FBI: ścigany „kucharz Putina”

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Amerykańskie FBI wydało list gończy za Jewgienijem Prigożynem, bliskim Kremlowi biznesmenem. Z Rosji słychać kpiny, ale agenci z USA nie żartują i będą tropić „kucharza Putina” na całym świecie.

Biznesmen z Petersburga zyskał medialną sławę, jako „kucharz Putina”. Z uwagi na biznes restauracyjny, który obejmował również catering dla Kremla. Rosyjski prezydent bywał zresztą często w luksusowych restauracjach Jewgienija Prigożyna. FBI nie ściga jednak Prigożina za przesoloną zupę.

„Kucharz” posiada też inną specjalizację. Od lat buduje struktury prywatnych sił zbrojnych. Kontrolowani przez niego najemnicy, ze słynnymi „wagnerowcami” na czele, walczyli już w różnych wojnach na Donbasie, w Syrii, Libii, Afryce i Wenezueli. Wszędzie tam, gdzie Rosji nie opłacało się wysyłać regularnych sił zbrojnych. Z powodów wizerunkowych, z uwagi na małe zaangażowanie, albo na to, że Moskwa nie chciała w ogóle być kojarzona z udziałem w danym konflikcie.

Członek „grupy Wagnera” wycofał nakład swojej książki o walkach w Syrii. Nie chciał narazić się „kucharzowi Putina”?

Tam pojawiali się ludzie z najemniczych firm Prigożyna. Zresztą nie tylko żołnierze. „Kucharz” wysyłał także oddziały politologów, czy raczej politycznych technologów – specjalistów od „brudnych” kampanii politycznych. Rosyjscy spece od politycznych i PR-owych intryg pojawiali się nawet na Madagaskarze, ale i w Mołdawii, na Białorusi, czy w Ugandzie.

„Kucharz Putina” poszukiwany przez FBI

Imperium Prigożyna to wielkie, wielobranżowe przedsiębiorstwo. On sam to potężny lobbysta kremlowskich interesów. Człowiek, który po cichu rozszerza strefę wpływów Rosji na Afrykę, czy Bliski Wschód, pomaga sprzedawać broń i kupować diamenty oraz nabywać rosyjskim koncernom udziały w spółkach. Biznesmen prawdopodobnie działałby spokojnie dalej w tajemnym światku afrykańskich interesów, gdyby nie fakt, że wkroczył na teren, na którym nie wybacza się działań, które firmuje. W lutym 2018 amerykański Departament Stanu oskarżył Prigożyna o spisek przeciw USA. To bardzo poważny zarzut. Chodzi o tzw. farmy trolli, włamania hakerskie i kampanię ingerowania w wybory amerykańskie w 2016 r.

Tańszy od terrorystów

Droga Prigożina na listę najbardziej poszukiwanych przestępców FBI była długa. Pierwsze oskarżenia o organizację i finansowanie grup hakerów i trolli wpływających na kampanię wyborczą w USA pojawiły się już w 2016r. Wtedy jednak po pewnym czasie Prigożina wykreślono z listy poszukiwanych przez Interpol, a amerykański sąd wstrzymał sprawę sądową. W 2018 r. pojawiły się nowe dowody. Obecnie, cytowane m.in. przez BBC źródła, mówią o zupełnie nowych tropach i prawdopodobnie pozyskanych przez amerykańskie służby specjalne świadkach. Niektóre przecieki wskazują, że chodzi już nie tylko sprawę internetowych manipulacji przy wyborach w USA, ale i działalność grup najemniczych w Libii i Syrii.

Kucharz Putina znalazł się na celowniku służb USA

Prigożyna mogło zaboleć, że Amerykanie dają za informacje o nim tylko 250 tys. dolarów. Np. za Osamę Bin-Ladena dawali swego czasu 25 mln, czyli sto razy więcej. Kremlowski kucharz zareagował w swoim stylu. Kpiąc i atakując USA.

– Amerykańskie społeczeństwo ma problem, bo rząd i oligarchowie rozkradają budżet i dla przykrycia ogromnej wyrwy między państwem i społeczeństwem potrzebne są „straszaki”. Takim straszakiem jest Rosja – napisał Prigożyn na profilu swojej firmy Concord w portalu społecznościowym Vkontakte. – 50 proc. Amerykanów popiera tradycyjne wartości, jest przeciw imigracji i homoseksualizmowi (…), dlatego panowie z FBI (…) robią show z listem gończym, jak w starych, kowbojskich czasach.

Tym samym Prigożyn robi z siebie męczennika za sprawę konserwatywnej Ameryki i w dziwny sposób pozycjonuje się jako obrońca tradycyjnych wartości.

Kpiarz Kadyrow

Nie trzeba było długo czekać, by odezwał się inny obrońca wartości z Rosji. Ramzan Kadyrow, prezydent Czeczenii ogłosił dziś, że chce od FBI 250 tys. dolarów. Bo wskazuje, gdzie znajduje się poszukiwany biznesmen. U niego w gościach, w Groznym.

– Łatwiejszych pieniędzy od amerykańskiego rządu nie da się wyobrazić – napisał Kadyrow na swoim profilu w Telegramie.

Kadyrow znany jest ze specyficznego poczucia humoru. Kiedy w 2014 r. Zachód wprowadzał sankcje za rosyjską agresję na Ukrainie, prezydent Czeczenii wysyłał kartki z pozdrowieniami do Rosjan, którzy trafili na listę sankcji (np. do motocyklistów z Nocnych Wilków. Kiedy USA wysyłało uzbrojenie dla armii ukraińskiej, Kadyrow puszył się, że w odpowiedzi wyśle broń do Meksyku. Prominentni Rosjanie zdaje się uczynili z drwin z zachodnich sankcji sport narodowy. Oligarcha Oleg Deripaska pozował np. w koszulce z napisem: „nasze Iskandery (rakiety) śmieją się z waszych sankcji”.

Kucharz Putina konfiskuje pieniądze fundacji Nawalnego

Kpiny, kpinami, ale zarówno sankcje, jak i list gończy to poważny kłopot. Zwłaszcza dla kogoś, kto prowadzi interesy na całym świecie. FBI ma oficerów łącznikowych i placówki w większości państw, wszędzie tam, gdzie są amerykańskie placówki dyplomatyczne. Dodatkowo nawet rządy państw, które nie utrzymują stosunków z USA, lub mają napięte relacje, idą często na współpracę z organami śledczymi. Dotyczy to również ugrupowań partyzanckich, czy nie uznawanych.

W praktyce Prigożyn nie może czuć się bezpiecznie poza Rosją, Białorusią, Wenezuelą, czy częściowo Syrią i ogarniętymi konfliktami obszarami Afryki.

Po co rosyjscy najemnicy przyjechali na Białoruś? Trzy wersje

List gończy za Jewgienijem Prigożynem, zdj.: FBI

Każda podróż za granicę będzie się wiązała ze wzmożonym absorbowaniem rosyjskiego wywiadu, specjalną ochroną, lub uciekaniem się do używania np. fałszywych dokumentów. Pod obserwacją będzie również każda firma i instytucja robiąca z nim interesy, każdy przelew bankowy i rozmowa telefoniczna. Prigożyn, przy wsparciu Kadyrowa, może kpić. Musi się jednak pogodzić, że będzie wytrwale i cierpliwie tropiony na całym świecie przez wiele lat. To nokautujące uderzenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę specyfikę jego biznesu i w ogóle rosyjską kulturę biznesową – polega ona na decyzjach i rozmowach w ważnych kwestiach prowadzonych osobiście przez właściciela.

Wystawiony za Prigożynem list gończy jest sygnałem dla rosyjskich władz, oligarchów i ludzi służb. To ostrzeżenie, że ich gigantyczne majątki i wpływy nie pomogą. Kiedy trafią na listę FBI, będą mogli podróżować najdalej do Groznego, czy Mińska i Damaszku.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów