Obława augustowska – zbrodnia ukrywana w białoruskich archiwach INTERMARIUM

Obława augustowska NKWD była największym ludobójstwem w powojennej Europie do czasu konfliktu bałkańskiego. W Narodowym Dniu Pamięci “Żołnierzy Wyklętych” przedstawiamy odcinek programu Intermarium o operacji wojskowej, która miała zlikwidować antysowieckie podziemie na pograniczu polsko-litewsko-białoruskim.

Gośćmi Pawła Mażejki są białoruski historyk, badacz represji stalinowskich Zmicier Drozd i doktor historii Łukasz Adamski, wicedyrektor Polsko-Rosyjskiego Centrum Dialogu i Porozumienia.

12 lipca 1945 roku na obszarach Puszczy Augustowskiej rozpoczęła się czekistowska operacja wojskowa, której celem była likwidacja podziemia antysowieckiego. Szeroko zakrojoną akcję, która później otrzymała nazwę obławy augustowskiej, prowadziło ponad 40 tysięcy żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej, a także dywizje NKWD i SMIERSZ.

Terytorialnie obejmowała ona ziemie współczesnej Polski, Litwy i Białorusi. Jej wschodnia rubież opierała się o rzekę Niemen. We współczesnej polskiej historiografii to wydarzenie nazywane jest „drugim albo małym Katyniem”. Niezależnie od jego zasięgu, do końca lat osiemdziesiątych XX wieku praktycznie nic nie było o nim wiadomo, a i teraz szczegóły operacji pozostają tajemnicą.

– Badania na Białorusi tematów powojennych są dla historyków nieosiągalne, ponieważ nasze archiwa są zamknięte – mówi Zmicier Drozd. – Białoruskie prawo zakłada, że przez 75 lat obowiązuje tajemnica życia prywatnego. Możemy szukać czegoś w archiwach Litwy, w archiwach Polski, Rosji, Ukrainy. Jednak archiwum KGB jest po prostu zamknięte. Wszystko, co dotyczy operacji wojskowych, represji ludności – nie spotykałem w dostępnych archiwach…

W wyniku II wojny światowej Polska częściowo straciła swoją państwowość. Ale w latach 1939 – 1945 walka o jej niepodległość nie ustawała. Podziemie prowadziło walkę na dwóch frontach – tak z Niemcami, jak i Sowietami. Niezależnie od klęski akcji “Burza”, upadku powstania warszawskiego i oficjalnego rozbrojenia Armii Krajowej, w styczniu 1945 roku jej struktury zachowały się w wielu miejscach i kontynuowały swoja działalność.

Taki obraz obserwowano także na pograniczu polsko-litewsko-białoruskim. Poczynając od wiosny 1945 roku podziemie antysowieckie kontrolowało znaczne obszary na obu brzegach Niemna.

– Lasy augustowskie stały się ogniskiem oporu już w roku 1939 – mówi Zmicier Drozd. – Mam książkę “Zidentyfikowani przez sieć informacyjną”, w której jest opisane, jak wojska sowieckie atakują oddziały rozbitej armii polskiej ukrywające się w lasach augustowskich w 1940 roku. Jeszcze przed „Wielką Wojną Ojczyźnianą” znajdowano tam kryjówki z bronią – karabiny maszynowe, wielką ilość karabinów i pistoletów, nawet artylerię.

„Wojna wszystkich ze wszystkimi”. Partyzanci na Białorusi INTERMARIUM

W roku 1946 głównym zadaniem polskiego podziemia była walka przeciwko wprowadzaniu nowych władz. W tym celu oddziały zbrojne napadały na posterunki milicyjne i urzędy. Stosowano także taktykę terroru indywidualnego przeciwko przysłanym i miejscowym aktywistom komunistycznym. W swojej działalności partyzanci i działacze podziemia opierali się na wsparciu ludności. Znaczące sukcesy przeciwko sowietyzacji regionu stały się podstawą szerokiej operacji przeciwko nim ze strony sowieckich sił bezpieki.

W celu likwidacji „dywersyjnych band” AK, a także Litewskiej Armii Wyzwoleńczej i „leśnych braci” sowieckie wojska otoczyły obszary koło 3,5 tysiąca kilometrów kwadratowych. Podczas przeczesywania terenu skrupulatnie sprawdzano lasy i pola, domy i zabudowania gospodarcze. Niszczono jakiekolwiek ślady konspiracji, kryjówki, radiostacje, magazyny broni.

– Obława trwała tydzień. Jak ona wglądała? Na tym obszarze było kilka tysięcy sowieckich żołnierzy. Gdy przeszukiwali las, znajdowali się w odległości 6 – 8 metrów od siebie. Praktycznie przeczesali cały las i złapali bardzo dużo przypadkowych osób. Stąd też taka liczba zatrzymanych – 7 tysięcy. Po 19 lipca 1945 roku obława została zakończona. Szef SMIERSZ poprosił Moskwę zezwolenia na rozstrzelania – mówi Łukasz Adamski.

Rok temu zmarł kapitan Jakowczyk. Czym żołnierz AK „zasłużył sobie” na 21 lat sowieckich łagrów?

 

Podczas obławy dochodziło do starć zbrojnych, ale najwięcej ofiar było wśród ludności cywilnej. Sowieci zorganizowali tak zwane obozy filtracyjne, gdzie stalinowskimi metodami zmuszano ludzi do przyznanie się do działalności podziemnej. Nie wszyscy, którzy tam trafili, wyszli na wolność. Do dziś nie wiadomo, co stało się z 592 osobami, które zaginęli bez wieści. Badacze twierdzą, że miejscem masowych rozstrzelań stały się tereny nieopodal wsi Kalety w rejonie grodzieńskim.

Nie wiemy, ilu wśród zabitych było ludzi z ruchu oporu, a ilu było tych, którzy po prostu żyli w tej puszczy. […] Ze wspomnień i relacji miejscowych wiemy, że więźniarki jechały w kierunku leśniczówki Kalety, która teraz jest na terytorium Białorusi. Jak mówili świadkowie, te “waranki” wracały puste. Najbardziej wiarygodna zdaje się być hipoteza, że zatrzymani ludzie zostali rozstrzelani w pasie graniczny albo bardzo blisko do niego i tam pochowani – mówi Łukasz Adamski. – Polskie instytucje, takie jak IPN od kilku lat próbują zlokalizować miejsce zabójstwa i kilka potencjalnych lokalizacji na terytorium Polski zostało już wykluczonych. Ze zdjęć satelitarnych wynika, że właśnie tam jest takie ukształtowanie terenu, które pozwala uważać, że to są rowy z ciałami pogrzebanych.

Zbrodnia katyńska to też białoruska tragedia. Wywiad z dr Mielnikawem

Do dziś nie wiadomo, dlaczego władze sowieckie zdecydowały się na operację zakrojoną na tak szeroką skalę.

– Mnie i profesorom Grzegorzowi Motyce i Gzegorzowi Hryciukowi wydaje się, że najbardziej wiarygodnym argumentem tej decyzji – masowej likwidacji miejscowej ludności – był strach Stalina, że niezależnie od uspokajania państw zachodnich, kolejna wojna, trzecia światowa, jednak wybuchnie – mówi Łukasz Adamski. – I paranoicznym mózgu Stalina mogła się pojawić wersja, że na pograniczu polsko-litewsko-białoruskim istnieje ogromny kompleks leśny, w którym działa partyzantka, więc należy usunąć ryzyko. Stalin uważał, że w wyniku kolejnej wojny, już sowiecko-zachodniej, podziemie będzie walczyć na tyłach Armii Czerwonej.

Obszar objęty obławą po białoruskiej stronie granicy nie został nigdy zbadany archeologicznie. Doktor Adamski zwraca w tym miejscu uwagę na dwa aspekty. Pierwszy: mowa o granicy kontrolowanej przez KGB Białorusi. I to KGB musi wydać zezwolenie na wykopaliska w poszukiwaniu ofiar swojego poprzednika, NKWD. Po drugie: odnalezienie szczątek oznaczałoby problem dla białoruskich władz w stosunkach z Rosją, “ponieważ Rosja jest jednoznacznie przeciwna ujawniania takich przestępstw, które będą dodatkowym obciążeniem i tak koszmarnej listy mordów uczynionych przez Związek Sowiecki”.

– Problem w tym, że to jest strefa przygraniczna. Wiemy, że jest pod Mińskiem takie miejsce jak Kuropaty. Wiem, że ze stroną polską były prowadzone rozmowy, żeby nawet bez ekshumacji przeprowadzić sondowanie gleby, zastosować współczesne georadary. Technologia pozwala zrobić takie badania bez wykopalisk. Nawet tu w Kuropatach nie wydano pozwolenia na takie powierzchniowe badania – mówi Zmicier Drozd. – Nasze państwo niedawno świętowało stulecie NKWD i Łukaszenka stwierdził, że “nie ma się czego wstydzić, takie były czasy”. Nikt nie zmusza Białorusi, aby brała na siebie odpowiedzialność za sowieckie zbrodnie. Ale ma się wrażenie, że nasza władza bierze ją na siebie dobrowolnie. Dlatego wszystko to, co mogłoby naruszyć autorytet KGB, władzy sowieckiej, partii komunistycznej, przechodzi bardzo ciężko.

Kuropaty – droga sumienia

Obława augustowska była największą, ale nie jedyną podobną czekistowską operacją wojskową przeciwko antysowieckiemu podziemiu w ZSRR. Z wyliczeń białoruskich historyków wynika, że w latach 1944 – 1946 NKWD przeprowadziło na Białorusi 4 596 operacji przeciwko podziemiu ukraińskiemu, polskiemu i białoruskiemu. Tylko w roku 1946 zabito 3 766 osób, aresztowano 19 050 osób. Obławy podobne do augustowskiej organizowano też w innych regionach Białorusi, Litwy i Ukrainy.

Wybrane odcinki programu”Intermarium” są dostępne w języku polskim na kanale YouTube Biełsat po polsku. Wszystkie odcinki w języku białoruskim znajdziecie na YouTube Belsat Historyja.

pj/belsat.eu

Wiadomości