Wyrok: likwidacja w rowie lub w krematorium! Cała Rosja wykonuje rozkaz Putina


W Rosji trwa bezprecedensowa akcja pacyfikacyjna. Od czwartku pod gąsienice spychaczy trafiają tony włoskiego parmezanu i polskich jabłek. 6 sierpnia nabrał mocy prawnej dekret prezydenta Putina o utylizacji żywności pochodzącej z krajów, które nałożyły na Rosję sankcje gospodarcze.

Akcja utylizacja

– W Biełgorodzie rozpoczęła się utylizacja „sankcyjnego” sera – poinformowała w czwartek rzeczniczka Rossielchoznadzoru, czyli Federalnej Służby Weterynaryjnej i Fitosanitarnej. Na polecenie agencji 7 ton wwiezionego z Ukrainy sera przejechał spychacz i zepchnął resztki do specjalnie wykopanego dołu. – Na kierowców przykro było patrzeć – mówią świadkowie operacji.

Oczywiście rosyjska telewizja mówi o czymś innym – o potencjalnej szkodzie dla zdrowia spożywania żywności z przemytu oraz o niebotycznych stratach, które w wyniku rosyjskiego embarga ponoszą zachodni producenci.

 

Biełgorod był symbolicznym miejscem na mapie kraju, gdzie wszechrosyjska akcja się rozpoczęła. Dobiegała zaś końca w podmoskiewskim sowchozie sadownictwa dekoracyjnego, dokąd zwieziono 37 ton polskich jabłek, pomidorów i marchwi. Miały jechać przez Białoruś i Rosję do Kazachstanu, ale znalazły się w hurtowni w Moskwie. W Rossielchoznadzorze taki towar nazywają „fałszywym tranzytem”. I to właśnie on ma być niszczony.

Jednak sami inspektorzy agencji, którzy eskortowali konwój ciężarówek ze skazanym na utylizację towarem, nie wyglądali na uszczęśliwionych wynikami swoich działań.

„No, co zadowoleni z ruin Reichstagu?” – cytuje TV RBK ich ironiczne uwagi nad wypełnionym owocowo-warzywną miazgą dołem na odpady.

Wieczorem Rossielchoznadzor z dumą zdał raport: – W Rosji w czwartek zniszczono 290 ton żywności pochodzenia roślinnego i 29,3 tony – roślinnego.

Bronią się przemytnicy, bronią się celnicy…

Ale nie wszędzie szło łatwo. W nocy ze środy na czwartek na granicy z Białorusią w obwodzie briańskim zatrzymano transport 1,5 tony pomidorów. Podczas kontroli okazało się, że towar nie miał odpowiednich oznaczeń, a oryginalne metki były zdarte. Kiedy kierowca ciężarówki dowiedział się, że ładunek będzie skonfiskowany i zutylizowany, ratując pomidory przed wykonaniem wyroku… zbiegł z nimi z powrotem na Białoruś.

Ale Rossielchoznadzor skarży się na same służby celne, z których strony „nie ma odpowiedniego wsparcia”. W Petersburgu celnicy nie chcieli oddać na zmarnowanie towaru zatrzymanego już kilka miesięcy temu, a w Orenburgu jak najcennejszego skarbu bronili 20 ton sera. W końcu jednak się poddali. Ser zniszczono.

Za próbę zjedzenia – trafisz do więzienia!

Ze skonfiskowanym przemytem nie można zrobić nic innego – np. zjeść. Rossielchosnadzor ostrzegł swoich funkcjonariuszy, że takie przestępstwo to nic innego jak karana z artykułu kodeksu karnego „niegospodarność”, za którą można trafić nawet na trzy miesiące za kratki. W internecie pojawiły się natychmiast dowcipy: – Za co siedzisz? Za nadgryziony ser…

 

Ale nie wszystkim jest do śmiechu. Żywności nie można rozdać biednym, chociaż wg oficjalnych statystyk liczba obywateli Rosji żyjących poniżej progu ubóstwa wzrosła w ciągu ub. roku o 5 proc. i wynosi obecnie 23 mln osób.

Ponad 300 tys. osób podpisało internetową petycję wzywającą Putina do anulowania dekretu:

„Od 6 sierpnia świeża żywność z Europy objęta działaniami antysankcyjnymi podlega likwidacji w związku z dekretem prezydenta Federacji Rosyjskiej. Po co unicestwiać jedzenie, którym można nakarmić weteranów, emerytów, inwalidów, wielodzietnych, poszkodowanych w wyniku kataklizmów i innych potrzebujących?” – czytamy w dokumencie.

 

Prezydencie, zlituj się…

Autorka apelu – Olga Sawieliewa mówi, że nigdy dotąd nie interesowała się polityką, ale tym razem uznała, że musi coś zrobić.

„Idea pojawiła się od razu, kiedy tylko przeczytałam informację, że prezydent wydał taki dekret o likwidacji „sankcyjnej” żywności przy próbie ich wwozu z zagranicy. Od razu zrozumiałam całą absurdalność, nieludzkość, antykonstytucyjność tego dekretu i szybko napisałam petycję, znalazłam pasujący obrazek… Po prostu była taka potrzeba zareagować na to natychmiast w ten właśnie sposób. Nie myślałam wtedy, że będzie taki oddźwięk” – powiedziała Sawieliewa portalowi prodmagazin.ru

– Niech pan się opamięta panie prezydencie i zlituje się wreszcie choć trochę nad ludźmi – napisała pod petycją jedna z sygnatariuszek.

„Wszystko dla człowieka”?

Kreml na razie jest nieugięty. Co prawda obiecano tam zwrócić uwagę na petycję aktywistów, ale „rozmowa na ten temat może być kontynuowana tylko pod warunkiem przestrzegania prawa i zapewnienia bezpieczeństwa obywateli Federacji Rosyjskiej”.

„Na pewno wizualnie nie wygląda to bardzo przyjemnie – skomentował jeżdżenie walcem po serze rzecznik prezydenta Putina. – Ale (…) nikt nie weźmie na siebie odpowiedzialności, aby zagwarantować, że te wyroby są bezpieczne dla ludzkiego zdrowia” – martwił się Dmitrij Pieskow, ten sam, któremu na wesele, gdzie zabłysnął zegarkiem za pół miliona dolarów, do Soczi przywożono kilka dni temu wyszukany catering z Moskwy.

Internauci dają tymczasem do zrozumienia, że najwyraźniej coś jest nie tak ze zdrowiem rządzących elit. I to zdrowiem psychicznym. A może to znak czasu…

„Rosja to taki kraj, gdzie żołnierzy grzebie się po kryjomu, a ser – demonstracyjnie i z dumą” – można przeczytać w komentarzach, które krążą w Sieci.

 

cez, belsat.eu/pl

 
Zobacz też
Komentarze