W kajdankach z żółtą naszywką. Jak dziennikarka Biełsatu trafiła do kolonii karnej RELACJA

Skazane na 2 lata pozbawienia wolności dziennikarki Kacia Andrejewa i Dasza Czulcowa niedawno trafiły do kolonii karnej, gdzie odbędą resztę wyroku. Biełsat dodarł do relacji z podróży i pierwszych dni pobytu w nowym miejscu. Dziennikarki za kratami znajdują się od 201 dni.

Kaciaryna Andrejewa została przewieziona z aresztu śledczego w podmińskim Żodzinie do kobiecej kolonii karnej w Homlu, z przystankiem w areszcie w Mohylewie. Dziennikarce udało się przekazać swoją relację mężowi Iharowi Iliaszowi.

Kiedyś gułag, dziś kolonia karna. Białoruscy „polityczni” trafiają do obozów pracy

Drogę do Mohylewa dziewczyna odbyła specjalnym więziennym pociągiem.

– Kacię przewożono w kajdankach, co pokazywało stosunek do dziennikarzy. Razem z nią w „wagonie stołypinowskim” [tak potocznie nazywa się wagon więzienny z zakratowanymi przedziałami – Belsat.eu] jechała kobieta oskarżona po raz trzeci o zabójstwo i nawet wobec niej nie stosowano takich środków – informuje Iliasz.

Na szczęście podczas kolejnego etapu podróży z Mohylewa do Homla dziennikarce nie krępowano rąk.

Mąż Andrejewej poinformował również, że po przyjeździe do kolonii Kacia dostała naszywkę z nazwiskiem w żółtym kolorze. Według Iliasza, choć formalnie żółty kolor naszywek odnosi się do więźniów zaklasyfikowanych jako „skłonni do ekstremizmu”, to więzienne władze przyznają często ten status więźniom politycznym. Andrejewa została uznana za skłonną o ekstremizmu jeszcze w marcu w areszcie śledczym w Żodzinie. Jego zdaniem jest to więc sposób segregacji więźniów na politycznych i zwykłych.

Więzienie za wymówienie mieszkania oskarżycielce dziennikarek Biełsatu?

Dziennikarka Biełsatu przebywa obecnie na kwarantannie i nie została skierowana do pracy, co jest obowiązkiem każdego więźnia kolonii.

– Czuje się dobrze, jest w pozytywnym nastroju, nie skarży się na warunki – dodaje Iliasz.

Korespondentka Kaciaryna Andrejewa i operatorka Daria Czulcowa trafiły do aresztu 15 listopada ub.r. podczas relacjonowania demonstracji w Mińsku w miejscu śmiertelnego pobicia przez milicję zwolennika opozycji Ramana Bandarenki. Zostały one oskarżone o koordynację zamieszek i skazane na 2 lata się kolonii karnej.

Kaciaryna Andrejewa przysłała pierwszy list z kolonii karnej

jb/ belsat.eu

Wiadomości