Manifestacja na parapecie. Absurdalny wyrok za świeczkę w oknie

Nasz czytelnik otrzymał dziś decyzję sądu, który postanowił ukarać go grzywną o równowartości 2300 złotych za zapalenie świecy w oknie. Według milicji i sądu była to nielegalna manifestacja polityczna.

Świeca w oknie jednego z ostatnich pięter bloku w Mińsku została wypatrzona przez milicjantów 12 listopada – w pierwszą rocznicę śmierci Ramana Bandarenki, aktywisty opozycji skatowanego przez funkcjonariuszy w cywilu.

10 grudnia odbył się proces sądowy, podczas którego właścicielowi mieszkania zarzucono, że “w celu publicznego wyrażenia swoich poglądów politycznych przeprowadził bez zgody władz miejskich zgromadzenie masowe – umieścił w oknie zapaloną świecę” (art. 24.23 Kodeksu Wykroczeń).

Zdjęcie ilustracyjne: osiedle mieszkaniowe w Moskwie. Autor: Vladimir Varfolomeev / Flickr, CC BY-NC 2.0

Mężczyzna nie przyznał się do winy i usiłował wytłumaczyć, że nie prowadził na parapecie swojego okna “zgromadzenia masowego”. Jednak sąd uwierzył w zeznania świadka – milicjanta w kominiarce, który odpowiadał przez łącze wideo.

Milicja nie przeszukała mieszkania, a jedynym dowodem popełnienia wykroczenia było zdjęcie wykonane przez milicjanta telefonem. Na prośbę Biełsatu skazany wykonał podobne zdjęcie swojego bloku z zapaloną w oknie świeczką – rozpoznanie źródła światła na fotografii takiej jakości okazało się niemożliwe.

Sąd uznał za okoliczność łagodzącą fakt, że mieszkaniec Mińska nie był wcześniej karany oraz, że wychowuje małe dziecko. Stwierdził też niewielką społeczną szkodliwość czynu. W związku z tym mężczyzna zapłaci 1450 rubli białoruskich (2300 złotych) grzywny – co jest połową maksymalnej kary za to wykroczenie.

Skazany nie będzie składał skargi apelacyjnej.

– Na komisariacie dali mi do zrozumienia, że nie mam szans na wygraną i mogę tylko pogorszyć sprawę – powiedział nam mieszkaniec Mińska.

Za zapalenie w oknie świecy 12 listopada skazana została także Natalla Kapyćka – pracownicę naukową Białoruskiej Akademii Nauk ukarano 5 dniami aresztu. Jej mężowi wyjaśniono, że “tego wieczora milicjanci jeździli i fotografowali wszystkie okna ze świeczkami”.

Trafiła do aresztu. Za zapaloną prawie miesiąc temu świecę w oknie

aa,pj/belsat.eu

Wiadomości