Czy Rosjanie pójdą białoruską drogą i postawią na Julię Nawalną?

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Rosyjska opozycja była skoncentrowana wokół jednej postaci: Aleksieja Nawalnego. Kiedy lider znalazł się w więzieniu, ruch opozycyjny ma problem i musi szybko znaleźć zastępstwo.

Kolonia Karna numer 2 w Pokrowie, w obwodzie włodzimierskim. To tam wysłano Aleksieja Nawalnego na dwa i pół roku. Sto kilometrów od Moskwy to niby nie tak daleko. W rzeczywistości jednak Nawalny będzie w innym świecie. Kolonia Karna nr 2 słynie ze szczególnej izolacji więźniów od świata zewnętrznego. Nie ma również wątpliwości, że opozycjonista znajdzie się pod szczególnym nadzorem. Będzie właściwie więźniem numer jeden w Rosji. W specjalny sposób pilnowanym i izolowanym od świata.

Kiedyś gułag, dziś kolonia karna. Białoruscy „polityczni” trafiają do obozów pracy

Dla rosyjskiej opozycji będzie to ogromny problem. Nadzieje, że za pomocą masowych protestów uda się doprowadzić do jakiegoś wyłomu w monolicie władzy Władimira Putina i uzyskać szanse na udział w wyborach do Dumy Państwowej we wrześniu były naprawdę szczere. Wzmacniały je odwaga Nawalnego, wracającego do Rosji po próbie otrucia oraz największe od wielu lat protesty w jego obronie w styczniu.

Mimo to, nadzieje, że sytuacja w Rosji rozwinie się, przynajmniej tak jak na Białorusi i protest stanie się elementem krajobrazu politycznego, okazały się na wyrost. Teraz wśród opozycji krążą różne pomysły. Między innymi taki, by zrealizować „białoruski scenariusz” w kwestii przywództwa, a raczej twarzy protestu. I, tak jak na Białorusi, postawić na żonę zamkniętego w więzieniu lidera, Julię Nawalną.

Wojsko Nawalnego

Protesty w obronie Nawalnego w Petersburgu. 31 stycznia 2021 r. Zdjęcie: ANTON VAGANOV / Reuters / Forum

Aleksiej Nawalny zbudował bardzo efektywną organizację. Na bazie swojej popularności, jako demaskującego korupcję i nadużycia władzy blogera, stworzył Fundację Walki z Korupcją (FBK). W ciągu ostatnich trzech lat fundacja stopniowo przestawała być tylko organizacją pozarządową. Po fali protestów z 2017 r. do Nawalnego masowo garnęła się młodzież. Struktury FBK pączkowały w całej Rosji. Również na prowincji, co było fenomenem ruchu Nawalnego.

Unijne i amerykańskie sankcje za aresztowanie Nawalnego weszły w życie

Ostatecznie trudno mu było uniknąć wejścia w świat polityki. Bez partii nie mógłby się nawet starać o udział w wyborach. Nawalny jest obecnie liderem partii „Rosja przyszłości”. I mimo, że FBK mocno się rozrosła i była w stanie prowadzić śledztwa ukazujące korupcję na dużą skalę, organizować demonstracje i narzucać pewną agendę ideową przeciwnikom Kremla, to nadal pozostała organizacją ręcznie sterowaną przez Nawalnego.

– Niewątpliwie to autorytarny przywódca, a organizację zbudował wokół siebie, otaczając się wyznawcami – mówi w rozmowie z Biełsatem Witalij Sierukanow, były współpracownik FBK, który popadł w konflikt z Nawalnym.

Opinia o rządach „silnej ręki” w ruchu opozycyjnym powtarza się dość często w rozmowach nie tylko z niechętnymi politykowi, ale i z aktualnymi współpracownikami Nawalnego.

– Ma po prostu charyzmę, a w sytuacji w jakiej znajduje się ruch protestu po prostu potrzebny jest ktoś, kto wie jak i potrafi zarządzać nim – uważa z kolei Ilia Jaszyn, jeden z najbliższych współpracowników Nawalnego.

Po fali styczniowych protestów przed i tuż po procesie sądowym Nawalnego opozycja pokazała swoją siłę. Na ulice wyszły tysiące Rosjan. Co ważne – również na prowincji.

Rosja: dzień protestów przeciwko aresztowaniu Nawalnego. Od Władywostoku po Kaliningrad

Tuż po pierwszej, brutalnie spacyfikowanej fali protestów, po masowych zatrzymaniach aktywistów i uczestników demonstracji, Leonid Wołkow, szef struktur regionalnych ruchu Nawalnego, ogłosił, że na razie protestów nie będzie. Do wiosny. Z uwagi na masowe represje i zimę. Wygląda na to, że opozycjoniści zdali sobie sprawę, że nie utrzymają emocji protestu długo. I postanowili się przegrupować i zebrać siły.

Deklaracja Wołkowa spotkała się zresztą z ostrą krytyką części środowisk opozycyjnych. Tylko, czy potrafią to zrobić bez lidera? Wokół Nawalnego zebrał się przez ostatnie lata sztab znanych w kręgach opozycyjnych postaci: Ilia Jaszyn, Leonid Wołkow, Iwan Żdanow, Lubow Sobol, Maria Piewczich, czy Władimir Aszkurow.

– To piechota, bez generała niewiele zrobią – tłumaczy Aleksander Baunow z moskiewskiego Centrum Carnegie i dodaje – Dużym niedostatkiem struktur Nawalnego jest ich nieco sekciarski charakter. Grupa wyznawców skupiona wokół wodza nie potrafi samodzielnie działać. W dodatku mają mało dojrzały nawyk odrzucania współpracy z ludźmi o innych poglądach, niż kanoniczna wiara w geniusz Nawalnego i klasyczny, elitarny liberalizm.

Tak było całkiem niedawno, kiedy z krytyką działań środowiska Nawalnego wystąpił nestor rosyjskich liberałów Grigorij Jawliński. Zwolennicy Nawalnego okrzyknęli go zdrajcą i kremlowskim kolaborantem. Takich konfliktów z politykami starej, ale i nowej opozycji było więcej. Tymczasem narastające zmęczenie i frustracja Rosjan (co pokazały choćby protesty w Chabarowsku) pokazują, że szukają oni alternatywy dla kremlowskiej władzy. Być może stąd pojawił się pomysł, by zrobić jak na Białorusi. I postawić na Julię Nawalną, jako twarz ruchu protestu.

Nawalna jak Cichanouskaja?

Julia Nawalna podczas manifestacji. Zdj. Belsat.eu/ Vot-tak.tv

Wydarzenia na Białorusi są inspirujące dla rosyjskiej opozycji. Tam miejsce uwięzionego blogera Siarhieja Cichanouskiego zajęła jego żona Swiatłana. Przeszła przyspieszony kurs zarządzania w polityce w czasie krótkiej, ale intensywnej kampanii wyborczej. Bardzo szybko stała się postacią powszechnie znaną.

– To nie jest zły pomysł, by Julia zajęła miejsce męża, bo ona ma potencjał. Ale teraz jeszcze nie jest dobry moment na jej wejście w politykę – uważa Baunow.

Zdaniem analityka, Julia Nawalna musi pokazać, że potrafi kontrolować „przybocznych” swojego męża. Kiedy on znalazł się w więzieniu, strukturami partii i FBK faktycznie zarządzają Wołkow, Sobol, czy Piewczich. Sam Nawalny zapewne w sposób ograniczony będzie móg jej przekazywać jakieś polecenia zza krat. W ten sposób to ona stanie się jego najbliższym współpracownikiem.

Nawalny otrzymał nagrodę Niemcowa

Będzie się to jednak odbywało w sposób ograniczony. Władze postarają się, by tak było. Podobnie jak o to, by wcześniej zneutralizować zagrożenie i rozbijać opozycję. Były już podjęte próby dyskredytacji Julii Nawalnej – pojawiły się fałszywe informacje, jakoby przyjęła niemieckie obywatelstwo. O pracę dla brytyjskiego wywiadu oskarżana jest z kolei Maria Piewczich. Julia Nawalna zdecydowanie odrzuciła pomysł zaangażowania się w politykę.

– Na obecny moment nie (…), obecnie dużo ciekawiej jest być żoną polityka – mówiła w niedawnym wywiadzie dla Harper’s Bazaar – To co robię w jakimś stopniu i tak jest polityką – dodała.

Wywiad jest przykładem budowania wizerunku Nawalnej. Do tej pory pozostawała w cieniu. Choć nie do końca. Pokazywała się przecież razem z mężem bardzo często. W czasie, kiedy leżał w śpiączce w Berlinie, to ona wypowiadała się dla mediów. Potem razem z mężem udzielała wywiadów. Wychodziła na manifestacje i była zatrzymywana przez policję. Wprawdzie kończyło się tylko na mandatach, ale i tak był to element wejścia w życia publiczne.

Pomysł, by żona bohaterskiego opozycjonisty firmowała ruch protestu nie jest zły. Struktury ruchu muszą być jednak tak samo lojalne wobec niej, jak wobec jej męża. Niedługo rosyjską opozycję czeka pierwszy, poważny test. Zapowiadane na wiosnę protesty. Jeśli opozycji uda się zmobilizować liczne manifestacje to pokaże, że opór wobec Kremla rzeczywiście rośnie i nie jest związany wyłącznie z dramatycznym losem Aleksieja Nawalnego.

Rocznica zabójstwa Niemcowa: wszystkich nie da się wyeliminować

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale „Opinie”

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów