Zjednoczona Partia Obywatelska zapowiada powstanie nowej siły politycznej

video

Była już koalicja Zjednoczonych Sił Demokratycznych, była „Koalicja Sześciu”, której posiedzenia kończyły się nie tylko słownymi utarczkami… Było też „referendum Ludowe”. Lewica jednoczyła się z prawicą, a socjaldemokraci z chrześcijańskimi demokratami. I wydawało się, że białoruskiej polityce wszystko już było.

„Niczego podobnego nie było w naszej historii – zapowiada jednak lider Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (AHP) Anatol Labiedźka. – Koalicje były różne, platformy były różne, ale według podejścia ideologicznego centroprawica jeszcze nigdy jednoczyła swoich wysiłków.”

Możliwy nowy alians omawiano podczas posiedzenia Rady Eksperckiej przy AHP – z udziałem ekspertów i przedstawicieli misji dyplomatycznych szeregu państw UE oraz USA. Jak zapewnia Labiedźka do nowej formacji oprócz AHP może wejść Białoruska Chrześcijańska Demokracja, Białoruski Front Narodowy i Ruch „O wolność”.

Druga, szersza platforma będzie jednoczyć wszystkich zwolenników przemian – i z prawicy, i z lewicy. Ale nie tych, którzy wezmą udział w wyborach parlamentarnych zgodnie z regułami gry władz.

„Jeżeli wchodzimy do tej kampanii, to nie należy grać według zasad władz. Reguły władzy to bardzo wąskie korytarze. Przeszedłeś cicho, bezdźwięcznie, pomogłeś władzy uzyskać frekwencję, udać, że mamy coś podobnego do wyboru – tego robić nie wolno” – wyjaśnia Labiedźka.

Dlatego w przyszłej koalicji raczej nie będzie miejsca dla Tacciany Karatkiewicz i jej ekipy, która również aktywnie opowiada się za przemianami, ale nie gardzi udziałem w wyborach według reguł władz.

„Ubiegam się o urząd prezydencki, ponieważ jestem przekonana: Białorusi potrzebne są pokojowe przemiany!” – przekonywała niedawno Karatkiewicz.

Przemiany jednak nie nadeszły. I nie nadejdą w najbliższym czasie – uważa komentator polityczny Aleksander Kłaskouski, którego AHP zaprosiła jako eksperta:

„Strategia pokojowych przemian też nie wygląda na zbyt mocną, ponieważ dziś nakłonienie władzy do demokratyzacji niby poprzez to realne poparcie dla Karatkiewicz to iluzja, jakieś romantyczne wyobrażenia”.

Porzucić iluzje powinni też i ci spośród oponentów Łukaszenki, którzy wierzą w bojkot wyborów.

„Dopóki istnieje reżim, Łukaszenka nie pogodzi się na demokrayczne wybory i stawianie sobie takiego zadania jest trochę utopijne” – twierdzi politolog Walery Karbalewicz.

Podobnie jest z wiarą, że bez Łukaszenki władza przejdzie do opozycji.

„To śmieszne uważać, że jeśli z jakiegoś powodu zabraknie Łukaszenki, to „pion władzy”, kierownictwo resortów siłowych, które ma wszystkie dźwignie władzy w swoich rękach, pójdzie do biura AHP i powie: „rządźcie nami”. Oczywiście, że oni sami przejmą władzę, a opozycja ze swoimi pomysłami na sprzeciw moralny pozostanie nadal w podziemiu” – nie pozostawia złudzeń Aleksander Kłaskouski.

Dlatego eksperci radzą, aby nie tworzyć kolejnych koalicji na papierze, ale wyznaczać sobie realne zadania. I najważniejsze, żeby je wykonywać.

Wolha Żarnasiek, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze