„Nie nagrywać łysiny”. Kulisy telewizyjnej pracy z Łukaszenką

Zdjęcie ilustracyjne. Człowiek zasłania obiektyw kamery państwowej telewizji ONT podczas rozprawy przeciwko dziennikarkom Biełsatu Kaciarynie Andrejewej i Darii Czulcowej. Mińsk, 9 lutego 2021 r. Zdjęcie: aw/belsat.eu

Dla białoruskich mediów rządowych najważniejszym punktem sylwestrowej ramówki jest noworoczne orędzie Alaksandra Łukaszenki. Do takich nagrań dopuszczani są tylko wybrani dziennikarze, którzy znają pisaną i niepisaną etykietę pracy z dyktatorem. Z jedną z takich osób rozmawiał Biełsat.

Michaił Maksimau to były inżynier wideo państwowej telewizji ONT, członek wąskiego grona dziennikarzy stale współpracujących z Alaksandrem Łukaszenką. Po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 roku dziennikarz rzucił pracę i musiał uciekać z kraju. Obecnie przebywa na wygnaniu w Kijowie.

Według Maksimawa, materiały poświęcone Łukaszence kręcone są nie dla szerokiej publiki, a dla “najważniejszego telewidza”.

– Przez cały czas mówili nam, że to ogromna odpowiedzialność. Ludzie pracują tam jak psy. Przy czym zarobki nie są gigantyczne. Więc dlaczego oni to robią? Dla państwowych mieszkań w jakichś Maczuliszczach [miasteczko pod Mińskiem – przyp. red.] Tam wszystko się robi z jedną myślą: czy spodoba się to władzom? Nikt nie robi programów tak, by podobały się widzom.

Łukaszenka w orędziu: „Zbudowaliśmy kraj nowoczesny i stabilny”

Nasz rozmówca tłumaczy, że dziennikarzy pracujących z Łukaszenką obowiązuje wiele zasad. Celem państwowej telewizji jest bowiem kreowanie korzystnego wizerunku przywódcy państwa, a nie pokazywanie prawdy.

– Jest kilka niuansów nagrywania Łukaszenki. Pamiętam, że jak 5-7 lat temu przyjeżdżał kontrolować żniwa, z jakiegoś powodu leciała mu krew z nosa. On bardzo nie lubił upałów. Zazwyczaj takich rzeczy nie nagrywano, a jeśli już zostały nagrane, to usuwało się je na miejscu z kamery, żeby te kadry przypadkiem nigdzie nie trafiły.

Szczególnie delikatna ma być kwestia łysiny i okularów przywódcy. Widz państwowej telewizji ma być bowiem przekonany, że Łukaszenka jest młodszy, niż w rzeczywistości.

– Wszyscy operatorzy znają kilka prostych zasad. Łukaszenki nie wolno nagrywać w okularach, w których siedzi na naradach, bo ma słaby wzrok. Absolutnie nie wolno nagrywać łysiny. Widać człowiek ma kompleksy. Od dawna jest takie polecenie: przywódca ma mieć włosy, nikt nie może wiedzieć, że od dawna jest łysy. Gdy tylko łysina trafi w kadr, trzeba takie nagranie usunąć.

Maksimau zdradził też, że słynna sprawność Łukaszenki na lodzie już dawno nie jest prawdą.

– Gdy Łukaszenka wyjeżdża na lód, trzyma się pleców bramkarza, który go ciągnie jak na sankach. Albo ochrona prowadzi go pod ręce. Ten człowiek nie może się już ruszać. To wszystko oczywiście jest potem wycinane, a pozostawia się 20-30 sekund dobrej gry.

Białoruscy hokeiści przepraszają i składają życzenia Łukaszence

Państwowa propaganda musi pokazywać Łukaszenkę jako sportowca, nawet jeśli w tym celu łamane są zasady gry.

– Zdarzają się bardzo pocieszne momenty. Na przykład trzeba pokazać, że Łukaszenka strzela bramkę, ale kadry na to nie wskazują. Pamiętam, jak zawrócili operatorów, żeby jeszcze raz nagrali strzał. To była zwykła ustawka. I nawet nie Łukaszenka strzelał, a jakiś pracownik Administracji Prezydenta (kancelarii). Na potrzeby ekranu Łukaszenka nawet w koszykówkę zagra!

Nie wszystkie obrazki pokazywane w białoruskiej telewizji państwowej są idylliczne. Przykładem jest słynna sprawa “obsranych krów”, gdy Łukaszenka postanowił zrzucić odpowiedzialność za zapaść białoruskiego rolnictwa na urzędników, którzy mieli dopuścić do zaniedbań w kołchozach.

– Urzędnicy się zjeżdżają i czekają, aż przyleci błękitny śmigłowiec. Nigdy nie wiadomo, co się stanie. Jeśli Łukaszenka będzie zadowolony, impreza szybko się skończy. Ale gdy już zacznie na kogoś krzyczeć i się nakręca, to wszyscy mogą jedynie głowy spuścić. Tak było z tymi słynnymi obsranymi krowami. Myślę, że była to próba zrzucenia na urzędników winy za to, że źle się dzieje w rolnictwie. Bo wiadomo, Łukaszenka nigdy nie jest winny. A przecież w naszych kołchozach wszystkie krowy są obsrane, tylko nigdy tego nie pokazywaliśmy. Po tej awanturze też wszystkie redakcje zaczęły wycinać nagrania z krowami. A potem przyszło polecenie z góry, że Łukaszenka zmienił zdanie i mamy jak najszybciej pokazać wszystkie brudne krowy. Pokazać, jak złych mamy urzędników, którzy nie dbają o zwierzęta. I widzowie rozumieli, że to absurd.

Rok 2022 w białoruskiej telewizji państwowej znów rozpoczęło orędzie Łukaszenki. Białoruski dyktator tym razem miał jednak konkurencję – ponad dwa razy więcej internautów wybrało przemówienie Swiatłany Cichanouskiej – liderki białoruskiej opozycji demokratycznej. Było ono też na żywo transmitowane przez Biełsat.

„Nawet w najciemniejsze dni widzę światło”. Noworoczne orędzie Swiatłany Cichanouskiej

Aryna Malinouskaja, pj/belsat.eu

Wiadomości