Zełenski kontratakuje

Piotr
Pogorzelski
dziennikarz Biełsatu, autor podcastu Po prostu Wschód

Niedawno opublikowane sondaże świadczące o wzroście popularności prorosyjskiej partii Opozycyjna Platforma Za Życie i jednego z jej liderów Jurija Bojki sprawiły, że prezydent Wołodymyr Zełenski ruszył do ofensywy przeciwko temu ugrupowaniu. Jednym z jej elementów jest blokada prorosyjskich kanałów związanych z tą partią.

We wtorek Wołodymyr Zełenski wprowadził w życie decyzję Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) o sankcjach wobec deputowanego Opozycyjnej Platformy Za Życie (OPZŻ) Tarasa Kozaka. Operacja była przygotowywana od dłuższego czasu, ale utrzymana w ścisłej tajemnicy, tak aby parlamentarzysta nie mógł się do niej przygotować. Jest to całkowicie odmienna praktyka od dotychczasowych działań ukraińskich władz (tej i poprzedniej), kiedy najpierw rządzący ogłaszali, że mają zamiar wszcząć sprawę karną, czy podjąć konkretne kroki, a po pewnym czasie, gdy obiekt tego rodzaju działań już zdążył się ukryć, czy uciec, przystępowano do akcji.

Na Ukrainie zablokowano prorosyjskie kanały telewizyjne

Tym razem do ofensywy doszło bez zapowiedzi i została ona przeprowadzona błyskawicznie. W wyniku decyzji RNBiO aktywa Tarasa Kozaka zostały zablokowane, anulowano wszystkie państwowe licencje posiadane przez deputowanego, ograniczono mu możliwość przemieszczania się. Sankcje dotknęły także, a może przede wszystkim, kanały posiadane przez Kozaka, w tym najbardziej popularne 112, NewsOne, ZIK.

Kanały ZIK, NewsOne i 112 emitują wspólny program poświęcony decyzji Zełenskiego, zdj.: NewsOne

Taras Kozak pochodzi ze Lwowa. Pracował, między innymi, w Służbie Celnej. W 2014 roku został deputowanym Rady Najwyższej z ramienia Bloku Opozycyjnego, czyli ugrupowania, które powstało na gruzach Partii Regionów Wiktora Janukowycza, a 5 lat później trafił znów do parlamentu, ale już jako członek otwarcie prorosyjskiej Opozycyjnej Platformy Za Życie Wiktora Medwedczuka. Ten ostatni polityk realizuje na Ukrainę politykę Kremla, ma interesy w Rosji i jest blisko związany z Władimirem Putinem, który jest ojcem chrzestnym jego córki.

Taras Kozak ma udziały w licznych firmach, w tym także współpracuje z rosyjskim biznesem, choć formalnie całe życie pracował jako urzędnik państwowy. Stąd zakup w 2018 roku kanałów 112 i NewsOne, a rok później ZIK był dla wielu ekspertów zaskoczeniem. Było jasne, że stoi za nim ktoś z o wiele grubszym portfelem, czyli prawdopodobnie Wiktor Medwedczuk. Według ukraińskich służb, wraz z Kozakiem miał on kontrolować jedną z firm nielegalnie sprzedającą węgiel z kopalni samozwańczych republik, a część dochodów kierować na utrzymanie kanałów telewizyjnych.

Czym są kanały ZIK, 112 i NewsOne?

Rynek medialny na Ukrainie jest bardzo rozdrobniony ponieważ niemal każdy z oligarchów, czy większych biznesmenów chce mieć swoją telewizję, najlepiej ogólnokrajową, a w ostateczności nawet lokalną. Kanały 112, ZiK i NewsOne miały łączną oglądalność sięgającą 4 proc., czyli niemal połowę segmentu telewizji informacyjnych.

Miały one wyraźnie prorosyjską orientację, chętnie powtarzano tezy o wojnie domowej na Ukrainie, ukrywano rolę Moskwy w konflikcie oraz promowano Wiktora Medwedczuka. Goście swobodnie mówili o tym, że rosyjska armia uratowała Krym od ukraińskich wojsk i „morderstw, jak na Majdanie”, a Moskwa powstrzymała dzięki aneksji wielką wojnę, do której mogłoby dojść, gdyby na terytorium Ukrainy rozmieszczono infrastrukturę NATO. Chwalono także życie w samozwańczych republikach donieckiej i ługańskiej.

