosi około 750-850 milionów dolarów, powiedział wnuk prezydenta Nazarbajewa. W związku z tym wszystkie te łapówki wynikają z ograniczenia wpływów do budżetu Kazachstanu, które musiałby uzyskać ze sprzedaży kazachskiego gazu – powiedział ekspert.

Politolog podkreśla, że trwający protest w Kazachstanie nie ma wyraźnego lidera i mówi, że w wielu miastach protestujący są grupami bez liderów. Nikt też nie podgrzewa ich nastrojów „z zewnątrz”, jak starają się to przedstawić Tokajew i inni urzędnicy państwowi.

Rosja i Turcja reagują na kryzys w Kazachstanie

– Aktywni przywódcy zostali natychmiast zatrzymani, tak jak było w Atyrau z cieszącym się tam poparciem Maksem Bakajewem. Ale nie ma wyraźnego lidera w Żanaozenie, gdzie ludzie działają kolektywnie i nie wyznaczają nikogo na lidera, ponieważ wiedzą, że będą represje.

Poza tym od trzydziestu lat klasa potencjalnych publicznych liderów społeczeństwa obywatelskiego w Kazachstanie jest aktywnie niszczona przez władze.

– Mam na myśli ludzi, którzy publicznie opowiadają się za reformami politycznymi, za demokratyzacją – uściślił Ageleułow.

cez/belsat.eu wg east24.info, currenttime.tv

Wiadomości