XIX-wiecznej kaplicy katolickiej w Witebsku grozi wyburzenie

video

Witebsk: budynkowi XIX-wiecznej kaplicy grozi wyburzenie

Białoruś nazywano niegdyś krajem zamków i pałaców. Potem były wojny i reżimy, które zrujnowały znaczną część spuścizny architektonicznej. A dokończyć tego dzieła próbują czasem obecne władze państwa. Groźba zniszczenia zawisła nad XIX-wieczną kaplicą w jednym z najpiękniejszych zakątków Witebska.

Jedno z najstarszych miast Białorusi – Witebsk. Pierwsze dane historyczne o nim są datowane na X wiek. Ale II wojna światowa, a potem jeszcze władza radziecka zniszczyła niemal wszystkie zabytki, które mogłyby przyciągać do miasta turystów. Dlatego większość zabudowy tzw. starego miasta współczesnego Witebska to atrapy kamienic, wzniesione na początku XXI wieku.

„Ładne, eleganckie, ale nowe. Dlatego miastu bardzo brakuje właśnie takich malutkich perełek, które tworzą aurę, atmosferę miasta. Bo prawdziwy stary budynek dodaje miastu kolorytu” – nie ma wątpliwości miejska przewodniczka Ina Auhuscis – Jakaulewa.

Za jedną z takich perełek miejscowi historycy uznają byłą kaplicę katolicką, zbudowaną niemal 160 lat temu przez posiadacza ziemskiego Stefana Dunina-Ślepścia pośrodku należącego do niego ogromnego parku. Z powodu braku pieniędzy na utrzymanie, obecnie budynek popada w ruinę. I władze miejskie nie wymyslił nic lepszego niż wyburzenie kaplicy. Ogłoszono już przetarg na wykonanie robót rozbiórkowych.

„No nie ma teraz pieniędzy, żeby go wyremontować, jeśli to tak drogo. To zostawcie go na razie, do lepszych czasów. Lepiej niech stoi, niż teraz wyburzać, a potem żałować” – oburza się Ina Auhuscis – Jakaulewa.

Dyrektor Ogrodu Botanicznego, na którego terenie znajduje się kaplica z pasją opowiada historię kaplicy, która do 1919 r. pełniła funkcje religijne, a potem została zamieniona na budynek administracyjny, gdzie odbywał się zajęcia „młodych naturalistów”. W tej lub innej postaci zawsze przynosił miastu korzyści, dopiero teraz stał się ciężarem finansowym dla władz.

„Budynek stał sto lat i jeszcze sto lat postoi. A zburzyć zawsze będzie czas” – przekonuje dyrektor Ogrodu Botanicznego Juryj Wysocki.

Jednym z wariantów byłoby przekazanie kaplicy tym, którzy są gotowi przywrócić mu dawną świetność, wykorzystywać go w celach, dla których został zbudowany oraz zrobić z niego magnes przyciągający turystów.

„Warto zadać takie pytanie, aby budynek o przeznaczeniu religijnym wrócił do Kościoła Katolickiego” – uważa ksiądz Wiaczasłau Barok.

Urzędnicy nie wpisali kaplicy do rejestru zabytków. To znaczy, że miejscowe władze mogą wykorzytać tę lukę i stracimy kolejną pamiątkę z przeszłości, liczącą 160 lat. Z takim podejściem można pozostać tylko z tym, co pozostawił nam po sobie ZSRR.

Jury Sałodki, Biełsat

Zobacz też
Komentarze