Sprawa Cimanouskiej: MKOl nie wyklucza sankcji wobec Mińska. Polska oferuje pomoc

Lekkoatletka Kryscina Cimanouskaja obawia się powrotu na Białoruś. Po tym, jak skrytykowała działania białoruskich urzędników sportowych, miała być w weekend odesłana do Mińska.

Rzecznik Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) Mark Adams powiedział, że Kryscina Cimanouskaja spędziła noc w hotelu w pobliżu tokijskiego lotniska i nie grozi jej niebezpieczeństwo. Przedstawiciele MKOl są z nią w kontakcie i będą wspólnie pracować nad znalezieniem wyjścia z sytuacji.

Białoruska lekkoatletka broni się przed odesłaniem z Tokio do kraju. Wcześniej krytykowała władze i działaczy

24-letnia Kryscina Cimanouskaja, wbrew pierwotnym planom, miała wystartować w sztafecie 4 x 400m zamiast jednej ze swoich koleżanek, która została zdyskwalifikowana za to, że nie przeszła wszystkich prób antydopingowych z powodu błędów białoruskich urzędników sportowych. Lekkoatletka publicznie skrytykowała tę sytuację, jednak później oświadczyła, że jest gotowa startować w sztafecie, choć nie spodobał się jej sposób załatwienia tej sprawy. Było jednak za późno. Przedstawiciele białoruskiego Komitetu Olimpijskiego powiedzieli jej, że ma natychmiast wracać do domu. Grozili jej też konsekwencjami jeśli wystartuje na swoim dystansie 200 metrów. Miałaby zostać usunięta z reprezentacji, a nawet stracić pracę.

Białoruś traci kolejne mistrzostwa

Mark Adams podkreślił, że w sytuacji musi się zorientować sam MKOl.

– Padło wiele oskarżeń i one cały czas padają, dlatego najpierw musimy zrozumieć, co się dzieje, musimy mieć pełny obraz sytuacji – dodał.

Przypomniał, że MKOl dotąd wprowadził znaczne ograniczenia wobec przedstawicieli Mińska: wyżsi rangą państwowi urzędnicy nie mogą być na igrzyskach i odwołano zawody na Białorusi. Przy czym nie ograniczono występów białoruskich sportowców w Tokio. Portal Zerkało (dawne Tut.by) przypomina, że MKOl wstrzymał też finansowanie białoruskiego komitetu olimpijskiego. Na jego czele do lutego stał Alaksandr Łukaszenka, a później wyznaczył na to stanowisko swojego syna Wiktara.

– Jeśli trzeba i sytuacja się zmieni, wprowadzimy inne rozwiązania – dodał Mark Adams.

Na razie strona białoruska ma złożyć do MKOl wyjaśnienia.

Tymczasem Polska i Czechy zadeklarowały, że przyjmą Kryscinę Cimanouską. O deklaracji Warszawy napisał na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

Wcześniej oficjalnie poinformował o tym minister spraw zagranicznych Czech Jakub Kulhanek.

pp/belsat.eu wg Zerkało

Wiadomości