Igor Bancer trafił do karceru

Grodzieński muzyk, aktywista miejski i były działacz Związku Polaków na Białorusi Igor Bancer kilka dni temu wrócił z kolonii karnej do półzamkniętego „zakładu poprawczego”, gdzie odbywa karę robót przymusowych. Półtoramiesięczna wysyłka do kolonii karnej była karą za łamanie regulaminu.

Według osadzonego zarzuty łamania regulaminu były jedynie formą presji, by zmusić go do podpisania listu z prośbą o ułaskawienie do Łukaszenki.

Tym razem więzienne władze także zarzuciły mu, że rzekomo przespał dzwonek pobudki, choć na drugim piętrze w hotelu robotniczym, w którym mieszka po postu go nie słychać. Drugim naruszeniem, według administracji, była odmowa przeprowadzki do pokoju, w którym zamieszkiwali więźniowie z tzw. statusem „opuszczonych”, czyli najniższym w więziennej hierarchii. Kontakt z nimi oznaczałby dla więźnia narażenie się na szykany ze strony innych więźniów.

W dniu przeniesienia go do karceru u Igora Bancera zdiagnozowano gorączkę, a lekarz wypisał mu zaświadczenie o niezdolności do pracy. Jednak pół godziny później nie, zważając na stan zdrowia, więzień trafił do izolatki, w których panują gorsze warunki niż w reszcie zakładu.

Przed wysłaniem do kolonii karnej grodzieński muzyk spędził w karcerze 40 dni, z czego połowę czasu głodując.

Igor Bancer: Pojadę do kolonii karnej. Sąd to tylko formalność WYWIAD

***

Igor Bancer ma 41 lat. Jest grodzieńskim muzykiem punkowym, aktywistą miejskim, anarchistą i antyfaszystą. W przeszłości pełnił funkcję rzecznika prasowego Związku Polaków na Białorusi. Prywatnie jest mężem Andżeliki Orechwo, przewodniczącej Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi. Mają dwójkę małych dzieci.

Na 1,5 roku prac poprawczych został skazany za performance uliczny – taniec bez spodni przed radiowozem milicji po sfałszowanych wyborach prezydenckich. Jeszcze w areszcie śledczym, domagając się prawa do uczciwego wyroku, punkowiec przez 16 dni prowadził ostry protest głodowy, w którego czasie powstrzymywał się od jedzenia i picia. Białoruskie organizacje obrony praw człowieka uznały go za więźnia politycznego.

jb/ belsat.eu

Wiadomości