Turysto pamiętaj: podróżowanie po Eurazji może grozić utratą zdrowia!


Tyle było zachwytów, gdy na Białorusi zniosły obowiązek wizowy dla osób udających się do Grodna i do Mińska. Wydawało się, nareszcie wszystko idzie w dobrą stronę i faktycznie białoruskie władze zrozumiały, że turystyka to wymierne korzyści finansowe i dla promocji państwa.

Niestety do czasu, gdy białoruską granicę zapragnął przekroczyć zagubiony hipster, by pospacerować sobie po najbardziej hipsterskich ulicach Mińska: Zybickiej i Kastrycznickiej. W jego bagażu zaplątał się jeden pistoletowy nabój i – co gorsza – był posiadaczem okazałej brody. Celników do dokładniejszej kontroli zainspirowała, jak mówili podczas procesu właśnie „broda tego obywatela”. Francuz wprawdzie w swojej głupocie pokazał nabój celnikom, to jednak nie zapobiegło wpakowaniu go do aresztu na 2 miesiące. A teraz może trafić nawet na 7 lat do więzienia. A w najlepszym razie będzie musiał zapłacić karę ponad 3,2 tys. euro – niebagatelną sumę również jak na Francję. Jednak zapewne zrobi to z ulgą i nigdy na Białoruś nie wróci.

Białoruś jak to powiedziałby Lenin, zrobiła w promowaniu turystyki krok do przodu – znosząc wizy dla turystów odwiedzających Grodno i Mińsk. Jednocześnie uczyniła dwa, a może raczej sto kroków do tyłu w tył tak ostro postępując z Francuzem. Zachodni turysta bowiem od dawna odzwyczajony od granicznych kontroli najczęściej nawet nie zastanawia się, czy ma przy sobie coś potencjalnie nielegalnego w innym kraju. A w tym przypadku skala przemytu to prawdziwy drobiazg.

Gdyby jeszcze, przewoził skrzynkę amunicji. Gdyby działo się to w kraju, w którym silne prawo jest prowadzane w życie przez niezawisłe sądy. Ale mówimy o Białorusi, gdzie wyroki są wydawane na telefon – i wystarczyłby jeden dzwonek z administracji prezydenta i człowiek wyszedłby na drugi dzień na wolność. Tak się jednak nie dzieje i świat obserwuje ze zdziwieniem jak bogu ducha winny człowieczek, gnije w celi. Dzieje się to w kraju, gdzie po ulicach chodzą swobodnie, lub są skazywani na minimalne wyroki członkowie oddziałów separatystów walczących na wschodniej Ukrainie. Do tego dochodzi fakt, że Białoruś konfliktuje się z Francją najbardziej wpływowym krajem UE. W imię czego sprawiedliwości? Walki z przestępczością? No, chyba że Francuz zostanie za coś przehandlowany z Zachodem.

Białoruś przygotowała też niespodzianki dla turystów z Ukrainy. Głośny jest przypadek 19-letniego Ukraińca, którego z terytorium Białorusi porwało FSB i w Rosji jest oskarżony o terroryzm. To z kolei anty-zachęta dla obywateli południowego sąsiada, bo okazuje się, że na terytorium Białorusi króluje rosyjskie bezprawie.

Te zdarzenia to sygnał, że skoro „umysłem Białorusi nie zrozumiesz” , to ty turysto trzymaj się z daleka. I tak to jest, jak się chce naraz być i w Europie, i w Azji. Na granicach białoruskich powinno znaleźć się ostrzeżenie – podróżowanie tylko na własne ryzyko – może spowodować trwały uszczerbek na zdrowiu i kieszeni.

Maksym Czyhunka/Biełsat

Inne wpisy
Komentarze