Nowe i stare wyzwania prezydenta Zełenskiego

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Jutrzejsza wizyta prezydenta Ukrainy w Polsce odbędzie w szczególnym momencie. Wszystkie problemy międzynarodowe i wewnętrzne Ukrainy skumulowały się tak bardzo, że Zełenski dłużej nie może grać na czas i musi budować koalicję wsparcia.

Ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski przyjeżdża do Warszawy po najcięższym miesiącu swoich niemal dwuletnich rządów. W kwietniu Rosja urządziła pokaz siły militarnej, koncentrując znaczne ilości wojska wzdłuż wschodnich i południowych granic Ukrainy. W jeszcze większym stopniu Kreml eskalował napięcie i za pomocą rzekomych przecieków, filmików nagranych przez niby-przypadkowe osoby, czy zdjęć, sugerował, że w stronę Ukrainy zmierzają większe ilości wojska niż miało to miejsce w rzeczywistości. Równocześnie oficjalnie Moskwa twierdziła: spokojnie, to tylko ćwiczenia. Światowe media pisały o wiszącej na włosku wojnie.

Władze w Kijowie wytrzymały tę presję. Zełenski doskonale zdaje sobie jednak sprawę, że sprawa nie jest wcale załatwiona.

NATO: Rosja wycofuje swoje wojska w odpowiednim momencie

Mimo równie pokazowego odwrotu rosyjskich wojsk, w rzeczywistości znaczne siły nadal pozostają w operacyjnym pobliżu granicy Ukrainy, bo taki jest sens rozbudowy rosyjskiego potencjału wojskowego Południowego Okręgu Wojskowego. Wywieranie presji na Ukrainę, kolejne medialne i interentowe „wojny na włosku” staną się stałym elementem rosyjskiej agresji hybrydowej.

Cel rosyjskiej presji jest oczywisty. Wymuszenie na Kijowie nowych negocjacji w sprawie Donbasu, ale również stworzenie z problemu wschodniej Ukrainy karty przetargowej w forsowaniu budowy gazociągu Nord Stream 2, a potencjalnie także wyjścia Rosji z międzynarodowej izolacji. Kremlowi spieszy się. Zanim administracja Joe Bidena okrzepnie i zacznie wdrażać politykę wobec Ukrainy i NS2. Zanim Europa wyjdzie z pandemicznego kryzysu. I zanim na Ukrainie nie dojdzie do nowej politycznej awantury, przesilenia i wizji nowych wyborów przedterminowych.

Czas dojrzałości

W ubiegłym tygodniu dwaj, znani z tego typu „numerów” rosyjscy dowcipnisie: Władimir Kuzniecow (pseudonim Wowan) i Aleksiej Stolarow (aka Leksus) znowu obrali sobie Ukrainę za cel swoich żartów. Podając się za ważnych aktywistów rosyjskiego, opozycyjnego ruchu Aleksieja Nawalnego organizowali internetową konferencję z politykami rządzącej na Ukrainie partii Sługa Narodu. Wziął w niej udział m.in. Ołeksandr Kornijenko, czyli szef partii.

Ukraińscy politycy tylko początkowo dali się nabrać, wdając się w dziwne rozmowy o Krymie: czy rosyjska opozycja powinna popierać aneksję. Konferencja zeszła jednak na mało wybredne żarty z Krymu. Wtedy prawie wszyscy parlamentarzyści z Kijowa wyłączyli się. A jednak sprawa i tak stała się na Ukrainie przyczyną kolejnych rozważań, czy ekipa prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jest poważna i profesjonalna.

Niedojrzałość, to najczęstszy zarzut formowany przez oponentów krytyków Zełenskiego. Określenie „komik” w ich ustach jest tym łagodniejszym. Tyle, że Zełenski dawno wyszedł już z roli komika. Dwa lata prezydentury i prawie jej półmetek, to czas, kiedy Zełenski z amatora i kogoś spoza politycznego establishmentu stał się graczem.

I to nawet mimo faktu, że czasem zdarzają mu się tak wydawałoby się naiwne posunięcia i wpisujące się w nadmierne przywiązywanie wagi do efektów PR-owych, jak np. wezwanie Putina do negocjacji na Donbasie. Ostatnio ukraiński prezydent zmienił zdanie i powiedział, że idealnym miejscem do negocjacji byłby Watykan. PR i krótkotrwałe efekty wizerunkowe są jednak stałym elementem nie tylko w ukraińskiej polityce. Zełenski przyzwyczaił Ukraińców świat do nadmiaru efekciarstwa.

Prezydent Ukrainy: wszystko zmierza ku temu, że moje spotkanie z Putinem dojdzie do skutku

Jednak za jego kulisami toczy się prawdziwa, twarda polityka. Mimo wydawałoby się komfortowej sytuacji Zełenski nie ma wcale łatwo. W teorii ma większość swojej partii w Radzie Najwyższej (ukraiński parlament) i rząd. W praktyce ostatnie dwa lata to czas balansowania między frakcjami w Słudze Narodu, nieustannego układania się i awantur z ministrami i deputowanymi. Ostatnio doszło do zmiany ministra energetyki, a obecnie toczy się awantura, bo część deputowanych Sługi chce dymisji Sierhija Marczenki, ministra finansów.

Przyczyną napięć było odwołanie szefa państwowego koncernu energetycznego Naftohaz, Andrija Kobolewa. A jednak spiker (marszałek) parlamentu Dmytro Razumkow wykluczył możliwość przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Sam Razumkow był nie raz podejrzewany o chęć utworzenia swojej partii i rozbicia Sługi Narodu. A jednak targany konfliktami parlament i rząd trwają. Kijowski establishment polityczny bardzo długo żył nadzieją, że zaraz, za chwilę władza Zełenskiego się rozpadnie i będą nowe wybory. Że za dużo tam konfliktów i sprzecznych interesów, że nie udało się zbudować monolitu.

