Zaczęły się aresztowania „odpowiedzialnych za podwyżki opłat komunalnych”. Ale kto jest winny naprawdę?

video

– Najwidoczniej nawet Aleksander Łukaszenka dostał nowy rachunek za swoją rezydencję – kpili internauci komentując gromką wypowiedź szefa państwa i jej konsekwencje.

„Nałóżcie kajdanki tym, którzy nie wykonali wytycznych zgodnych z moim i rządowym rozporządzeniem w sprawie taryf. Zrozumieliście mnie?” – oburzał się Łukaszenka.

Zrozumieli i to dosłownie. Komitet Kontroli Państwowej razem z Prokuraturą Generalną wszczął kontrolę w całym kraju, które już zebrały pierwsze żniwo.

„13 postępowań karnych rozpoczęto dziś wobec osób pełniących odpowiedzialne stanowiska w przedsiębiorstwach gospodarki mieszkaniowo-komunalnej” – wkrótce poinformował spiker kanału STV.

Zgodnie z danymi Komitetu Kontroli Państwowej, osoby te wyrządziły szkody interesom państwowym w sferze gospodarki mieszkaniowo-komunalnej. Oraz bezpośrednio obywatelom kraju, którzy winnych widzą jednak na zupełnie innym szczeblu władzy. Tak mówili o sprawie mieszkańcy Mińska:

„Co z tym mają wspólnego służby komunalne? Kazali im, to zrobili. A teraz prezydent kazał robić na odwrót, to będą teraz przeliczać na nowo.”
„Wszystkie rozporządzenia opracowuje Ministerstwo Gospodarki. To znaczy, że kto jest winny? Ministerstwo Gospodarki.”

Jest jeszcze jedno jedno pytanie, które zadają sobie nie tylko zwykli obywatele, ale również eksperci: jeżeli winni są przedstawiciele służb komunalnych, to dlaczego stróże prawa i kontrolerzy nie zauważyli tego wcześniej?

„Gdzie był Komitet Kontroli Państwowej i MSW, kiedy podejmowano te decyzje? Gdzie była Rada Ministrów? Gdzie były inne ministerstwa? Uważam, że wina została zwalona na podrzędnych wykonawców” – mówi Aleh Wołczak, były śledczy prokuratury.

Tym bardziej, że publiczne karcenie przez Łukaszenkę „nieuczciwych” urzędników to wcale nie nowe zagranie.

Ale prawdziwy bohater nie tylko wykrywa siatkę przestępczą, ale również w elegancki daje rozwiązać problem. Zgodnie z nowym poleceniem Łukaszenki, do tzw. prezydenckiego funduszu rezerwowego na wpłynąć z budżetu 8 trylionów rubli na pomoc społeczną dla ubogich rodzin. Pieniądze mają pójść m.in. właśnie na finansowanie wydatków na usługi komunalne.

„To stanowisko jest dla mnie niezrozumiałe. Skoro trzeba było zapchać dziury w sektorze usług komunalnych, to można robić z to budżetu. Po co przerzucać pieniądze do funduszu i stąd rozdzielać ponownie?” – zadaje retoryczne pytanie Aleh Wołczak.

Ale przecież „pomoc z funduszu prezydenckiego” robi na wyborcach większe wrażenie. Chociaż jak wyjaśnia polityk i były pracownik służb komunalnych ze Szkłowa Ryhor Kastusiou, faktycznie te pieniądze i tak należą do podatników.

„Teraz te pieniądze ludzi on próbuje dzielić. I chce zaprezentować się jako taki Robin Hood, chce pokazać, że bardzo troszczy się się o ludzi” – mówi Kastusiou o posunięciach Łukaszenki.

Jeśli wytłumaczyć to prościej…

„…Dziś zabrałem wam 5 rubli, a jutro oddaję wam 3 ruble. I chcę, żebyście cieszyli się z tych trzech rubli. Ale wy przecież wiecie, że wczoraj zabrałem 5 rubli. Taka to sytuacja ma miejsce na Białorusi” – dodaje polityk.

A wraz z tym oczywista jest też odpowiedź, komu powinno nałożyć się kajdanki za wyrządzenie szkody państwowym i społecznym interesom kraju.

Wolha Żarnasiek, Biełsat

Zobacz też
Komentarze