Wiktor Medwedczuk często gościł na ekranach swoich mediów, zdj.: 112

Należy wziąć pod uwagę, że te kanały nadawały w kraju, który padł ofiarą rosyjskiej agresji, choć szczerze mówiąc wątpię, czy tak antypaństwowy przekaz uszedłby płazem w krajach Zachodu, na przykład Polsce, Niemczech, czy Czechach.

Linia Kremla dotyczyła też polityki rosyjskiej i szerzej zagranicznej: z ukraińskich kanałów telewizyjnych tylko te milczały o „pałacu Putina”, a wcześniej ZIK przez 4 dni nie informował o protestach na Białorusi.

Co będzie dalej?

Usunięcie kanałów Tarasa Kozaka z nadawania naziemnego i telewizji kablowych oznacza bardzo duże zmiany na ukraińskim rynku. Przede wszystkim widzowie nie będą już bombardowani prorosyjską propagandą z własnych ekranów. Na rynku pozostaje jedna telewizja informacyjna o podobnym profilu poglądów należąca do prorosyjskiego polityka Jewhena Murajewa, kanał Nasz. Telewizja Ukraina 24, której właścicielem jest Rinat Achmetow raczej stara się być obiektywna i unika walki z władzami. Pozostają opozycyjne Piąty i Priamyj należące do Petra Poroszenki; Espresso, które należy do biznesmena Iwana Żewaho i Larysy Kniażyckiej, czyli żony deputowanego Europejskiej Solidarności Mykoły Kniażyckiego. Jest jeszcze 24 Kanał należący do Kateryny Kit-Sadowej, czyli żony mera Lwowa Andrija Sadowego. Z ogólnokrajowych kanałów za życzliwe prorosyjskim politykom można uznać tylko Inter związany z Serhijem Lowoczkinem z OPZŻ oraz do pewnego stopnia Ukraina Rinata Achmetowa.

Szef unijnej dyplomacji przed wizytą w Moskwie rozmawia z Kijowem

Już po decyzji prezydenta, deputowany OPZŻ Wadym Rabinowycz grzmiał o faszystach, z którymi trzeba walczyć jak w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i cytował najsłynniejszą pieśń radziecką z tego okresu, czyli „Świętą wojnę”.

– No pasaran, faszyzm nie przejdzie i wszyscy zginiecie, bo wy jesteście faszystowskim diabłem!

Jego wypowiedź była tak emocjonalna, że aż stała się tematyką memów i różnego rodzaju przeróbek.

OPZŻ zapowiada rozpoczęcie procedury impeachmentu Wołodymyra Zełenskiego. Szanse na jej sukces są minimalne w porównaniu z szansami na wygraną w sądach. Ukraińskie sądownictwo jest nadal w dużym stopniu skorumpowane, włącznie z Sądem Konstytucyjnym, który otwarcie bronił łapówkarzy przed odpowiedzialnością karną. Wątpliwości prawne, co do decyzji prezydenta, mają jednak także jej zwolennicy.

Sankcje wprowadzane wobec własnych obywateli są skrajnym wypadkiem. Według przewodniczącego Rady Najwyższej, Dmytra Razumkowa, który jako członek RNBiO, nie poparł jako jedyny jej decyzji, sankcje są wprowadzane wobec osób, które są poza zasięgiem ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości. W tym przypadku, dotyczą one ludzi, którzy mogą być sądzeni na Ukrainie.

Szef MSZ Ukrainy: Rosja ma poczuć, że cena agresji jest zbyt wysoka

Dotąd były tylko pojedyncze przypadki takich sankcji i dotyczyły najczęściej tych, którzy współpracowali z samozwańczymi republikami, czy okupacyjną władzą Krymu. W tym przypadku, w dokumentach Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, do których dotarła Ukraińska Prawda, napisano, że Taras Kozak jest tylko słupem w informacyjnej wojnie Rosjan oraz prowadzi interesy z firmami w Zagłębiu Donieckim. Chodzi, między innymi, o handel węglem. Brak jest jednak oficjalnych podejrzeń, czy decyzji sądów, co zapewne wykorzystają prawnicy Wiktora Medwedczuka.

Nie obejdzie się też bez nacisków Moskwy. Decyzja Wołodymyra Zełenskiego będzie szeroko omawiana w rosyjskich mediach, jako przykład cenzury, której dopuszcza się „reżim w Kijowie”. Nie można mieć wątpliwości, że Władimir Putin nie pozostanie obojętny na uderzenie w jego najbliższego współpracownika na Ukrainie. Według części ukraińskich mediów, decyzja RNBiO była podjęta właśnie teraz ponieważ rosyjski prezydent ma inne kłopoty na głowie, aferę wokół swojego pałacu i przede wszystkim manifestacje po wyroku na Aleksieja Nawalnego.

Zełenski liczy na polityczne zyski

Wprowadzając sankcje wobec duetu Kozak/Medwedzuk prezydent zdobył się na coś, czego nie zrobił nawet głoszący wszem i wobec swoją proukraińskość Petro Poroszenko. Wręcz przeciwnie, to za jego prezydentury Wiktor Medwedczuk odzyskał skrzydła i pośredniczył w rozmowach Kijowa i Moskwy. Tę rolę lubi przyjmować najbardziej. Co więcej Petro Poroszenko nie zdecydował się na atak na prorosyjskie kanały w 2018 roku, kiedy decyzja Rady Najwyższej z taką rekomendacją dla RNBiO już była. Teraz już nikt nie będzie mógł powiedzieć, że Wołodymyr Zełenski to prorosyjski prezydent, który nie jest patriotą.

OBWE: mimo rozejmu w Donbasie wciąż giną cywile

OPZŻ na pewno straci wyborców. Pozbawieni propagandy płynącej ze 112, NewsOne i ZiK, zwolennicy tej partii mogą powoli dryfować w stronę bardziej centrowych ugrupowań, jak… Sługa Narodu. Kanały niby mają być transmitowane w internecie, ale poziom cyfryzacji Ukrainy nie jest zbyt wysoki, a już szczególnie wśród konserwatywnych prorosyjskich wyborców. W czwartek po południu wszystkie trzy kanały oglądało w sumie w YouTube 9 tysięcy osób.

Istnieje przy tym duże ryzyko, że odwrócą się oni całkowicie od ukraińskich mediów i skierują tylko w stronę rosyjskich. Wielu Ukraińców nadal je ogląda mimo, że formalnie istnieje zakaz ich rozpowszechniania.

Sondaże – sygnał ostrzegawczy dla Zełenskiego

Przy czym wydaje się, że działania Zełenskiego spotkały się z akceptacją Zachodu. Odbyło się spotkanie z ambasadorami państw G7, na którym prezydent wytłumaczył swoje działania. Nikt nie wyrażał potem zaniepokojenia, a ambasada Stanów Zjednoczonych wręcz wyraziło poparcie dla „przeciwdziałania złym wpływom Rosji”. Warto zauważyć, że jest to już drugie w tym tygodniu działanie szefa państwa, które zapewne spotka się z pozytywną oceną w Waszyngtonie. W tym tygodniu z klubu parlamentarnego prezydenckiej partii Sługa Narodu został usunięty Ołeksandr Dubinski, który znalazł się na amerykańskiej liście sankcyjnej za działania na rzecz Rosji i wywieranie wpływu na amerykańskie wybory.

Wołodymyr Zełenski chyba po raz pierwszy zdecydował się na tak ostre zagranie, jak blokada prorosyjskich mediów. Musi się jednak spodziewać, że odpowiedź będzie równie niezapowiedziana i ostra. Może nadejść przy tym na kilku frontach: sądowym, medialnym oraz tym najbardziej dosłownym, czyli w Zagłębiu Donieckim.

Piotr Pogorzelski/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie.

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów