Białoruski prawnik, któremu grozi 12 lat: nie żałuję, bo skończyły się złudzenia

Maksim Znak, był prawnikiem opozycyjnej Rady Koordynacyjnej. Dziś zasiadł na ławie oskarżonych oskarżony razem z Maryją Kalesnikawą za próbę przewrotu. Czasopismo Le Courrier dʼEurope centrale opublikowało odpowiedzi na przekazane do aresztu pytania.

Dziś początek procesu Maryi Kalesnikawej i Maksima Znaka

Znajdujący się w areszcie śledczym prawnik stwierdził, że przebywa obecnie w „ogólnie dobrych warunkach”, jednak ma świadomość, że mogą się „pogorszyć w dowolnym momencie”. Jak podkreślił, najtrudniej było mu się przyzwyczaić do samotności i braku ciemności – w celach białoruskich aresztów nocą i dniem pali się ostre światło.

Maryja Kalesnikawa i Maksim Znak na ławie oskarżonych. 4 sierpnia. Zdj. Фота: Deutsche Welle/Telegram

– Są rzeczy, do których po prostu nie możesz się przyzwyczaić. Na przykład niemożność zdobycia pewnych drobiazgów: na przykład kefiru, coli, bananów, malin, temperówki… Czasem pojawia się coś abstrakcyjnego, czego wcześniej nie doceniałam lub nawet nie zauważyłam.

Uwięziony stwierdził jednak, że on i inni znajdujący się w takiej sytuacji nie powinni się całkowicie przyzwyczajać do sytuacji:

– W końcu przyzwyczajenie się do tego oznacza zaakceptowanie narzuconej myśli: zasługujesz na to, bo jesteś przestępcą i nie ma nic złego w tym, że nie jesteś w stanie zrobić większości z tego, co mogą normalni ludzie.

Maksim Znak przyznał, że jako adwokat oprócz korzystania z pomocy innych prawników sam analizuję własną sprawę. Jak podkreślił, po dziewięciu miesiącach w areszcie wziął do tej pracy z entuzjazmem. Jak powiedział, lubi to robić i wie, że od jego pracy zależy własne życie.

– Czasami wydaje mi się, że naiwnością jest oczekiwanie bezstronnego procesu, czy nawet legalnej podstawy prawnej (oskarżenia – Belsat.eu). Jednak przez całą kampanię wyborczą nieustannie korzystaliśmy z prawnych możliwości ochrony naszych praw i oczywiście tym razem nie zmierzam z nich zrezygnować.

Pytany, czy żałuje tego, w co się zaangażował, Znak użył metafory:

– Jeśli metaforycznie zadajesz sobie pytanie: czy żałować zejścia do piwnicy i odkrycia pożaru, czy lepiej nigdy nie otwierać drzwi i żyć w cichej ignorancji? Oczywiście nie jest lepiej. Nie żałuję.

Jak stwierdził i on, i 8 tys. osób, które podpisały się pod stworzeniem grupy inicjatywnej Wiktara Babaryki w maju roku 2020 r. mogło się spodziewać negatywnych następstw swojej decyzji

– Ale mało kto mógł przewidzieć skalę i asymetrię represji. Wolontariusze w sztabie wyborczym nie byli bojownikami ani rewolucjonistami. Po prostu przyszliśmy, by wziąć udział w kampanii wyborczej legalnymi metodami i środkami, bo w kraju ogłoszono wybory i każdy mógł wziąć w nicj udział.

Jak stwierdził, właśnie tym „ogniem w piwnicy” jest odkrycie, że nie ma żadnych złudzeń (wobec białoruskich władz – Belsat.eu). Jego zdaniem może być to niezwykle rozczarowujące zarówno dla tych, którzy „ulegli presji, jak i dla tych, którzy znaleźli się w spirali upadku, którzy już dawno osiągnęli dno, ale zdają się dalej spadać”.

Oskarżony nie umiał odpowiedzieć na pytanie, jak powinna zachować się społeczność międzynarodowa, by wpłynąć na sytuację na Białorusi. Jak tłumaczył, obecnie ma bardzo ograniczony dostęp do informacji. Wezwał jednak, by tak działać, by pomoc trafiała bezpośrednio do Białorusinów.

Jak stwierdził, jest zwolennikiem rozpoczęcia dialogu z władzą, jednak na razie nie mamy do czynienia nie konstruktywnym dialogiem, a z jego imitacja, połączoną z przemocą.

– Myślę, że każdy dzień oddala nas od tego miejsca, gdzie powinna się zacząć droga do naszej normalności – stwierdził na koniec pesymistycznie.

Maryja Kalesnikawa i Maksim Znak. Zdj. Wiktar Babaryka/Facebook

Maryja Kalesnikawa i Maksim Znak znajdują się w areszcie od września 2020 r. Dziś rozpoczął się ich proces, który utajniono. Obydwoje byli początkowo aktywistami sztabu byłego bankiera Wiktara Babaryki, którego nie dopuszczono do startu w wyborach, a w tym roku skazano na 14 lat kolonii karnej za rzekome malwersacje finansowe. W czerwcu ubiegłego dołączyli oni, do ekipy kandydatki na prezydenta Swiatłany Cichanouskiej, a po jej przymusowej emigracji za granicę weszli oni w skład prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej.

Przetrzymywaną w areszcie Kalesnikawą „zapraszano” do wystąpienia w państwowej TV

Kalesnikawa została zatrzymana 7 września i – jak twierdzą świadkowie – próbowano ją zmusić do wyjazdu na Ukrainę, co udaremniła, niszcząc swój paszport. Znak został zatrzymany 9 września.

Oboje zostali oskarżeni o wezwania do działań na szkodę bezpieczeństwa narodowego, zmowę w celu przejęcia władzy w kraju, utworzenie organizacji ekstremistycznej. Grozi im kara pozbawienia wolności do 12 lat. Kalesnikawa i Znak zostali uznani za więźniów politycznych. Ogółem na Białorusi jest obecnie już 605 więźniów sumienia – informują obrońcy praw człowieka.

Finansista – palaczem. Niedoszły konkurent Łukaszenki dostał pracę w kolonii karnej

jb/ belsat.eu

Wiadomości