Lider „Wiasny”: mniejszość polska jest represjonowana za sprzeciw wobec reżimu

Aleś Bielacki, prezes białoruskiego centrum obrony praw człowieka “Wiasna” nazwał łamanie praw polskiej mniejszości narodowej przez reżim Alaksandra Łukaszenki jednym z problemów, który wywołuje największy protest białoruskich obrońców praw człowieka.

Aleś Bielacki, prezes “Wiasny” i były więzień polityczny. Zdjęcie: belsat.eu

Prezes Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys oraz członkowie władz organizacji Andrzej Poczobut, Irana Biernacka i Maria Tuszkowska od ponad tygodnia przebywają w areszcie śledczym w Mińsku. Wczoraj i dziś Prokuratura Generalna przedstawiła im zarzuty.

Polscy działacze są podejrzanymi w sprawie karnej z art. 130.3 Kodeksu Karnego. Mówi on o “świadomych, grupowych działaniach mających na celu rozbudzenie wrogości narodowej i religijnej oraz wrogości na podstawie przynależności narodowej, religijnej, językowej i innej społecznej, a także rehabilitację nazizmu”.

Wszyscy uwięzieni działacze ZPB z formalnymi zarzutami

Lider białoruskiego ruchu obrony praw człowieka Aleś Bielacki nazwał działania władz represjami wymierzonymi w polską mniejszość narodową na Białorusi. Według działacza, przyczyną prześladowań jest stanowisko Polski wobec reżimu Alaksandra Łukaszenki.

– Przez ostatnie 27 lat Polacy konsekwentnie popierali ruch demokratyczny na Białorusi. Dla nas, dla Białorusinów, to wsparcie było zawsze bardzo ważne – podkreślił Bielacki.

Lider “Wiasny” wymienił najważniejsze dla rozwoju demokracji na Białorusi działania państwa polskiego.

– Wystarczy wspomnieć o nadających z Polski mediach, które pracują dla Białorusinów i które tworzą Białorusini. To także wsparcie dla studentów wyrzuconych z białoruskich uczelni. Tysiące studentów wykształciły się w Polsce bezpłatnie i ze stypendiami.

Bielacki wspomniał także o ofiarach białoruskiej milicji leczonych i rehabilitowanych w Polsce oraz ostrej reakcji Warszawy na łamanie przez reżim w Mińsku praw człowieka i zasad demokracji.

– Naturalnie, nie podoba się to białoruskiej juncie, która od de facto przegranych wyborów trzyma się władzy nielegalnymi metodami. Władze Białorusi uznają takie stanowisko państwa polskiego za bezpośrednie zagrożenie dla siebie. W związku z tym reagują wrogo i bardzo ostro – podkreśla obrońca praw człowieka.

Areszt Waładarka, w którym przebywają polscy działacze: na kolację „mogiła”, z głośników Łukaszenka

Dodaje on, że polska mniejszość na Białorusi głośno opowiadała się za sprawiedliwym sądownictwem i przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim, co wpłynęło na prześladowanie jej liderów.

– Te uderzenia są podłe. W każdym państwie mniejszości narodowe wymagają szczególnej uwagi i ochrony. A działania władz Białorusi wobec Polaków poważnie łamią prawa mniejszości narodowej – podkreślił obrońca praw człowieka.

Białoruskie organizacje obrony praw człowieka uznały już aresztowanych działaczy Związku Polaków na Białorusi za więźniów politycznych. Domagają się ich uwolnienia i zakończenia represji wymierzonych w polską mniejszość narodową.

– Bez względu na ogólną katastrofalną sytuację humanitarną na Białorusi, łamanie praw polskiej mniejszości narodowej wywołuje największy protest białoruskiego ruchu obrony praw człowieka – podkreślił Aleś Bielacki.

Działacze ZPB – więźniami politycznymi. Wspólna decyzja białoruskich obrońców praw człowieka

ad,pj/belsat.eu

Wiadomości