Łukaszenka o śmierci funkcjonariusza KGB: nie wybaczymy, w areszcie są miejsca

Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że „nie wybaczy” śmierci funkcjonariusza KGB, który zginął w strzelaninie podczas nalotu w Mińsku. Zapowiedział ukaranie autorów negatywnych komentarzy zamieszczanych w tej sprawie w internecie. Jak podaje Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna, zatrzymano dotąd ponad 80 osób.

– Śmierci tego chłopaka nie wybaczymy – powiedział Łukaszenka.

Dziś w Mińsku odbywa się pogrzeb funkcjonariusza, który – według wersji podanej przez władze – został zabity przez informatyka Andreja Zelcera podczas szturmu na mieszkanie tego ostatniego w stolicy Białorusi.

Białoruski generał chce za śmierć kagiebisty “zatłuc” 20-100 osób

Samego Zelcera, którego władze i media państwowe nazywają „terrorystą”, funkcjonariusze mieli zastrzelić w odpowiedzi na jego atak.

Białoruski lider zapowiedział, że ukarani zostaną autorzy negatywnych komentarzy w internecie. „Akrescina (owiany złą sławą areszt w Mińsku ) jest wolne” – wskazał Łukaszenka.

– Jeśli oni myślą, że ich nie znajdziemy, to się mylą – dodał.

W ostatnich dniach w związku ze śmiercią pracownika KGB zatrzymano ponad 80 osób, które miały rzekomo w sieciach społecznościowych wyrażać się negatywnie o zabitym. Wobec zatrzymanych wszczynane są postępowania z artykułów, dotyczących „zniewagi funkcjonariusza państwowego” i „podżegania do nienawiści”. Władze umieszczają filmiki osób wyglądających na ofiary tortur w czasie przesłuchań, które przestraszonym głosem proszą o przebaczenie za swoje działania.

Władze poinformowały, że we wtorek podczas szturmu na mieszkanie, który przeprowadzono w ramach „sprawdzania adresów możliwego przebywania osób związanych z terroryzmem”, znajdujący się w nim mężczyzna użył strzelby myśliwskiej i śmiertelnie ranił funkcjonariusza KGB. On sam został następnie zabity.

Media niezależne zachowują ostrożność wobec podanej przez władze wersji zdarzenia, zwracając uwagę na to, że na podstawie ujawnionego przez prorządowe media społecznościowe nagrania wideo nie można zweryfikować, kto i w jakiej kolejności strzelał ani jak dokładnie przebiegały wydarzenia.

jb/ belsat.eu

Wiadomości