Obóz dla migrantów zmącił spokój polskiej enklawy na Litwie

Spokojne do niedawna życie wsi Rudniki nieopodal Wilna na skraju Puszczy Rudnickiej zostało zakłócone. Tuż obok wsi powstał największy na Litwie obóz dla nielegalnych migrantów z Białorusi, mogący pomieścić ok. 800 osób. Rudniczanie założyli straż sąsiedzką.

– Nie chcieliśmy, żeby powstał tu obóz. Protestowaliśmy i nadal protestujemy, ale jesteśmy świadomi, że on już tu pozostanie i robimy wszystko, by przynajmniej było w nim jak najmniej osób i żeby teren był należycie zabezpieczony – mówi PAP Henryk Baranowicz, starosta gminy Biała Waka, do której należy wieś Rudniki w rejonie solecznickim.

Pod koniec lipca mieszkańcy wsi dowiedzieli się, że na poligonie wojskowym znajdującym się w puszczy, w odległości około pół kilometra od ich domostw, zostanie rozlokowany obóz.

– Ta wiadomość była jak grom z jasnego nieba. Szok, niedowierzanie. Nikt z nami tego nie uzgadniał – mówi PAP Krystyna Sławińska, mieszkanka Rudnik, radna samorządu rejonu solecznickiego.

Obóz dla migrantów na Litwie. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA/belsat.eu

Przerażeni mieszkańcy Rudnik i okolicznych miejscowości spontanicznie zablokowali drogę, by samochody przewożące na poligon namioty nie mogły wjechać. Policja zażądała zejścia z drogi. Ostatecznie protestujący zostali zepchnięci siłą.

– Minister spraw wewnętrznych (Litwy Agne Bilotaite) nazwała nasz protest działaniem antypaństwowym, a to była po prostu naturalna reakcja, obrona przed zbliżającym się niebezpieczeństwem – twierdzi Sławińska.

Mieszkańcy wsi wystosowali list do szefowej MSW z żądaniem odwołania wypowiedzianych słów pod ich adresem, ale na razie nie mają odpowiedzi.

Obóz dla migrantów na Litwie. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA/belsat.eu

Obecnie w obozie przebywa ok. 750 nielegalnych migrantów, są to mężczyźni z Iraku, Syrii i krajów Afryki.

– Dokładnej liczby chyba nikt nie potrafi wskazać, bo prawie każdego dnia ktoś stąd próbuje uciec – mówi Baranowicz. – Oni mają telefony, ktoś im przygotowuje dokumenty. Podjeżdżają samochody z niemiecką, francuską rejestracją i odjeżdżają.

Ci, którzy nie potrafią zorganizować ucieczki, czasami po prostu na kilka godzin opuszczają teren „dla rozrywki” – twierdzi samorządowiec. Według Baranowicza, „sytuacja uchodźców w tym obozie nie jest dobra”. Mówi, że „tam gorzej niż w więzieniu, powstają klany, konflikty”.

Obóz dla migrantów na Litwie. 19 lipca 2021 r. Zdjęcie: IA/belsat.eu

Słowa starosty potwierdzają doniesienia litewskich mediów. W piątek portal 15min.lt w oparciu o informacje Czerwonego Krzyża napisał, że w obozie w Rudnikach kształtuje się system kastowy, dochodzi do wykorzystywania seksualnego, a niezamożni migranci są zmuszani do uprawiania prostytucji wśród mężczyzn.

Przed kilkoma tygodniami w obozie doszło do zamieszek. Niezadowoleni z warunków życia migranci szturmowali ogrodzenie. Do stłumienia buntu skierowano funkcjonariuszy policji i straży granicznej.

– Policyjne i wojskowe samochody na syrenach pędziły przez wieś. Helikopter wisiał w powietrzu. Stamtąd dochodziły jakieś wrzaski, krzyki. Nie wiedzieliśmy, co robić – wspomina Sławińska późny wieczór, kiedy doszło do zamieszek.

W trosce o własne bezpieczeństwo z inicjatywy starosty gminy Biała Waka została powołana straż sąsiedzka. Około 40 osób rotacyjnie każdego wieczoru dyżuruje od godz. 19 do godz. 1 w nocy. Dotychczas ochotnicy pełniący dyżury nie odnotowali większych incydentów, ale – jak wskazuje Sawińska – „od razu poczuliśmy się bezpieczniej”.

Białoruski oddział zmusza migrantów do przekroczenia granicy Litwy WIDEO

Staraniem lokalnych władz osobom starszym, które mieszkają w okolicy obozu, rozdane zostały puszki z gazem łzawiącym, telefony z wprowadzonym numerem alarmowym 112 i gwizdki. Wszystkie okoliczne ulice są oświetlone przez całą noc, zainstalowano kamery.

– Czujemy się już trochę lepiej. Zrozumieliśmy, że migranci uciekają z obozu, ale nie idą przez wieś, tylko polami, lasami i jest to naturalne, bo nie po to tutaj przybyli, by siedzieć za płotem w takich warunkach – mówi Sławińska.

Dodaje jednak, że „nasze życie się zmieniło i już nigdy nie będzie tak jak dawnej”.

W Rudnikach mieszka około 600 osób, w zdecydowanej większości to Polacy. Wieś leży na dawnym Szlaku Jagiellońskim, Kraków-Lublin-Wilno, łączącym stolice dawnej Rzeczypospolitej. Rudniki były ostatnią miejscowością przed Wilnem, w której zatrzymywali się podróżujący władcy. W XV-XVII wieku Puszcza Rudnicka była też ulubionym terenem polowań królewskich.

Migranci na granicy: jak Łukaszenka mści się za zachodnie sankcje

Pod koniec maja Litwa zaczęła notować gwałtowny wzrost nielegalnej migracji z terytorium Białorusi. Od tego czasu granicę pokonały ponad 4 tysiące osób, głównie Irakijczyków. Dla porównania, przez cały ubiegły rok było to jedynie 81 osób.

Władze Litwy oskarżają reżim Alaksandra Łukaszenki o celowe wywołanie kryzysu migracyjnego. Mają dowody na to, że białoruskie służby ułatwiają przybyszom z Bliskiego Wschodu i Afryki przylot do Mińska, by następnie przerzucać ich przez granicę. Litewski rząd uznał działania Mińska za agresję hybrydową.

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości