„Przyjechaliśmy po lepsze życie!” Migranci na granicy znów manifestują pod nadzorem białoruskich służb

Grupa mężczyzn i dzieci wzięła udział w kolejnym wiecu przed centrum logistycznym Bruzgi. W obozie dla migrantów z Bliskiego Wschodu pod Grodnem przebywa ponad tysiąc osób pod stałą obserwacją białoruskich służb bezpieczeństwa, „cywili” i uzbrojonych „zielonych ludzików” bez oznaczeń wojskowych.

Manifestacja migrantów przed centrum logistycznym Bruzgi. 4 grudnia 2021 roku. Zrzut ekranowy z relacji wideo agencji informacyjnej BiełTA

Demonstracja odbyła się za płotem, po drugiej stronie którego chodzą ludzie w mundurach wojskowych. „Przyjechaliśmy po lepsze życie”, „Nie możemy wrócić do Iraku”, „W Kurdystanie nie mamy wolności” – migranci trzymali kilka „zestawów” transparentów z podobnymi hasłami.

Nie wiadomo, czy akcja ta została usankcjonowana przez władze białoruskie. Jednak, podobnie jak w przypadku poprzednich manifestacji w Bruzgach, nie została ona rozproszona. Według białoruskich mediów, służby bezpieczeństwa jedynie pilnowały porządku.

Kolejny lot ewakuacyjny do Irbilu, stolicy irackiego regionu Kurdystanu, zaplanowano na dziś na 15:45. Na 5 grudnia zaplanowano również lot do Bagdadu. Według białoruskich źródeł, na lotnisku w Mińsku na ewakuację oczekuje 580 osób.

Czym jest centrum logistyczne, w którym Łukaszenka „zmagazynował” migrantów?

Rosyjska Nowaja Gazieta poinformowała tymczasem, że skontaktowali się z nią syryjscy migranci przebywający na granicy białorusko-polskiej. Opowiedzieli, że do obozu przyszło dwóch mężczyzn (jeden w mundurze wojskowym, drugi w cywilu), którzy powiedzieli, że dają migrantom trzy dni na wyjazd do Polski, w przeciwnym razie zostaną wysłani do Syrii.

Jak podaje rosyjski dziennik, w Bruzgach pozostało około 1400 osób, głównie Kurdów z Iraku i Syrii.

Premier Kurdystanu oskarża Łukaszenkę o wykorzystywanie migrantów

Jak nieoficjalnie dowiedział się Biełsat, kilkadziesiąt osób wyglądających na migrantów jest przetrzymywanych w grodzieńskim areszcie śledczym. Nasi korespondenci ustalili, że większość pomieszczeń na pierwszym piętrze aresztu śledczego przy ul. Gaja w Grodnie zajmują osoby pochodzące z Syrii, Iranu i Senegalu. Prawdopodobnie to migranci. Nie wiadomo, z jakiego powodu są tam przetrzymywani, ani jakich przestępstw się dopuścili. Być może zabrakło im pieniędzy na powrót do domu.

Media państwowe nie podają żadnych informacji na temat zatrzymania migrantów. W październiku miał miejsce jedyny taki potwierdzony incydent: 24 Irakijczyków zostało zatrzymanych w pobliżu akademika „Sarmatia” w centrum Grodna. Przewieziono ich na posterunek milicji. Później służba prasowa milicji oświadczyła, że obywatele Iraku zostali odesłani do ojczyzny, ponieważ nie mieli dokumentów potwierdzających legalność ich pobytu na Białorusi.

W Grodnie milicja wywiozła grupę Irakijczyków, by ich deportować

Masowy napływ migrantów z Bliskiego Wschodu do Grodna i rejonów przygranicznych rozpoczął się w lipcu. Często grupy 10-20 osób pojawiały się w centrum miasta, na dworcach kolejowych i przy hotelach. Znanych jest wiele przypadków, gdy osoby te prosiły miejscowych o wezwanie taksówki – nazywali siebie turystami i zazwyczaj zamawiały kursy do przygranicznych miasteczek.

„Dzisiaj wrócił z lasu”. Kurdowie czekają w Mińsku na kolejne próby przekroczenia granicy

aa, lp/ belsat.eu

Wiadomości