Nawalny w łagrze też będzie problemem dla Putina

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Dla rosyjskiej opozycji uwięzienie lidera będzie dużym utrudnieniem. Nie zatrzyma jednak pączkującego sprzeciwu wobec kremlowskiej władzy.

Już wiadomo, że Aleksiej Nawalny trafi kolonii karnej w jednym z obwodów Centralnego Okręgu Federalnego w europejskiej części Rosji. Jednak dopiero po zakończeniu apelacji. Biorąc pod uwagę determinację Władimira Putina, by pozbyć się Nawalnego z życia publicznego, szanse na zatrzymanie wykonania wyroku są minimalne. Przeciwnie. Sąd odwiesił wczoraj Nawalnemu na prośbę Federalnej Służby Więziennej wyrok 3,5 roku więzienia. Biorąc pod uwagę, że opozycjonista już spędził 10 miesięcy w areszcie domowym, pozostają mu dwa lata i osiem miesiący.

To jednak może nie być koniec jego kłopotów. W trakcie odbywania kary mogą być zasądzone kolejne wyroki. Doświadczył tego Michaił Chodorkowski, którego w trakcie pobytu w łagrze ukarano ponownie. W obronie Chodorkowskiego, oligarchy i miliardera, Rosjanie nie wychodzili tłumnie protestować. W przypadku Nawalnego jest inna sytuacja. I teraz dużo będzie zależało nie tylko od odwagi i determinacji tych Rosjan, którzy chcą zmian, ale również od presji zagranicznicy.

Temat tabu

Kiedy Nawalny po przylocie do Moskwy wylądował w areszcie, Putin wystąpił na forum w Davos i nie zająknął się w tej sprawie. Potem kremlowski rzecznik Dmitrij Pieskow i minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow sugerowali kolejny raz, że historia z otruciem Nawalnego to mistyfikacja.

Tydzień przed wyrokiem moskiewskiego sądu o uwolnienie opozycjonisty apelowały UE, USA i szereg demokratycznych państw. Wydając wczorajszy wyrok i pacyfikując kolejne manifestacje Putin powiedział społeczności międzynarodowej, że nie będzie dyskutował o sprawach, które uważa za swoje wewnętrzne.

Kreml oświadczył, że wyrok dla Nawalnego nie wpłynie na sytuację polityczną w kraju

Nie jest to nowa praktyka. Tak samo było po zabójstwie w więzieniu Siergieja Magnickiego, czy uwięzieniu w 2003 r. Michaiła Chodorkowskiego. Także w przypadkach łamania praw człowieka, cenzury i korupcji, albo agresji militarnej na Ukrainie. Kreml nigdy nie uległ choćby o milimetr. Przeciwnie, zwykle utwardzał stanowisko, nawet jeśli Rosję kosztowało to sankcje, a Putina izolację na arenie międzynarodowej.

Dla kremlowskiej elity nie ma bowiem rzeczy ważniejszej, niż utrzymanie władzy. Dlatego zgoda na jakiekolwiek ustępstwa pod presją z zewnątrz w sprawach politycznych jest dla Putina niedopuszczalna. Więzienie dla Nawalnego jest również przekazem dla nowej, amerykańskiej administracji, by nie marzyła o wpływaniu na Kreml i budowaniu społeczeństwa obywatelskiego.

Czas na działanie

Przez ostatnie dwie dekady nie było lepszego momentu, by rozpocząć dialog z Rosjanami. Nie z władzą, ale ze społeczeństwem. Okres upojenia Putinem mija, a następuje zmęczenie kremlowską władzą. Pojawił się też partner do rozmów – środowisko jakie zbudował i ośmielił Aleksiej Nawalny.

Kremlowska nomenklatura wyczuwa to zagrożenie i dlatego działa radykalnie i brutalnie, bez względu na koszty wizerunkowe. Dyplomacje państw demokratycznych na razie działają standardowo. Np. mimo, że Kreml nie posłuchał europejskich apeli, do Moskwy jutro wybiera się szef unijnej dyplomacji Josep Borrell.

Bruksela argumentuje, że trzeba rozmawiać. I przekonywać Moskwę, że powinna wypuścić Nawalnego. Chyba każdy z demonstrujących na ulicach Rosjan wie, że czas na takie apele już minął.

Unia Europejska potępia skazanie Nawalnego

Ponad tysiąc zatrzymań na ulicach Moskwy i Petersburga wczoraj. Ponad siedem tysięcy po pierwszej i drugiej fali protestów 23 i 31 stycznia. Oraz niespotykana wcześniej na taką skalę brutalność policji.

W ciągu ostatnich dwóch dekad OMON stał się nieodłącznym elementem krajobrazu rosyjskich miast i instrumentem uprawiania polityki. Mimo fal brutalnych zatrzymań, zwłaszcza w czasie demonstracji w 2011 i 2012r., oraz później, dopiero teraz przypadki bicia w celu zadawania bólu przybrały tak masowy charakter. I zaczynają przypominać sytuację znaną od kilku miesięcy z Białorusi. Rosyjskie władze po prostu przyjęły taką samą strategię, jak Alaksandr Łukaszenka na Białorusi. Chodzi o zastraszenie niepokornych.

Władze nie biorą jednak pod uwagę, że masowe zatrzymania, przetrzymywanie w podłych warunkach i kary kilkudniowych aresztów jedynie wywołają większy opór. Te kilka tysięcy Rosjan zatrzymanych i pobitych w ostatnich dniach może byś jeszcze aktywniejsze podczas następnych protestów. Dołączyć do nich mogą oburzone przemocą rodziny, znajomi.

Niebagatelną rolę odegra sam Nawalny. Władze wyślą go wprawdzie do łagru, ale będzie pełnił rolę symbolu, twarzy protestu i będzie ośmielał swoją odwagą i poświęceniem. No i wreszcie organizacja, jaką zbudował opozycjonista: tysiące zaangażowanych ludzi, którzy będą grać istotną rolę w publikowaniu nowych materiałów w sieci i koordynacji ruchu protestu. Skazując Nawalnego Kreml uznał, że wymazał problem. Nic z tego, dziś sytuacja jest już inna. Za kratami Nawalny pozostanie problemem i ważnym czynnikiem procesów politycznych w Rosji w najbliższych miesiącach.

Prawie półtora tysiąca zatrzymanych w Rosji w czasie protestów w obronie Nawalnego

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale „Opinie”

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów