Andżelika Borys pisze z aresztu: większość listów otrzymuję od Białorusinów ze wszystkich zakątków Białorusi

Szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys, przesłała list zza krat Tadeuszowi Gawinowi, byłemu przewodniczącemu Związku. „Dzisiaj na urodziny otrzymałem prezent – list od Andżeliki Borys. Ponieważ wszyscy o nią martwimy się, postanowiłem go upublicznić” – napisał na swoim profilu Facebooka.

Andżelika Borys: 100 dni w areszcie

Datowany na 24 czerwca br. list od przewodniczącej ZBP napisany jest po białorusku.

– Piszę po białorusku, bo myślę, że po polsku (list – Belsat,eu) by nie doszedł. Choć moje myśli są oczywiście po polsku – napisała Andżelika Borys.

Jak pokazują liczne relacje, list w języku innym rosyjski czy białoruski nie zostałby przepuszczony przez więzienną cenzurę. Prawdopodobnie z tej samej przyczyny jest on lakoniczny i zawiera nieoczywistą metaforę:

– W „sanatorium”, w którym przebywam, aklimatyzuję się tak, jakbym wróciła do czasów sprzed 80 lat. Ale i tu również znajdują się ludzie normalni i pozytywni – napisała Borys, porównując zapewne to, co się dzieje w białoruskim areszcie, do czasów stalinowskiej czystki końca lat 30 ub.w.

Uwięziona działaczka polskiej mniejszości pisze też, że przez ostatnie trzy miesiące była woluntariuszem- nauczycielem:

– Wszędzie gdzie przebywałam, nauczałam dziewczyny języka polskiego i była to dla mnie wielka przyjemność.

Andżelika Borys pisze też, że otrzymuje dużo listów z różnych zakątków Białorusi, a także nawet z Moskwy i Petersburga.

– Większość z tych ludzi to Białorusini i jest to dla mnie bardzo przyjemne, że to właśnie Białorusini piszą słowa wsparcia. Proszę im przekazać ode mnie słowa wielkiego podziękowania – dodała.

Działaczka polskiej mniejszości uspokaja, jeżeli chodzi o jej stan zdrowia. Wcześniej pojawiły się informację, że uległ on pogorszeniu.

– U mnie wszystko dobrze, na ile jest to możliwe. Najważniejsze, że jestem zdrowa – napisała.

W marcu prezes ZPB Andżelika Borys, członkowie zarządu organizacji Andrzej Poczobut, Maria Tiszkowska i Irena Biernacka oraz dyrektorka polskiej szkoły społecznej w Brześciu Anna Paniszewa zostali aresztowani i oskarżeni o podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym i propagowanie nazizmu. Rzekomo mieli to robić poprzez imprezy dla polskiej młodzieży poświęconej polskiemu podziemiu na Grodzieńszczyźnie i Ziemi Brzeskiej. Z artykułu białoruskiego kodeksu karnego grozi im nawet 12 lat kolonii karnej.

Na przełomie maja i czerwca, Paniszewa, Biernacka i Tiszkowska zostały wywiezione do Polski. Propozycję odzyskania wolności w zamian za emigrację odrzucił wówczas Andrzej Poczobut. Podobną deklarację miała wtedy złożyć Andżelika Borys.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że gdy Borys i Poczobut nie zgodzili się na „układ”, proponowany przez władze Białorusi, to znaczy na uwolnienie, ale pod warunkiem wyjazdu z Białorusi, pogorszyły się ich warunki przebywania w areszcie. Miało to na celu nakłonienie ich do zmiany tej decyzji. Ponadto białoruskie władze miały zapowiedzieć, że wypuszczą Andżelikę Borys do Polski, tylko jeżeli pojedzie tam razem z Andrzejem Poczobutem. Ten jednak kategorycznie omawia opuszczenia kraju.

Pogorszył się stan zdrowia Andżeliki Borys. Prezes ZPB zgadza się na wyjazd do Polski

jb/ belsat.eu

Wiadomości