Aleś Kirkiewicz Wejsznoria to Noworosja na opak


Gierki z Wejsznorią, Litwanią, Etwiazią i innymi „narniami” dla prawdziwych Białorusinów są wcale nie śmieszne. Po 2013 roku są raczej niebezpieczne.

Według fabuły rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad-2017, bezpośrednim przeciwnikiem połączonych rosyjsko-białoruskich sił ma być mityczna Wejsznoria, która rozciąga się wstęgu, niczym Naddniestrze, wzdłuż polsko-litewskiej granicy. To region prawdziwych katolików, odłamek historycznej Wileńszczyzny, który w 1994 roku głosował za Zianonem Pazniakiem.

Zobacz: Razem z Rosją przeciwko Wejsznorii, Wesbarii i Lubenii. Czyli komu?

Według rosyjskich strategów – jest to też „białoruska Galicja”, enklawa „litwino-banderowców”, próba geograficznego ulokowania wroga, według metodologii wykorzystanej na Ukrainie.

I wcale nie dziwi to, że Rosjanie i ich białoruscy koledzy w pagonach do dziś myślą kategoriami z lat 40. i 50. ubiegłego wieku.

Dziwi co innego, a mianowicie, to z jakim optymizmem pomysł ten przyjęli nasi „niepodległościowcy” i „hura-patrioci”. Mówią, a czemu by nie? Są i paszporty nowowymyślonej republiki, i wirtualne MSZ, i dziesiątki memów, i projekty naszywek, i magnesy… Niech żyje Wejsznoria!

Zobacz: “Nie będziemy bombardować Mińska” oświadczyło MSZ zmyślonej Wejsznorii VIDEO PL

Można to wytłumaczyć dość prosto: ludzie są już tak zmęczeni tym wszystkim, co dzieje się u nas przez ostatnie 20 lat, że gotowi są poprzeć każdą nową opcję, choćby i wejsznorską.

Śmiech śmiechem, a w grodzieńskich pubach słuchać już było toasty za Wejsznorię, jako marzenie być sobą, bliżej Zachodu i dalej od Moskwy.

Co więcej, podobna opcja to dobrowolne wpuszczenie złodzieja do swojego domu, pozwalając przepiłować matkę na dwie części – ta dla was, a ta dla nas. Brutalne porównanie, zgadzam się. Ale jeżeli za matkę uważamy Białoruś, niepodzielną i niezależną, to co tu nie pasuje?.. „Bierz piłę, niech żyje Wejsznoria!”.

 

 

Ktoś może zaprzeczać, mówiąc, że gadanina na Facebooku do niczego nie prowadzi, na nic nie wpływa. Porozrabiają i się zamkną. Ale podobne idee, podrzucane jako żarty i trolling, to test dla każdego. Czy się zgadzasz? Czy tak wolisz? Jaka Białoruś by ci wystarczyła?

Wygląda na to, że Wejsznoria to kolejna próba wsadzenia Białorusinów do szuflady albo ciasnej przegródki we własnym kraju. Wcześniej ogłaszano ideę Litwanii, która pojawiła się na szczycie Białorusi, Etwezii dla „true-Poleszuków”, a wreszcie, oddzielnej wyspy, gdzie można by przesiedlić całą białoruskojęzyczną publikę „by naród i mowa nie zginęły”… Dobrymi chęciami, jak mówią, piekło jest wybrukowane.

Zgodnie z celnym porównaniem pewnego starego przyjaciela, Wejsznoria to Noworosja na opak. W przypadku Ukrainy Rosjanie wydzielili kawałek o największej koncentracji prorosyjskiego żywiołu, który głosował na Janukowycza, i rozpalili tam zarzewia separatyzmu w 2013 roku.

U nas robią inaczej: wzięli kawałek terytorium na najdalszym zachodzie kraju, by go demonizować, licząc, że reszta Białorusi okaże się maksymalnie lojalna „wschodnim braciom”. Tylko chodź i bierz!

Zobacz: Fikcyjny sojusznik fikcyjnej Polski. Krótki przewodnik po Wejsznorii

Ale po co grać w cudze gry? Mało to razy dzielono nas w samym XX wieku? Jedno, gdy tylko dzielą, ale tu, okazuje się, sami nie jesteśmy przeciwni i leziemy w pętlę, rozdając to co krwią i potem zbierali przodkowie. Czyli, i 1918, i 1991 poszły na marne. Niech żyje Wejsznoria!

Nie wiem, czy można w jakiś sposób dotrzeć do sumienia „true-Wejsznorców” , którzy już ustawili się w kolejce po paszporty „republiki marzeń”. Jeszcze niedawno zaciskaliście pięści, gdy ktoś mówił o was „bulbasze”, a nagle stałeś się „wejsznorcami”. Więc co, idźcie do swojej szuflady, bo my potrzebujemy całej Białorusi, bez poprawek i podziałów ze względu na język, kulturę czy poglądy.

 

Niech żyje Białoruś!

Inne wpisy
Komentarze