Zaginął szef Białoruskiego Domu na Ukrainie. Nie wrócił z porannej przebieżki

Koledzy działacza twierdzą, że Wital Szyszou był wcześniej śledzony.

Wital Szyszou. Zdj. beldomua / Telegram

Szyszou zaginął dziś rano. Najprawdopodobniej wybrał się na codzienną, poranną przebieżkę, o czym świadczy fakt, że w domu nie znaleziono jego stroju sportowego. Znajomi zwrócili też uwagę, że z telefonu aktywisty wykonano kilka „głuchych” połączeń. Potem w ogóle urwał się z nim kontakt.

– Przeczesaliśmy okolicę, w której zwykle biegał, ale nie natrafiliśmy na żadne ślady Witala. Policja została powiadomiona. Na miejsce przyjechał kynolog, trwają poszukiwania – poinformowano w kanale w Telegramie organizacji.

Znajomi Szyszowa powiedzieli też dziennikarzom Biełsatu, że wcześniej był on śledzony podczas swoich porannych treningów. Przypominają sobie też, że do jego i jego dziewczyny podchodzili swego czasu „podejrzani ludzie”, którzy próbowali ich zagadywać.

Porywacze z Mińska czują się bezkarni

Jak informowało na początku tego roku Radio Swaboda, zgodnie z dokumentami złożonymi w Ministerstwie Sprawiedliwości Ukrainy Wital Szyszou jest założycielem zarejestrowanej tam organizacji społecznej o nazwie Białoruski Dom na Ukrainie. Dziennikarze Swabody podkreślali jednak, że struktura ta od samego początku była powiązana z Siarhiejem Karotkich – Białorusinem, który walczył w Donbasie w szeregach batalionu ochotniczego Azow, a następnie otrzymał obywatelstwo Ukrainy.

Na Ukrainie działa jeszcze kilka innych organizacji o tej samej lub bardzo nazwie, ale zarządzanych przez różne środowiska. Centrum Antykryzysowe Białoruski Dom, Fundacja Dobroczynna Białoruski Dom na Ukrainie oraz nieformalna inicjatywa społeczna Białoruski Dom na Ukrainie.

Lwów: „kryzysowa” szkoła języka białoruskiego

cez/belsat.eu

Wiadomości