USA i UE zaniepokojone zmianami w ukraińskim Naftohazie

W rzeczywistości Zełenski lepszego parlamentu mieć nie będzie. Obecne sondaże dają jego partii pierwsze miejsce i ponad 20 proc. poparcie. Te same sondaże mówią, że gdyby dziś doszło do wyborów, Rada Najwyższa byłaby bardziej rozdrobniona, a Sługa Narodu na samodzielne rządy raczej by nie mógł liczyć. Pomijając już fakt, że wybory uaktywniłyby pewnie siły odśrodkowe w partii prezydenta.

Ta wizja plus siła inercji taktycznych sojuszy powoduje, że władza Zełenskiego i jego partii trwa. Nie jest ani silniejsza, od np. poprzednika Petra Poroszenki, ani też słabsza. Poroszenko również musiał się układać i stale dmuchać i chuchać na kruchą koalicję i meandrować między koteriami oligarchicznychmi i frakcjami.

Zełenski stanął jednak wobec poważniejszego zagrożenia. Zewnętrznego. Kiedy wygrał wybory w 2019 r. obiecał pokój w Donbasie. Przez pewien czas udało się (np. dzięki wymianie jeńców) stwarzać wrażenie, że w tę stronę zmierza. Również ze strony Rosji wyraźne było wyczekiwanie. Jednak z czasem wyczekiwanie zamieniło się w rozdrażnienie.

Pod presją

W wywiadzie z 28 kwietnia dla znanego propagandysty Dmitrija Kisielowa, Siergiej Ławrow, szef rosyjskiej dyplomacji sporo mówił o Ukrainie i Zełenskim. Przyznał np., że niedawno oglądał film komediowy pt. „Sługa narodu”, z Zełenskim w roli głównej (nakręcony przed prezydenturą). Ławrow powiedział, że bohater filmu bardziej mu się podobał, niż prawdziwy Zełenski-prezydent. Zełenski grający prezydenta był bardziej skory do kompromisu, niż Zełenski-przywódca państwa.

Kreml: Putin chce rozmawiać z Zełenskim tylko o stosunkach Moskwy i Kijowa

Ławrow w wywiadzie dał upust irytacji. Powtórzył, że Rosja chce, by Zełenski rozmawiał z liderami donieckich separatystów, by Kijów wpisał specjalnych status Donbasu do konstytucji, zgodził się na wybory, a dopiero potem nastąpiło przekazanie kontroli nad granicą z Rosją (od strony tzw. DRL i ŁRL). Faktycznie oznaczałoby to uznanie stanu umiejscowionego w państwie ukraińskim autonomicznego tworu pod rosyjską kontrolą.

Dla Kijowa są to warunki nie do przyjęcia. Zełenski dobrze wie, że po dwóch latach opierania się rosyjskiej presji, nie da się dłużej grać na czas. Bo Rosjanie sięgnęli po eskalację gróźb militarnych. I o ile kryzys kwietniowy udało się na razie zażegnać, to nie ma żadnych gwarancji, że sytuacja się nie powtórzy. Rosjanie nie wycofali np. większości zwiezionego w kwietniu sprzętu z rejonu Woroneża i innych miejsc. Twierdzą, że pozostawili go, bo przyda się na ćwiczenia Zapad 2021. To oznacza jedynie, że będą grać dalej kartą wojskową.

Sekretarz stanu USA uda się na Ukrainę na znak poparcia dla Kijowa

Ukraiński prezydent również wykonał kilka ważnych ruchów. Takich, jak uderzenie w interesy prorosyjskiego oligarchy i magnata medialnego Wiktora Medwedczuka. To osłabi na jakiś czas politycznie środowiska prorosyjskie. I nieco przykryje formowane (zwłaszcza przez opozycję Petra Poroszenki) oskarżenia o uległość prezydenta wobec Moskwy. Ukraińska dyplomacja wysyła również sygnały, że chce reformy negocjacji w formacie normandzkim. Rozszerzenia go o USA, Wielką Brytanię i Kanadę. A także chce poważnych rozmów o członkostwie Ukrainy w NATO.

To agenda oczekiwań wobec Waszyngtonu i szerzej, Zachodu, który wsparł Kijów podczas ostatniego kryzysu z rosyjskimi przerzutami wojsk. W Kijowie był w krytycznym momencie szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau.

„Niepodległa i bezpieczna Ukraina jest niezbywalną częścią Europy”. Minister Rau podsumował wizytę w Kijowie

Teraz jednak przyjdzie czas na wypracowanie nowego formatu rozmów o Donbasie, oraz polityki bezpieczeństwa dla Ukrainy. Rosja bardzo chce potraktować te sprawy transakcyjnie, łącząc z innymi, ważnymi dla niej kwestiami: rozmieszczeniem systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych w Europie Środkowej, zaangażowaniem NATO w naszej części Europy i NordStream 2.

Celem Zełenskiego jest pozyskanie jak najsilniejszego wsparcia dla Kijowa, żeby nie dopuścić do targów bezpieczeństwem Ukrainy. Wizyta w Warszawie 3 maja będzie ważnym elementem w tej rozgrywce.

Na 3 maja – wizyta czworga prezydentów w Warszawie

Michał Kacewicz/belsat.eu

inne teksty autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów