USA przywróciły sankcje przeciwko Białorusi. „To będzie naprawdę trudny czas dla białoruskiej gospodarki”

Od dziś oficjalnie działają amerykańskie sankcje wymierzone w białoruski przemysł petrochemiczny. Unia Europejska także ogłosiła ograniczenie współpracy z państwowymi firmami. To wszystko może się boleśnie odbić na białoruskiej gospodarce – twierdzą zapytani przez Biełsat ekonomiści i politolodzy.

Głównym powodem wprowadzenia przez Waszyngton sankcji jest łamanie przez Mińsk praw człowieka. Wcześniej amerykańskie władze wielokrotnie wzywały do uwolnienia więźniów politycznych, jednak apele zostały zignorowane.

„Pociągnąć reżim do odpowiedzialności”. USA wznawiają sankcje wobec Białorusi

W związku z tym 3 czerwca weszły w życie sankcje przeciwko 9 białoruskim przedsiębiorstwom przemysłu chemicznego. Objęto nimi: petrochemię Naftan, koncern Biełnaftachim i spółkę-córkę Biełnaftachim USA, Białoruski Naftowy Dom Handlowy, fabrykę opon Biełszyna, Grodno Azot, fabrykę włókien sztucznych w Grodnie, zakład produkcji farb Łakafarba, fabrykę włókna szklanego w Połocku. Od dziś wszelka współpraca amerykańskich firm i obywateli z tymi przedsiębiorstwami jest zakazana.

– Warto zaznaczyć, że sankcje dotykają tej sfery gospodarki, która rozlicza się w dolarach amerykańskich. Dla przemysłu naftowego to główna waluta. Dlatego sankcje będą miały na nią istotny wpływ – uważa Juryj Caryk, zastępca dyrektora Centrum Badań Strategicznych i Polityki Zagranicznej.

Ekspert uważa, że krok USA wcale nie jest symboliczny i będzie odczuwalny dla wszystkich firm objętych sankcjami.

– Są podstawy do stwierdzenia, że także rosyjskie firmy będą przestrzegać zakazu, by nie narazić się na ryzyko, że je także obejmą ograniczenia – dodaje.

Chodzi głównie o dostawców rosyjskiej ropy naftowej i odbiorców białoruskich produktów ropopochodnych.

– Władze Białorusi ze swojej strony oświadczają, że dostawy rosyjskiej ropy zostaną zachowanie. Jednak strona rosyjska dyplomatycznie milczy. Dlatego logiczne będzie ograniczenie wielkości dostaw. Chyba, że będą wykorzystywane jakieś schematy omijania sankcji – uważa Caryk.

Sankcje to poważny cios dla gospodarki

Waszyngton pozostawił bez wyjaśnienia tzw. “sankcje drugiego stopnia”. Chodzi o to, czy firmy z innych państw świata mogą teraz współpracować z Białorusią nie narażając się Departamentowi Skarbu USA.

– W ostatnich czasach efektywność sankcji wynika nie z samych ograniczeń, ale związanej z nimi niepewności. Jeśli podejść do nich formalnie, to zakazują one amerykańskim obywatelom i przedsiębiorstwom współpracy z firmami na czarnej liście. Niepewność wynika z tego, że nie wiadomo, czy obowiązują sankcje drugiego stopnia. Chodzi o to, czy współpracę z białoruskimi firmami porzucą firmy z państw trzecich i banki – zauważa Wadzim Iosub, starszy analityk finansowy firmy Alpari Eurasia.

Ekspert zauważa, że jeśli USA wprowadzą sankcje drugiego stopnia, to oznacza to zerwanie współpracy z białoruskimi przedsiębiorstwami przez wszystkich kontrahentów. Bo nikt nie chce trafić na amerykańską czarną listę.

– Ze współpracy zrezygnują wtedy Chiny, Rosja i inni. Nikt nie będzie chciał narażać swoich finansów, by wspierać białoruskie firmy. Na razie nie wiadomo, czy te sankcje obowiązują. Ale banki i firmy przestrzegają takiej zasady, że w razie niepewności lepiej wstrzymać współpracę z podmiotami na czarnej liście, niż mieć potem problemy z Departamentem Skarbu – twierdzi Iosub.

Poważne sankcje to wojna, a na wojnie są ofiary

Unia Europejska przyłączy się do amerykańskich sankcji

Zapowiadany czwarty pakiet europejskich sankcji ma dotknąć nie tylko przedsiębiorstw państwowych, ale też prywatnych firm ludzi związanych z Alaksandrem Łukaszenką. Możliwe, że ograniczeniami zostanie objęte także białoruskie górnictwo potasowe.

– Jeśli do sankcji dołączy Europa, to będzie naprawe trudny czas dla białoruskiej gospodarki. Straty będą miały przedsiębiorstwa i budżet państwa. Efekt będzie widoczny. Ale inną rzeczą są nieuzasadnione oczekiwania, że sankcje i zapaść gospodarki automatycznie doprowadzą do szybkich zmian politycznych. Na to nie liczę. Sankcje, nawet bolesne, nie muszą oznaczać szybkich zmian. Przykładami są tu Kuba, Wenezuela, Korea Północna przeciwko którym wprowadzono sankcje, które nie doprowadziły do zmian – twierdzi Wadzim Iosub.

Białoruś grozi sankcjami odwetowymi

Z kolei władze w Mińsku oświadczyły, że w odpowiedzi na działania Zachodu wprowadzą swoje sankcje. Politolog dr hab. Andrej Kazakiewicz zwraca jednak uwagę, że bardziej zaszkodzą one Białorusi.

– Nawet jeśli dojdzie od tego, że wprowadzone zostaną sankcje przeciwko zachodnim producentom, to będą one bardziej odczuwalne dla samej Białorusi. Inna sprawa, że władze grożą zniszczeniem społeczeństwa obywatelskiego Białorusi i niepaństwowych mediów. Ale już teraz widzimy, że taka polityka prowadzona jest i bez sankcji, według własnej logiki – mówi dyrektor instytutu Sfera Polityczna.

“Nivei Škoda”. Co czeka zachodnie firmy, które Łukaszenka ukarał sankcjami?

sk,pj/belsat.eu

Wiadomości