„Łukaszenka już swoje ugrał”. Byli białoruscy dyplomaci o kryzysie migracyjnym

Wywołując kryzys migracyjny na granicy z Unią Europejską, Łukaszenka postawił przed sobą trzy cele. Dwa z nich udało mu się zrealizować – twierdzą rozmówcy Biełsatu, byli pracownicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Białorusi. Najwięcej jednak miał na tym zyskać Putin.

Według byłego dyplomaty Pawła Slunkina, są trzy główne cele wywołanego przez reżim w Mińsku kryzysu migracyjnego.

– Po pierwsze: zmusić Unię Europejską do kontaktowania się z Alaksandrem Łukaszenką. Rozwiązywania kwestii spornych bezpośrednio z nim. I tutaj w zasadzie Łukaszenka już swoje ugrał, gdy zadzwoniła do niego Angela Merkel.

Migranci w centrum logistycznym Bruzgi, obwód grodzieński, Białoruś. Listopad 2021 r. Zdjęcie: Jan Marecki/Streenger

Drugim celem reżimu jest odwrócenie uwagi od sytuacji na Białorusi.

– Łukaszenka postawił przed sobą zadanie uczynienia sztucznie wywołanego problemu, jakim jest kryzys migracyjny, głównym tematem rozmów o Białorusi. O ile wcześniej mówiło się o nowych wyborach, uwolnieniu więźniów politycznych, zatrzymaniu represji, to teraz Europa omawia wyłącznie kryzys migracyjny. Łukaszenka go sztucznie wywołał i może go też rozwiązać.

Według Slunkina, trzecim celem Łukaszenki było wpłynięcie na Unię Europejską w kwestii sankcji.

– Musimy przypomnieć sobie, że on anonsował kryzys migracyjny po tym, jak Unia Europejska zapowiedziała wprowadzenie czwartego pakietu sankcji przeciwko władzom Białorusi. Łukaszenka od razu wystąpił ze swoim oświadczeniem, że przestanie strzec granicy przed przemytem i nielegalną migracją. Praktycznie w tym samym momencie jego groźba zaczęła się urzeczywistniać. Z Iraku zaczęło przylatywać pięć samolotów tygodniowo, pojawili się migranci, którym białoruskie służby pomagały przejść granicę z Polską, Litwą i Łotwą.

Kryzys na granicy z litewsko-białoruskiej się skończył. Litewski prezydent chce znieść stany wyjątkowy.

Dyplomata proponuje też spojrzeć na białorusko-europejski kryzys oczami Władimira Putina.

– Jeszcze niedawno oskarżano go o działania przeciwko Unii Europejskiej i NATO, operacje specjalne, cyberataki. Na Zachodzie mówiono, że Rosja destabilizuje sytuację w regionie, że prowokuje konflikt. A po wybuchu kryzysu migracyjnego zadzwoniła do niego kanclerz Niemiec i o co go poprosiła? By państwo, które dokonuje prowokacji, wpłynęło na Białoruś w celu zapewnienia bezpieczeństwa granic Unii Europejskiej. Jeszcze niedawno zarzucano mu destabilizowanie sytuacji, a teraz jest proszony o przywrócenie stabilności. Bo UE nie może poradzić sobie z człowiekiem, którego rządów nie uznaje. Myślę, że dla Putina było to bardzo przyjemne.

Migranci pod przejściem granicznym Kuźnica Białostocka – Bruzgi, gdzie doszło do szturmu granicy. 15 listopada 2021 r. Zdjęcie: Leanis Szczahłou/TASS

Inny były białoruski dyplomata, Pawał Macukiewicz w rozmowie z Biełsatem podkreśla, że od sfałszowanych wyborów prezydenckich w sierpniu 2020 roku białoruski reżim nie może sobie pozwolić na samodzielną politykę zagraniczną.

– Trzeba rozumieć, że to nie tylko granica Białorusi z Polską czy Litwą. To granica Państwa Związkowego Białorusi i Rosji, któremu Moskwa nadaje olbrzymie znaczenie. Widzimy, że w ubiegłym roku procesy integracyjne mocno przyspieszyły, szczególnie w kwestii współpracy wojskowej. Wychodząc więc z założenia, że kryzys trwa na granicy Państwa Związkowego, Rosja jest jego częścią. Ma przy tym bardzo wygodną pozycję: rękoma Łukaszenki może wymacać czułe punkty bezpośrednich sąsiadów Państwa Związkowego, pozostając formalnie obserwatorem.

Gen. Skrzypczak: Łukaszenka się skompromitował, a spokój na granicy Polski z Białorusią zależy od Putina

Ekspert przypomina, że każda sytuacji kryzysowa jest szansą do sprawdzenia przeciwnika.

– Uważam, że kryzys migracyjny dał Rosji możliwość sprawdzenia reakcji bloku NATO na sytuację, która rozwija się w państwach członkowskich. Władimir Putin ma przed sobą wielką mapę, a na niej wiele wyzwań. Możliwe więc, że kryzys na granicy został przez niego wykorzystany także dla odwrócenia uwagi od sytuacji na Morzu Czarnym, stosunków Rosji z Ukrainą, które są co najmniej napięte.

Dyplomata pozytywnie odnosi się przy tym do rozmów Łukaszenki z Angelą Merkel.

– Czekałem, aż dojdzie do jakichś kontaktów. Łukaszenka wywołał ten kryzys i jest go w stanie zakończyć. Sytacja jest w pełni od niego zależna, a Europa została wciągnięta w jego grę. Teraz im szybciej kryzys zostanie rozwiązany, tym lepiej. A jedyny efektywny sposób zakończenia kryzysu migracyjnego to kompromis. Gdy bylko państwa i służby przywrócą współpracę, problem zostanie zażegnany. Dlatego cieszę się, że Angela Merkel wzięła na siebie taką odpowiedzialność. Spotkała się przez to z falą krytyku, ale jeśli jej kontakty pozwolą zakończyć kryzys migracyjny, Białoruś na tym skorzysta.

„Załadunek – co najmniej po czworo”. Co czeka migrantów po drodze do Niemiec?

am,pj/belsat.eu

Wiadomości