Google usunął „reklamy” z przesłuchiwanymi Białorusinami. Po interwencji Cichanouskiej

Pobici i zastraszeni ludzie wyznający swoje „winy” przed kamerami służb specjalnych. Takie „reklamy” reżim Łukaszenki umieścił w serwisie YouTube. Po interwencji opozycji ma się to już nie powtórzyć

Na wniosek członków Rady Koordynacyjnej i rodzin więźniów politycznych liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouskaja 21 grudnia poinformowała dyrektora wykonawczego Google o łamaniu przez reżim Alaksandra Łukaszenki zasad serwisu YouTube. Zwróciła uwagę na ponad 40 umieszczonych na YouTube materiałów reklamowych, w których użyto nagrań wideo z przesłuchania zwolenników opozycji przez białoruskie służby. Osoby na nagraniach to zatrzymani i więźniowie polityczni, których zmuszono do “wyznania win” przed kamerą.

Więzień polityczny Alaksandra Bahdanau został zmuszony do przyznania się do winy przed kamerą. Nagranie opublikował potem związany ze służbami kanał zheltyeslivy w komunikatorze Telegram. Białoruski reżim umieszczał takie wideo jako reklamy na YouTube

Cichanouskaja podkreśliła, że zgodnie z konwencją ONZ o torturach zmuszanie do składania zeznań jest kwalifikowane jako tortury. Opozycjonistka wezwała koncern Google do uniemożliwienia publikowania takich materiałów.

Na apel białoruskie liderki odpowiedział wiceprezes Google do spraw politycznych Karan Bhatia.

– Usunęliśmy wymienione przez panią filmiki reklamowe za łamanie naszych zasad. Zablokowaliśmy tym kontom reklamowym możliwość publikowania jakichkolwiek reklam. […] Wszelkie nowe reklamy bazujące na tych nagraniach i stronach docelowych, nie będą pojawiać się na naszych platformach – zapewnił przedstawiciel Google.

Zaproponował on także spotkanie z zespołem Cichanouskiej, by zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.

„Nie nagrywać łysiny”. Kulisy telewizyjnej pracy z Łukaszenką

Po tym jak informatyk Andrej Zelcer zastrzelił szturmującego jego mieszkanie agenta KGB Dzmitra Fiadosiuka, białoruskie służby rozpoczęły polowanie na internautów przychylnych w swoich komentarzach Zelcerowi. Nagrania z przesłuchań zostały najpierw opublikowane na kontach społecznościowych związanych ze służbami, a następnie wyświetlały się jako reklamy białoruskim użytkownikom YouTube.

Niektóre z zatrzymanych wtedy osób wciąż przebywają w aresztach. To część z 968 więźniów politycznych reżimu Łukaszenki.

Roczna „suma” politycznych wykroczeń: prawie 1,5 mln rubli grzywien i 90 lat aresztu

sk,pj/belsat.eu

Wiadomości